Home Felietony  Porno po szczecińsku „ante portas”*
Felietony 

Porno po szczecińsku „ante portas”*

1k
porno po szczecińsku „ante portas”*

Ostatnie dni w Szczecinie i regionie zdominował jeden temat – nie polityczny, czy gospodarczy a amatorskie pornole „nakręcone” w biały dzień w atrakcyjnych, publicznych miejscach w stolicy Pomorza Zachodniego oraz w Kołobrzegu. To na razie dwa ujawnione przypadki. Ale wierzmy w ludzi, ich kreatywność i fantazję, przecież mamy dopiero koniec lipca i jeszcze wiele może się wydarzyć…

Big Cyc śpiewał przed laty: „W naszym mieście niewiele się dzieje/jest paru kumpli, są przyjaciele/ciągle to samo, praca, knajpa i szkoła/padła idea, nakręćmy pornola”. Jak wiadomo dzięki kamerom w telefonach komórkowych dziś każdy praktycznie może zostać filmowcem. Ludzie „kręcą” więc na potęgę wszystko co się da. Dlaczego więc mieliby nie realizować „pornoli”? Przynajmniej jest pewność, że będą miały widzów. 

Amatorskie filmy „dla dorosłych” znad Bałtyku  na pewno gdzieś spoczywają w prywatnych archiwach albo na jakichś dziwnych portalach internetowych. Rzadko wypływają na powierzchnię. Ale jak już się pojawią, to się robi afera i skandal na cały kraj. Tak się stało w przypadku pewnego filmu, którego „akcja” rozgrywa się w Kołobrzegu m.in. w tzw. bindażu grabowym, na dworcu i podziemnym przejściu. Według jednej z gazet obraz ów nosi tytuł „Nadmorskie atrakcje w Kołobrzegu” i można go obejrzeć na jednym z portali dla dorosłych. Niektórzy mogą wybrzydzać, że brakuje w nim np. miejskich zabytków. Ale może zostanie to nadrobione w kolejnym filmie. Może takim nieco ambitniejszym np. z ciekawszą fabułą, lepiej skonstruowanymi dialogami (choć wielu twierdzi, że w przypadku tego rodzaju twórczości są one zbędne) i bardziej urozmaiconymi „okolicznościami przyrody”. Bo zrealizować pornola latem na plaży, to każdy potrafi. Ale np. w czasie sztormu na kołobrzeskim molo przy sile wiatru dochodzącej do 10 stopni w skali Beauforta i falach sięgających kilku metrów? 

W komentarzach do artykułu dot. filmu z Kołobrzegu niektórzy czytelnicy twierdzą, że po regionie porusza się jakaś tajemnicza ekipa, która realizuje pornole w atrakcyjnych miejscowościach naszej pięknej krainy. Jeżeli to prawda, to mamy do czynienia z jakąś zorganizowaną akcją, która albo ma w specyficzny sposób wypromować Zachodniopomorskie albo je zdyskredytować w oczach turystów, przypiąć łatkę regionu pornograficznego rozpasania, polskiej Sodomy i Gomory, pełnej m.in. następców niejakiego „Tulipana” (który przecież był synem tej ziemi). W obu przypadkach sprawę powinny wyjaśnić władze województwa, powołać jakąś komisję śledczą, obiecać nagrodę pieniężną za wskazanie sprawców itp. Do tych działań powinni dołączyć także rządzący Szczecinem, bo porno-twórcy dotarli także do stolicy Pomorza Zachodniego. A ściślej mówiąc, do jego turystycznej perełki, czyli Jasnych Błoni. 

To tam, na soczystej trawie, w biały dzień, w miejscu spacerów rodzin z dziećmi, doszło do nagrania scen pełnych emocji i kontrowersji. Co prawda pojawiły się opinie, że to stary film, nie żadna nowinka. Nie zmienia to faktu, że dzieje się to w reprezentacyjnym miejscu Szczecina. Dziwi brak głosów oburzenia m.in. ze strony środowisk patriotycznych. Przecież to wszystko działo się niedaleko Pomnika Czynu Polaków. Na szczęście tylko jeden z trzech orłów zdobiących ów obelisk musiał obserwować te sceny. Jedni twierdzą, że z zainteresowaniem, inni, że z obrzydzeniem, jeszcze inni, że ze zdumieniem. Dwa pozostałe i tak zawsze patrzą w bok, więc mogły tylko „zezować” na to, co się dzieje na trawie. 

Kolejne pytanie – gdzie była Straż Miejska? Przecież seks był uprawiany niedaleko magistratu i w ten sposób mogła zostać naruszona godność urzędu! A co na te gorszące sceny powiedzą osoby duchowne, lokalne dewotki oraz przedstawiciele prawicowych partii tak dbających o moralność Polaków? Przecież to wszystko odbywało się nieopodal pomnika papieża Jana Pawła II! 

Co na to wróżbici i jasnowidzący? Może kopulujący na trawnikach i plażach w biały dzień są jednym z sygnałów zbliżającego się końca świata?! Czy coś na ten temat mówią przepowiednie Nostradamusa, Majów lub Baby Wangi? Pełną akceptację dla jasnobłoniowych wyczynów mieli wykazać za to ex hippisi, którym się przypomniały czasy „wolnej miłości” i „power flower”, niektórzy lokalni barmani, którzy szybko zmienili nazwę popularnego drinka „sex on the beach” na „sex on village green” oraz producenci trawy z Jasnych Błoni, którzy mają teraz podobno reklamować się nowymi hasłami: „To nie są cuda – z naszą trawą zawsze Ci się uda”, „Mocno świeci słońce a nasza trawa budzi wielkie żądze” oraz „Do „tych spraw” najlepsza jedna z naszych traw”.  

*Ante portas (łac. u bram),

Powiązane artykuły

di caprio w pobierowskiej windzie
Felietony 

Di Caprio w pobierowskiej windzie

Ten rok zdecydowanie należy do Pobierowa – niedużej miejscowości na zachodniopomorskim wybrzeżu...

„gastrocmentarz” szczecina. których smaków nam brakuje?
Felietony 

„Gastrocmentarz” Szczecina. Których smaków nam brakuje?

Szczecińska gastronomia przypomina czasami sinusoidę. Pojawia się tu wiele nowych restauracji czy...

przypłynęła bestia. kolejny wieloryb w międzyzdrojach
Felietony 

Przypłynęła bestia. Kolejny wieloryb w Międzyzdrojach

W sobotę po południu blisko międzyzdrojskiej plaży zaobserwowano niepokojące zjawisko. Jak opowiadają...

ile jest jagód w jagodziance?
Felietony 

Ile jest jagód w jagodziance?

Czy w popularnych „jagodziankach” znajdują się …jagody? Pytanie, na pozór z gatunku...