Szczecińska radna Agnieszka Kurzawa wywołała falę oburzenia po opublikowaniu nagrania z przystanku komunikacji miejskiej, na którym widoczni są obcokrajowcy. Do filmiku dodała komentarz:
‼️ „Dzisiaj centrum Szczecina ‼️ Czy to już pierwsza transza inżynierów z Niemiec? #Tuskoszenka”
To kolejny w ostatnim czasie przypadek polityka PiS, który sugeruje, że obecność osób o innym kolorze skóry w przestrzeni publicznej powinna budzić niepokój.
Powtórka z „afery Szałabawki”
To nie pierwszy taki incydent. Na początku marca poseł Artur Szałabawka opublikował zdjęcie przypadkowego mężczyzny w szczecińskim tramwaju, sugerując, że jest to „dowód” na zmieniający się krajobraz miasta. Wówczas na jego wpis ostro zareagowała Małgorzata Jacyna-Witt, była kandydatka PiS, nazywając to „obrzydliwym szczuciem”. Co więcej, okazało się, że sfotografowany przez Szałabawkę mężczyzna to Tunezyjczyk, znany fryzjer, który od lat pracuje w Szczecinie.
Poseł PiS „patroluje” imigrantów? Burza wokół zdjęcia opublikowanego przez Artura Szałabawkę
Czy politycy PiS polują na cudzoziemców?
Oba przypadki pokazują niepokojącą tendencję – budowanie nastrojów niechęci wobec obcokrajowców przez niektórych polityków. Kurzawa i Szałabawka zdają się wpisywać w narrację sugerującą, że imigranci stanowią zagrożenie, choć nie przedstawiają żadnych argumentów na poparcie swoich insynuacji.
Wpis Kurzawy spotkał się z ostrą reakcją w sieci. Internauci pytają o granice etyki w polityce i podkreślają, że takie działania są przejawem rasizmu. „To co pani Kurzawa prezentuje to rasizm. Skrajnie nieetyczna postawa. Dodatkowo publikowanie wizerunków bez pozwolenia – przestępstwo” – czytamy w komentarzach.
Czy politycy PiS rzeczywiście martwią się o przyszłość Polski, czy może po prostu próbują budować kapitał polityczny na strachu i uprzedzeniach? Coraz więcej osób uważa, że granica między debatą publiczną a zwykłą nagonką została już dawno przekroczona.












