Nieregularny przewodnik po knajpach, daniach, trunkach i ciekawostkach kulinarnych Szczecina. Z tego cyklu Szczecinera, przed weekendem będziecie mogli dowiedzieć się , gdzie warto wpaść na szybkie co nieco, gdzie zaprowadzić gości, a gdzie zjeść obiad z rodziną. Miarą naszej rekomendacji będzie liczba małych Szczecinerów. Im ich więcej – tym bardziej warto.
Całkiem niezły kawałek Portugalii mamy w Szczecinie. Na al. Wojska Polskiego, idąc od Placu Zgody prawą stroną, tuż przed Jagiellońską znajdziecie to miejsce.
Nata Lisboa to sieciówka (pisaliśmy, gdy startowali, zobaczcie sami).
Odrobina słonecznej Portugalii w Szczecinie. Jedyna taka kawiarnia w Polsce
Restauracje mają w Portugalii, Hiszpanii, Austrii, Turcji i Angolii oraz w Polsce. Przy czym w naszym kraju, jedyny lokal tej franczyzy znajdziecie właśnie w Szczecinie. Warto więc wybrać się na al. Wojska Polskiego, aby sprawdzić, jak smakuje Portugalia w Szczecinie.
My wpadamy, w biegu między spotkaniami, licząc na szybkie śniadanie. Witają nas Panie baristki, uśmiechnięte i śmiało opowiadające o specjałach, które można wypatrzyć w szklanej gablocie. Mają tu wyjątkowe ciastka, ale także słone przekąski – i takie właśnie wytrawne ciastka wybieramy na nasze późne śniadanie. Do tego wiadomo kawa i mały deser.
W lokalu jesteśmy przed 12.00. O tej porze nie ma zbyt wielu gości. Wybieramy stolik. Podczas gdy my lustrujemy wnętrze, półki z towarami, wyposażenie, widok zza szklanej witryny na chodnik i spieszących się szczecinian, Panie donoszą nasze zamówienie.
On, dbając o linię, zamawia tylko jedno ciacho z tuńczykiem. Ja jestem głodny więc rzucam się na małe empadas – po 13 zł sztuka. Wybrałem wszystkie dostępne tego dnia czyli: z tuńczykiem, bacalhau, z warzywami oraz z kurczakiem. Byłem ciekaw tych smaków, ponieważ podczas ostatnich odwiedzin w Portugalii zawiodłem się smakiem ich narodowego dania z suszonego dorsza. Chciałem więc skonfrontować tamto wspomnienie z bacalhau a’la Szczecin. No i powiem Wam, że warto było. Otóż te wytrawne „paje” w Nacie są bardzo dobre. Szeregując – najmniej przypadła mi do gustu wersja z tuńczykiem. Niby szlachetna ryba ten tuńczyk, ale w tym ciastku jakiś bez wyrazu wyszedł. Za to później było już tylko lepiej.
Z każdym kęsem smakowało coraz bardziej. Mój drugi od końca smak to ciastko warzywne. Na kolejnym miejscu znalazła się wersja z kurczakiem – dobry soczysty kurczak dobrze przyprawiony. No i na pierwszym, zdecydowanie, właśnie bacalhau! Może źle w tej mojej Portugalii trafiłem, albo tutaj w Szczecinie naprawdę wiedzą jak obrobić suszonego dorsza. Tak czy inaczej danie jedzone w ojczyźnie bacalhau może schować się przy tym z Naty. Bardzo, dobrze przyprawione mięsko, z odrobiną cebulki, soczyste w punkt. Najlepsze. No i jeszcze słowo o kruchym, ciepłym cieście, którym te pyszne wytrawne skarby są owinięte, bo tu również bardzo dobrze wypadają te szczecińskie empanady.
Przy tej dobrej kuchni mamy w lokalu smaczną kawę (cappuccino kosztuje 14 zł, abatanado – czarna 12,5 zł) i miłą, przystępną obsługę. Lekko ściszoną Marizę w tle. Kończymy ciastkiem z marakują (12 zł) – wyjątkowe, wilgotne, kwaskowate, nie zbyt słodkie, o konsystencji lekkiego zakalca, przy czym w tym przypadku ta konsystencja działa na zdecydowany plus.
Wszystko zgadzało mi się w tym lokalu. Żałuję tylko, że tak pędzić musieliśmy. Następnym razem zostanę na dłużej i popróbuję więcej, bo mają tam także: deskę lizbońską, czyli 3 opcje kanapek do wyboru od 59,5 zł (możecie wybrać z tuńczykiem, łososiem, kozim serem albo z awokado), deskę iberyjską z chourico, presunto, kozi ser, grillowaną paprykę itp. Mała deska iberyjska to koszt 62,5 zł a duża 96,5 zł. Mają też kanapki od 23 zł do 35 zł w zależności od wsadu, no i sałatki od 30,08 zł z kurczakiem, przez 38,8 zł z tuńczykiem, aż po wersję z łososiem i awokado za 50,08 zł. Oczywiście jak przystało na portugalskie miejsce, możecie wypić też sangrię – biała i podobnie czerwono za kieliszek 250 ml wyniesie Was 24,5 zł.
Podsumowując, szczecińskie wydanie Portugalii oceniam na mocne trzy Szczecinery. Warto wybrać się do Naty, żeby posmakować słonecznych dań albo zaopatrzyć się w oliwę, kawę, porto i inne wiktuały znad Atlantyku. Ja będę wracał. Aha, dla porządku – całość szybkiego śniadania z kawą, w fajnej atmosferze wyniosła nas 103,5 zł do podziału na dwóch.












