Nietypowa aukcja w sieci przyciągnęła uwagę internautów i służb. Kilka dni temu policjanci otrzymali zgłoszenie, że na popularnym portalu sprzedażowym pojawiła się oferta sprzedaży topora z epoki neolitu. Gdy użytkownicy zaczęli alarmować, że zabytki archeologiczne nie mogą być przedmiotem handlu, sprzedający szybko usunął ogłoszenie. To jednak nie zakończyło sprawy.
Funkcjonariusze zabezpieczyli artefakt i przekazali go specjalistom z Muzeum Regionalnego im. Andrzeja Kaubego w Wolinie. Ekspertyza potwierdziła, że znalezisko jest autentyczne i pochodzi z neolitu — okresu datowanego od około 4500 do 1700 roku p.n.e.
Mężczyzna tłumaczył, że toporek znalazł przypadkowo na polu na północ od Wolina i nie zdawał sobie sprawy z jego wartości historycznej. Jak przyznał, wystawił przedmiot na sprzedaż, bo nie wiedział, czym dokładnie jest. Prawo jest jednak jednoznaczne: zabytki archeologiczne odkryte przypadkowo stają się własnością Skarbu Państwa i nie mogą być sprzedawane.
Wystawiając artefakt na aukcję, mężczyzna naraził się na odpowiedzialność karną za paserstwo. Zgodnie z przepisami kodeksu karnego oraz ustawą o ochronie zabytków, obrót takimi przedmiotami jest zabroniony, niezależnie od tego, czy znalazca znał ich wartość.
Sprawa jest kolejnym przykładem, że przypadkowe odkrycia mogą mieć ogromne znaczenie historyczne — ale tylko wtedy, gdy trafią w ręce specjalistów, a nie na internetowe aukcje.












