Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie tragicznego wypadku, do którego doszło w czerwcu 2023 roku w Akademii Sztuki w Szczecinie. W wyniku eksplozji podczas zajęć z grafiki ciężko poparzona została studentka pierwszego roku. Mimo wielomiesięcznej walki o życie zmarła w grudniu tego samego roku.
Przed sądem odpowiedzą dwie osoby – prowadząca zajęcia dydaktyczne oraz rektor uczelni.
Według ustaleń śledczych wykładowczyni prowadząca zajęcia miała dopuścić studentkę do wykonywania procesu spalania kalafonii w technice akwatinty z wykorzystaniem denaturatu, nie zapewniając jej właściwego nadzoru.
Nie żyje studentka Akademii Sztuki w Szczecinie. To ofiara tragicznego wypadku z czerwca
Prokuratura zarzuca oskarżonej, że podczas zajęć nie sprawowała odpowiedniej asekuracji, pozostawiła studentkę samą w trakcie wykonywania niebezpiecznych czynności, nie zapewniła wymaganej odzieży ochronnej, a także prowadziła zajęcia w pomieszczeniu, które nie zapewniało odpowiedniej wentylacji.
Śledczy wskazują również, że w pracowni miały znajdować się znaczne ilości łatwopalnych substancji chemicznych, przekraczające bieżące potrzeby prowadzenia zajęć. Zdaniem prokuratury właśnie splot tych okoliczności doprowadził do wybuchu oparów spirytusu etylowego, pożaru oraz gwałtownego uwolnienia energii.
W eksplozji ciężkich obrażeń doznała studentka pierwszego roku oraz jeszcze jedna osoba. Studentka przez wiele miesięcy przebywała pod opieką lekarzy, jednak 6 grudnia 2023 roku zmarła w następstwie odniesionych obrażeń.
Prokuratura uznała, że skutki zdarzenia miały charakter katastrofalny i zarzuciła prowadzącej zajęcia m.in. nieumyślne sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób, które doprowadziło do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz śmierci studentki. Za ten czyn grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Aktem oskarżenia objęto także rektor Akademii Sztuki w Szczecinie.
Prokuratura zarzuca jej nieumyślne niedopełnienie obowiązków wynikających z przepisów dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy oraz prawa o szkolnictwie wyższym. Według śledczych zaniedbania w zakresie organizacji i nadzoru nad bezpieczeństwem miały przyczynić się do powstania zagrożenia, które zakończyło się tragicznym wypadkiem. W ocenie prokuratury działania te wyrządziły istotną szkodę interesowi publicznemu. Za zarzucany czyn grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo do 2 lat pozbawienia wolności.
Zarówno prowadząca zajęcia, jak i była rektor nie przyznały się do popełnienia zarzucanych im czynów. Obie nie były wcześniej karane, a podczas śledztwa nie zastosowano wobec nich środków zapobiegawczych.