Duma Pomorza na koniec siódmej kolejki PKO BP Ekstraklasa zwyciężyła 2:0 z Rakowem Częstochowa. Grosicki pokazuje formę, a najdroższy zawodnik drużyny Sam Greenwood zaznacza swoją obecność.
Pogoń Szczecin rozpoczęła rozgrywki 2025/26 poniżej oczekiwań. Przegrana z Górnikiem 0:3 czy porażka 1:2 na wyjeździe z Arką Gdynia nie były tym, na co stawiali kibice. Choć Portowcy ostatnio pokonali Widzew Łódź, to w meczu z Rakowem nie byli typowani na zwycięzców.
Na pierwszy celny strzał Portowców trzeba było poczekać 16 minut. Strzał Adriana Przyborka nie był jednak dużym wyzwaniem dla Kacpra Trelowskiego. Swoje okazje mieli też Jesus Diaz i Ivi Lopez, jednak ich próbom zabrakło precyzji.
W 39. minucie Kacper Kostorz wykorzystał nieuwagę Racovitana i odebrał mu piłkę. Jednak w sytuacji sam na sam z bramkarzem strzelił nad poprzeczką. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:0.
W drugą połowę meczu Portowcy weszli z hukiem i już w 50. minucie Kamil Grosicki razem z Koutrisem wykreowali sytuację podbramkową. Sędzia jednak dopatrzył się pozycji spalonej obrońcy Pogoni. Nie trzeba było długo czekać i już w 57. minucie gospodarze wychodzą na prowadzenie. Po centrze Juwary do strzału doszedł Huja, lecz jego próba została zablokowana. Piłka spadła pod nogi Grosickiego, który mocnym strzałem po krótkim rogu posłał futbolówkę do bramki.
W 64. minucie meczu Robert Kolendowicz zdecydował się na podwójną zmianę w składzie. Z boiska zszedł Kacper Smoliński i Kacper Kostorz, a na ich miejsce wszedł nowy nabytek Portowców, Sam Greenwood oraz Paul Mukairu. Wcześniej trener Medalików również dokonał kilku zmian w drużynie. Na murawie znalazł się między innymi Oskar Repka, Jonatan Braut Brunes oraz Tomasz Pieńko.
Pod koniec meczu Portowcy dołożyli jeszcze jedną bramkę. Po indywidualnej akcji Sama Greenwooda i obronie Terlowskiego piłka trafiła do Mukairu, który przewrotką umieścił ją w bramce.
Pogoń dopisała cenne trzy punkty i przełamała nie najlepszy początek sezonu. Grosicki znów był kluczowy, a Greenwood i Mukairu dali sygnał, że mogą być mocnym wsparciem dla drużyny w kolejnych spotkaniach.












