Home Aktualności Rzeźnik z Niebuszewa doczekał się książki i filmu. Ile prawdy jest w tej makabrycznej historii?
AktualnościHistoria

Rzeźnik z Niebuszewa doczekał się książki i filmu. Ile prawdy jest w tej makabrycznej historii?

3.5k
"Miasto nocą" to oparta na aktach sprawy rekonstrukcja najokrutniejszej zbrodni w powojennym Szczecinie. W tym filmie zagrał m.in. Krzysztof Rutkowski.

Józef Cyppek, okrzyknięty „rzeźnikiem z Niebuszewa”, „pierwszym, polskim, seryjnym mordercą”, czy „kanibalem” to mrożąca krew w żyłach historia sprzed ponad 70 lat. Historia opowiedziana w filmie „Miasto nocą”. W styczniu ubiegłego roku pół tysiąca Szczecinian, w kinie, obejrzało historię kanibala zainspirowaną „rzeźnikiem z Niebuszewa”. Do dziś na jego temat krąży wiele miejskich legend. Czy Józef Cyppek był seryjnym mordercą, czy zabił jedną osobę, czy ćwiartował swoje ofiary, czy kiedykolwiek poznamy odpowiedzi na wszystkie pytania?

O Józefie Cyppku od ponad 70 lat krążą legendy, powstają kolejne mity, teorie i hipotezy. Mówiono o nim w całej Polsce. W szczecińskich mieszkaniach straszono Cyppkiem dzieci, a  lokalu przy Niemierzyńskiej 7, w którym mieszkał, bardzo długo nikt nie chciał wynająć.

Dlaczego ta historia mrozi krew w żyłach? Bo Józefa Cyppka okrzyknięto kanibalem, który miał ćwiartować swoje ofiary, szczątki ciał miały trafiać na bazar. Nie wiadomo czy kiedykolwiek dowiemy się jaka była prawda i czy legendy należy zostawić między książkami, ale wiadomo że to historia, o której powstały książki i która trafiła do kin.

11 września 1952 roku późnym wieczorem Józefa Cyppka zatrzymuje milicja. Powód- podejrzenie zabójstwa sąsiadki. Milicjanci wezwani przez męża zaginionej Ireny Jarosz widzą coś makabrycznego, coś czego nie zapomną do końca życia – poćwiartowane ciało kobiety bez głowy. Mąż rozpoznaje, że to Irena Jarosz. Wcześniej, kiedy milicja przychodzi do domu Cyppka nie ma, bo ten akurat był w kinie Młoda Gwardia, gdzie oglądał „Wilhelma Tella”. Kiedy wrócił, bez oporów wpuścił milicjantów do mieszkania. Notatka służbowa jednego z nich brzmiała jak scenariusz horroru:

W pokoju na kanapie leżały zwłoki Ireny, z odciętą głową, rękami, nogami i wyciągniętymi wnętrznościami. Ręce i jedno udo przy szafie. Wnętrzności – w wiadrze pod oknem. W kuchni na zlewie, krzesłach i drzwiach czerwone plamy – część nieudolnie pościerana. Na półce przy kaflowej kuchni miska do połowy wypełniona czerwoną cieczą. Obok maszynka do mielenia mięsa ze śladami mielenia. Na talerzach serce i wątroba ludzka. Na stole na patelni niedojedzona jajecznica z jakimś tłuszczem. Obok chleb ze smalcem, sałatka z pomidorów i kawałek surowego mięsa, chyba wołowego. Po mieszkaniu walały się butelki po piwie i wódce.

Historia wstrząsnęła całym krajem. Władza ludowa w powojennej Polsce nie chciał rozgłosu i niepokoju wśród mieszkańców. Sprawę załatwiła szybko. Zaledwie tydzień po zatrzymaniu Cyppek słyszy wyrok – kara śmierci. Później błyskawiczna egzekucja. Akta tej sprawy nie zawierają wiele stron. Tak na prawdę nikt nie sprawdził czy zamordował inne osoby, ale pojawiły się przecieki ze śledztwa. Powstała legenda: Cypek miał zabić kilkadziesiąt osób a ludzkie mięso po przemieleniu sprzedawał niemieckim handlarzom na bigos, odcięte głowy topił w jeziorze Rusałka. W jednych zeznaniach,  zdaniem autora książki o Cyppku, wymuszonych przez UB i Milicję Obywatelską, przyznał się do winy, ale chwilę później Cyppek napisał do Bolesława Bieruta prośbe o ułaskawienie. Twierdził, że zabił nie on, a jego sąsiad, z którym brał udział w libacji i któremu towarzyszyła kochanka. Milicja Obywatelska nikogo nie przesłuchała. Funkcjonariusze nie pobrali nawet odcisków palców z miejsca i narzędzi zbrodni takich jak młotek, nóż i piła.

Karę śmierci wykonano niecałe dwa miesiące od wyroku. Kilka tygodni później milicja zdecydowała się osuszyć jezioro Rusałka, gdzie Cyppek miał wrzucić głowę Ireny Jarosz. Na dnie kolejne, makabryczne zanalezisko. I tutaj źródła różnie podają. Jedni piszą o kilku, inni kilkunastu odkrytych czaszkach, głównie dziecięcych.

Kiedy trzy lata temu na budynku, w którym mieszkał Józeff Cyppek ktoś zawiesił tablicę upamiętniającą „Rzeźnika z Niebuszewa” w mieście zawrzało. Na tablicy napisano:

W tej kamienicy w latach 50-tych ubiegłego wieku żył Józef Cyppek. Człowiek, który na parterze tej kamienicy dokonywał brutalnych morderstw, a następnie z ciał ofiar wytwarzał przetwory mięsne, które sprzedawał na pobliskim targowisku. Pozostałości wrzucał do Jeziora Rusałka w pobliskim Parku Kasprowicza. Podczas śledztwa w jeziorze odnaleziono wiele szczątek ludzkich. W przeważającej mierze były to kości oraz czaszki dzieci. Udowodniono mu tylko jedno zabójstwo.

Sprawa zbulwersowała Jarosława Molendę, pisarza, autora książki „Rzeźnik z Niebuszewa. Seryjny morderca i kanibal czy kozioł ofiarny władz PRL-u?”. Jarosław Molenda we wstępie opisuje powojenną historię Szczecina, dociera do dokumentów ze śledztwa oraz obnaża nierzetelności w prowadzeniu śledztwa. Po zamontowaniu tablicy grzmiał na swoim profilu facebookowym:

Znam rodzinę zamordowanej pani Ireny. Czy ktoś pomyślał, jak oni będą się czuć? Czy naprawdę w tym kraju poziom głupoty osiągnął już dno szamba? Naprawdę uważacie Państwo, że taka tablica jest na miejscu? Dla mnie osobiście to skandal. Czy w Szczecinie brakuje innych osób godnych upamiętnienia?

A w ubiegłym roku do kin trafił film inspirowany historią Cyppka. „Miasto nocą” to oparta na aktach sprawy rekonstrukcja najokrutniejszej zbrodni w powojennym Szczecinie.

– Możliwość dotarcia do szerszego odbiorcy, kontakt z widownią, seanse w kinach, zbieranie opinii i rozmowy na temat filmu są czymś niesamowitym – myślę, że właśnie o to chodzi w robieniu filmów. Doprowadzenie poważnej i sporej produkcji do końca dało poczucie czegoś w rodzaju spełnienia. W dodatku zbliżyłem się i oswoiłem z tematem śmierci. Makabryczne historie jestem w stanie potraktować profesjonalnie jak policjant z wydziału kryminalnego albo lekarz sądowy . Praca nad filmem siłą rzeczy zmusiła mnie do akceptacji takiej tematyki, ale pewne momenty na pewno zostaną do końca życia, jak realizacja sceny w prosektorium – mówi Paweł Lewandowski , reżyser filmu fabularnego „Miasto nocą – powrót rzeźnika z Niebuszewa”.

Do dziś nie wiadomo ile jest prawdy w serii brutalnych morderstw, które przypisuje się Cyppkowi. „Rzeźnikowi z Niebuszewa” tak na prawdę udowodniono tylko jedną zbrodnię. To, że był seryjnym mordercą, to legenda. Legenda, która jednak nadal ma się dobrze i nadal zyskuje zwolenników, bo jednak to w jego mieszkaniu znaleziono poćwiartowane ciało, w opinni lekarza sądowego, wręcz z rzeźniczą precyzją.

Tego, że w powojennym Szczecinie grasował seryjny morderca nikt nie podważa, ale zbyt wiele luk, mało akt sprawy, brak przesłuchań,  błyskawiczny proces i ekspresowa egzekucja – to sprawia, że do dziś historycy są podzieleni czy Cyppek słusznie otrzymał miano „Rzeźnika z Niebuszewa”.

 

Powiązane artykuły

9 firm chce przebudować jedną ulicę w szczecinie. miasto sprawdza oferty
Aktualności

9 firm chce przebudować jedną ulicę w Szczecinie. Miasto sprawdza oferty

To tylko kilkaset metrów drogi, ale zainteresowanie jest ogromne. Aż dziewięć firm...

rury z 1900 roku w centrum miasta. ruszyła wielka wymiana sieci wodociągowej w szczecinie
Aktualności

Rury z 1900 roku w centrum miasta. Ruszyła wielka wymiana sieci wodociągowej w Szczecinie

Pod ziemią wciąż pracują instalacje, które pamiętają czasy sprzed ponad stu lat....

znamy pierwsze nazwiska na juwenalia. czy warto było czekać?
Aktualności

Znamy pierwsze nazwiska na Juwenalia. Czy warto było czekać?

Po wielu tygodniach oczekiwań poznaliśmy pięciu artystów, którzy wystąpią podczas szczecińskiego święta...

mieszkańcy myśleli, że ktoś coś zgubił. „archeolodzy” z osiedla pod lupą policji
Aktualności

Mieszkańcy myśleli, że ktoś coś zgubił. „Archeolodzy” z osiedla pod lupą policji

Najpierw były małe dziury przy chodniku. Potem pojawili się ludzie, którzy –...