To mogło skończyć się tragicznie. 27 listopada 2025 roku tramwaj linii nr 11 wykoleił się na skrzyżowaniu ulic Dubois i Parkowej. Dziś Tramwaje Szczecińskie publikują raport, który rzuca nowe światło na sprawę – i obala najpopularniejsze spekulacje.
Według dokumentu przyczyną było ciało obce w rowku szyny, a nie błąd motorniczego ani zły stan torowiska.
Tatra KT4Dt wchodziła w łuk z prędkością 29 km/h. To – jak podkreślają autorzy raportu – prędkość odpowiadająca warunkom na torowisku i zgodna z dotychczasowymi przejazdami. Co więcej, wcześniejsze kursy na tym samym odcinku odbywały się z prędkościami nawet do 33 km/h.
Tramwaj nr 11 wypadł z torów i wbił się w kamienicę. Trzy osoby trafiły do szpitala
Motorniczy, według odczytów, prowadził tramwaj prawidłowo: jechał na wybiegu, nie hamował, nie przyspieszał, dopiero po wykolejeniu pierwszego wózka włączył hamowanie.
– Wykresy prędkości i hamowania wskazują, że motorniczy przejeżdżał zakręt prawidłowo – na tzw. wybiegu, to znaczy nie przyspieszał i nie używał hamulca – zaznacza Wojciech Jachim, rzecznik Tramwajów Szczecińskich.
Inżynierowie wykonali szczegółowy pomiar geometrii torów specjalistycznym toromierzem. Wynik: torowisko nie miało wpływu na zmianę toru jazdy. Stan zestawów kołowych również oceniono jako prawidłowy.
Na odcinku Dubois–Parkowa nie obowiązywało ograniczenie prędkości – i wciąż nie obowiązuje. Wprowadzono je jedynie tymczasowo po wypadku, aby usunąć uszkodzenia, które powstały w jego wyniku.
Kluczowy zapis w raporcie: obcy element w szynie
Najważniejsza konkluzja raportu brzmi jasno:
„Najbardziej prawdopodobną przyczyną zdarzenia było ciało obce w przestrzeni pomiędzy głową a kierownicą prawej szyny”. Co to mogło być? Raport tego nie precyzuje – wiadomo jedynie, że obiekt spowodował podniesienie koła i wyrzucił je poza tor. To oznacza, że do wykolejenia mogło dojść wskutek nagłego, nieprzewidywalnego i trudnego do wykrycia czynnika.
Spółka zapewnia, że torowisko w miejscu zdarzenia jest obecnie w pełni sprawne. Po usunięciu uszkodzeń tor wrócił do normalnego użytkowania, a pojazdy kursują bez ograniczeń.
Raport kończy również publiczną dyskusję o ewentualnych zaniedbaniach technicznych. Z dokumentu jasno wynika, że infrastruktura była w dobrym stanie, a motorniczy nie popełnił błędu.
Pozostaje pytanie – co znalazło się w rowku szyny i jak się tam dostało?












