W województwie zachodniopomorskim gwałtownie rośnie liczba zachorowań na wirusowe zapalenie wątroby typu A, potocznie nazywane żółtaczką pokarmową. Jak poinformowała Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Szczecinie, tylko do końca maja odnotowano już 50 przypadków choroby. To niemal dwukrotnie więcej niż przez cały 2025 rok, kiedy potwierdzono 26 zachorowań.
Największe ognisko zakażeń znajduje się obecnie w Szczecinie. Służby sanitarne potwierdzają, że wirus krąży już w lokalnym środowisku, a kolejne przypadki pojawiają się zarówno wśród domowników osób zakażonych, jak i wśród osób mających z nimi kontakt. Szczególny niepokój epidemiologów budzi fakt, że zdecydowaną większość chorych stanowią mężczyźni. Spośród 50 zakażonych aż 45 to mężczyźni, a najliczniejszą grupę tworzą osoby w wieku od 20 do 50 lat, czyli ludzie aktywni zawodowo.
To właśnie tutaj pojawia się problem, który może mieć znaczenie dla tysięcy mieszkańców regionu. Sanepid zwraca uwagę, że część zakażonych pracuje w branży gastronomicznej. W przypadku wirusowego zapalenia wątroby typu A kluczowe znaczenie ma higiena, ponieważ wirus przenosi się głównie drogą pokarmową. Osoba zakażona, która nie zachowuje odpowiednich zasad higieny podczas przygotowywania posiłków, może nieświadomie doprowadzić do powstania kolejnego ogniska choroby.
Eksperci przypominają, że wirus może przetrwać w żywności, a nawet w produktach zamrożonych. Nie niszczą go niskie temperatury. Dopiero wysoka temperatura, przekraczająca 84 stopnie Celsjusza, skutecznie eliminuje zagrożenie. Oznacza to, że wszelkie zaniedbania związane z myciem rąk czy przygotowywaniem żywności mogą prowadzić do dalszego rozprzestrzeniania się zakażeń.
Lekarze z kolei podkreślają jednocześnie, że choroba często rozwija się podstępnie. W początkowej fazie objawy są mało charakterystyczne i przypominają zwykłą infekcję. Pojawiają się gorączka, osłabienie, bóle mięśni i stawów, czasem także dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Charakterystyczna żółtaczka występuje dopiero później, dlatego wiele osób przez długi czas nie zdaje sobie sprawy z zakażenia.
Dobra wiadomość jest taka, że zdecydowana większość przypadków ma łagodny przebieg i nie pozostawia trwałych następstw zdrowotnych. Nie zmienia to jednak faktu, że wirus łatwo się rozprzestrzenia, a jego obecność w środowisku gastronomicznym może mieć poważne konsekwencje dla zdrowia publicznego. Sanepid przypomina, że najskuteczniejszą ochroną przed zakażeniem pozostają dokładne mycie rąk oraz szczepienia ochronne. W sytuacji, gdy liczba zachorowań w regionie dynamicznie rośnie, znaczenie tych podstawowych zasad staje się większe niż kiedykolwiek.