Weekend, niedziela, słońce w końcu wyłania się zza chmur po tygodniu pełnym ulewnych deszczów. Czyż to nie jest idealna okazja, żeby spędzić czas na świeżym powietrzu? Popołudnie z muzyką elektroniczną, czyli „Zamki na Piasku” na Wyspie Grodzkiej odbyły się po raz kolejny, jednak nie przyciągnęły tłumów zainteresowanych.
Jak co niedzielę o godzinie 16 na Wyspie Grodzkiej rozpoczęła się impreza w rytmach muzyki elektronicznej. Jednak mimo sprzyjającej pogody i wydarzeniom udostępnianym na profilach społecznościowych, tym razem „Zamki na Piasku” nie cieszyły się popularnością, którą sławią się inne wydarzenia na wyspie. DJ-e puszczali muzykę zgodnie z zapowiedziami aż do godziny 22, co niestety nie rozbudziło zaangażowania odwiedzających. Parkiety przez większość dnia świeciły pustkami. Osoby, które zdecydowały się przybyć 27 lipca na Grodzką skupiały się na spędzaniu czasu w swoim towarzystwie, spożywaniu napojów czy zabawach z dziećmi na placu zabaw. W całej tej otoczce „Zamki na Piasku” pozostały niezauważone.
Gdzie szukać problemu takiego stanu rzeczy? Czy jest to kwestia muzyki elektronicznej towarzyszącej zabawie? Czy też dnia tygodnia, na który zaplanowane jest wydarzenie?
– Może gdyby Zamki na Piasku odbywały się w inny dzień, to byłoby tu więcej zainteresowanych. Sama wybrałam się tu tylko ze względu na ładną pogodę i urlop, który zaczęłam w piątek – tłumaczy Anna, która mimo pustego parkietu postanowiła zatańczyć wraz z partnerem.
Nie da się ukryć, że sam koncept imprezy w rytmach elektroniki na piasku brzmi jak wakacyjny hit. Ale to już kolejny raz, kiedy “Zamki” nie przyciągają tłumów. Muzyka elektroniczna nie jest uniwersalnym przepisem na sukces.
– Znajomi się zachwycali Grodzką i ich imprezami. Nie mówię, że nie, może faktycznie zazwyczaj jest tu ciekawiej, z większą atmosferą, zaangażowaniem, ale też przede wszystkim inną muzyką. Coś tu nie tworzy spójnej całości – mówił Konrad, będący w Szczecinie na wakacjach z przyjaciółmi.
Być może problem leży nie tylko w dacie czy muzyce, ale w braku spójnej wizji wydarzenia. „Zamki na Piasku” wciąż mają potencjał, aby całkowicie nie rozpłynęły się w wakacyjnym tle miasta. Możliwe, że jest to kwestia lekkiego przeformułowania — nowego impulsu, może zmiany terminu lub dodatkowych atrakcji. Potencjał jest, klimat miejsca również — wystarczy tylko lepiej wsłuchać się w to, czego naprawdę szukają mieszkańcy.
Bo choć tym razem parkiet świecił pustkami, to lato w Szczecinie się jeszcze nie kończy. A dobrze opakowana idea ma szansę rozkwitnąć — trzeba tylko dać jej drugie życie.