Czy na wyspie Puckiej w Szczecinie wciąż leży zapomniany skarb? Stare wraki często skrywają tajemnice, ale ten konkretny może być prawdziwą skrzynią pełną złota!
Według relacji mieszkańca Szczecina, kuter „Złota Rybka” był kiedyś prawdziwą dumą jego wujka – rybaka, który w latach 70. i 80. przemierzał Bałtyk. Ale, jak się okazuje, jego rejsy nie ograniczały się tylko do połowu dorsza i śledzia. Wuj Staszek miał smykałkę do interesów, a jego głównymi klientami byli Szwedzi, którzy chętnie płacili w twardej walucie – czasem nawet w złocie.
Co dokładnie przewoził? Tego pewnie już nigdy się nie dowiemy, ale mówiło się o bursztynie, zachodnich perfumach, alkoholach i innych towarach, które w PRL-u były niemal nieosiągalne. Podobno nikt nie potrafił tak dobrze negocjować, jak on – znał wartość każdego towaru i zawsze wiedział, komu i za ile sprzedać.
Zaginiony skarb w kryształowych popielnicach?
Kiedy nadeszły lata 90., wuj Staszek porzucił morze, a kuter został na wyspie Puckiej. Ale to, co pozostawił na pokładzie, może do dziś budzić dreszcz emocji. W kajucie, pod zwykłym stołem, podobno ukrywał małe sztabki złota i monety – pamiątki po dawnych transakcjach. Nie chował ich w sejfie, nie zakopywał w ziemi – zamiast tego ukrywał je w… kryształowych popielnicach.
Czy ten skarb nadal tam jest? Czy ktoś już go znalazł, a może od lat leży zapomniany wśród zarośli?
To nie pierwszy raz, kiedy słyszymy o ukrytych skarbach w Szczecinie. Miasto pełne jest nieodkrytych historii, zapomnianych bunkrów, przedwojennych piwnic i… porzuconych kutrów, które mogą skrywać więcej, niż się wydaje.
Czy ktoś zdecyduje się sprawdzić wrak „Złotej Rybki”? A może legenda wujka Staszka to tylko rodzinna opowieść, która przetrwała lata? Niezależnie od tego, jak powstała ta historia, każdy, kto lubi dreszczyk emocji, tajemnice i skrywane skarby, powinien mieć ją na oku. Bo kto wie, co jeszcze skrywają szczecińskie zakamarki!












