Kolejny etap powyborczych rozliczeń. Tym razem okaże się smakowity dla mieszkańców gminy Krynica Morska. A to za sprawą… prezydenta Szczecina. Sam nadmorski kurort i jego okolice staną się także areną jakiejś potwornej zbrodni, która już rodzi się w umyśle jednego z najbardziej płodnych twórców kryminałów w Polsce.
Jak mówi pewne staropolskie powiedzenie mieszkańców ziem między Odrą a Bugiem: „słowo się rzekło, kobyłka u płota”. Niezorientowani o co w nim chodzi, mogą wzbogacić swoją wiedzę poszukiwaniami w internecie. Leniwi mogą w tym celu zatrudnić AI. Ale warto, bo historia z nim związana jest bardzo oryginalna i zabawna. W dodatku pasuje idealnie do zaistniałej sytuacji.
Tuż przed drugą turą wyborów na prezydenta RP włodarz Szczecina – prezydent Piotr Krzystek postanowił w bardzo ciekawy sposób wpłynąć na zwiększenie frekwencji. W jaki sposób? W mediach społecznościowych ogłosił: „Szczecin Floating Garden podejmuje rękawicę wyborczą. Krasnali wrocławskich czy smoków wawelskich wprawdzie nie mamy… ale mamy coś smaczniejszego i nie zawahamy się tego użyć”. Co to jest? Otóż nasz przysmak, potrawa regionalna i jeden z najsławniejszych produktów ze stolicy Pomorza Zachodniego – Paprykarz Szczeciński. Co z to za potrawa nikomu chyba tłumaczyć nie trzeba. A jeżeli trzeba, to znaczy, że pojawił się kolejny argument dla katastrofistów oznaczający nadciągający koniec świata.
Otóż prezydent Szczecina, chcąc zachęcić do wzmożonego udziału w głosowaniu w drugiej turze, publicznie zadeklarował, że do gminy, która najliczniej zagłosuje pojedzie tyle kilogramów paprykarza ile procent osiągnie frekwencja. I już wiadomo, gdzie nasz szczeciński przysmak trafi. Okazuje się, że do sąsiadów z województwa pomorskiego, czyli Krynicy Morskiej. To ona, po raz kolejny, okazała się być tą gminą, w której Polacy najchętniej poszli do wyborczych urn. Frekwencja w tym popularnym nadmorskim kurorcie wyniosła aż 88,38 proc.!
Złośliwcy i zawistnicy (a tych w naszym kraju nie brakuje przecież) od razu zaczęli głosić wszem i wobec, że do tego rekordowego wyniku tłumnie przyczynili się turyści. No i co z tego? Rekord, to rekord. Jednak pojawiła się jeszcze jedna teoria. Według niej mieszkańcy Krynicy Morskiej oraz turyści ruszyli tłumnie do urn właśnie dopiero na wieść o możliwości uzyskania dziesiątek kilogramów paprykarza! Szkoda, że do deklaracji prezydenta Szczecina nie dołączył jeszcze żaden browar albo producent wódek, bo przecież wiadomo, że rybka (w każdej formie) lubi pływać. Ale i tak w Krynicy Morskiej objedzą się paprykarzem za wszystkie czasy.
Degustacja ma się odbyć w Krynicy Morskiej 5 lipca (w Dniu Urodzin Szczecina) i skorzystać będzie mógł każdy zainteresowany. Jak informują media, nasz przysmak ma być serwowany w formie kanapek. A wszystko pod hasłem: „taka okazja raz się zdarza, najedz się do woli paprykarza!”Ale na Krynicę Morską czeka jeszcze jedno wyróżnienie za najwyższą w Polsce frekwencję wyborczą. Tyle, że dosyć mroczne. Miasto i gmina trafią na łamy nowej powieści popularnego polskiego pisarza kryminałów Remigiusza Mroza. No i chyba trochę powiało chłodem. Trzeba mieć tylko nadzieję, że np. narzędziem zbrodni w powieści nie będą kanapki z paprykarzem szczecińskim, której użyje psychopatyczny seryjny morderca – biznesmen Piotr Langer Junior (bohater dwóch książek Mroza „Langer” i „Paderborn”), chcąc nimi zgładzić mecenas Chyłkę i jej wiernego druha aplikanta Oryńskiego (chyba ulubionych bohaterów pisarza).
Oczywiście może dojść także np. do masowe zatrucie turystów rybą w jednej z lokalnych smażalni którego zagadkę będzie się starał rozwikłać pracownik lokalnego Sanepidu, a w wolnych chwilach samozwańczy detektyw. Niewykluczona jest także seria tajemniczych zgonów wśród przedstawicieli małej gastronomii związane z tzw. paragonami grozy, za którą będzie stał jakiś sfrustrowany otrzymanymi rachunkami turysta albo krwawe porachunki między zbieraczami bursztynu. Wszystko w myśl kolejnego hasła: „morze przygody, morze możliwości”.












