W sobotę po południu blisko międzyzdrojskiej plaży zaobserwowano niepokojące zjawisko. Jak opowiadają świadkowie, morze zachowywało się dziwnie, wśród fal pojawiał się zagadkowy kształt, który zanurzał się w morskie odmęty, a po kilku minutach znowu pojawiał się na powierzchni.
Na plaży od razu zaczęto obstawiać zakłady co to może być. Jedni twierdzili, że to miniaturowa łódź podwodna wysłana wiadomo przez kogo i wiadomo w jakim celu. Należy więc natychmiast zawiadomić siły zbrojne, aby szybkim i celnym atakiem zniszczyć wroga zanim uczyni to, co ma uczynić. Inni zapewniali, że to musi być jakaś scena z polskiej wersji sławnych „Szczęk” Stevena Spielberga, która ma być kręcona na polskim wybrzeżu. Niewiele wiadomo na temat tego filmu, jest on okryty tajemnicą. Ale według nieoficjalnych informacji, finansują go lekarze stomatolodzy.
Kolejni plażowicze snuli przypuszczenia, że to może to być następny śmiałek, który chce przepłynąć Bałtyk. Ale wycofywali się z tej teorii, kiedy nawet pobieżne obserwacje z plaży wskazywały, że ów podejrzany obiekt liczy kilka metrów. Pojawiały się kolejne teorie np. że to zagubiony „banan” – dmuchana turystyczna atrakcja rekreacyjna holowana przez motorówkę, który zerwał się z uwięzi. Albo że to tonący statek przemytników i za chwilę na plaży wylądują worki z narkotykami, albo uszkodzona łódź przestępców nielegalnie przewożących wielką gotówkę, więc za chwilę na plaży można się spodziewać worków z pieniędzmi. Takie wydarzenie miało miejsce w lipcu tego roku na sycylijskim wybrzeżu. To co, u nas nie może dojść do czegoś podobnego?
Kolejne teorie wskazywały na UFO, które wpadło do wody i zaplątało się w rybackie sieci. Niektórzy więc już szykowali „komórki” na serię selfie oraz „rolki” z przedstawicielami pozaziemskiej cywilizacji. Wszystko wyjaśniło się kiedy na plaży pojawili się członkowie WOPR. Ratownicy podpłynęli we wskazane miejsce łodzią i okazało się, że tym tajemniczym obiektem był …wieloryb. Na szczęście nie był w nic zaplątany, ani nie jest ranny. Ocenili, że mógł mieć około siedmiu metrów długości.
Wieloryb płynął głównie na powierzchni. Ale co jakiś czas nurkował w głębiny na kilka minut i wypływał kilkadziesiąt metrów dalej. Poruszał się bardzo wolno. WOPR-owcy eskortowali go przez kilka godzin, a potem odprowadzili w okolice Wisełki, podziękowali za wizytę i wskazali gdzie ma płynąc, żeby odnaleźć koleżanki i kolegów.
To już kolejna wizyta takiego pływającego ssaka na zachodniopomorskim wybrzeżu Morza Bałtyckiego. W lutym 2025 roku, kilkaset metrów od bazy rybackiej w Międzyzdrojach zauważono zaplątanego w sieci prawie 10-metrowego humbuka. Wielkie morskie ssaki bardzo rzadko pojawiały się w Bałtyku. Ale od kilku lat coraz częściej „błądzą” i przez Cieśniny Duńskie wpływają w okolice wyspy Rugii i Zatoki Pomorskiej oraz w okolice Międzyzdrojów. Ten sobotni okaz chyba po prostu spóźnił się na coroczny Festiwal Gwiazd w tym kurorcie. A szkoda, bo mógł stać jego dodatkową atrakcją. Choć podziwianą tylko i wyłącznie z daleka oraz bez szans na odciśnięcie kształtu płetwy na międzyzdrojskiej Promenadzie Gwiazd. Pojawiła się także teoria, że wieloryb chciał na własne oczy zobaczyć pewien gigantyczny hotel w Pobierowie. Niestety, nie było mu to dane. Może następnym razem?
(gdyby ktoś się nie domyślił, to ten tekst ma charakter żartobliwy, doświadczenie wskazuje jednak, że wielu traktuje wszystko z cmentarną powagą oraz czyta bez zrozumienia, stąd też te słowa wyjaśnienia)