Zamiast w domu na kanapie, weekend można spędzić aktywnie, np. poznając region. Pomaga piękna pogoda, możliwości mnóstwo, bo zachodniopomorskie kryje wiele ciekawych i nadal nieodkrytych miejsc. Miejsc, które opowiadają historię. I zaledwie godzinę drogi od Szczecina, w Barlinku znajduje się takie właśnie miejsce – jeden z najciekawszych zabytków w regionie . Historia go nie oszczędzała, a mowa o barlineckim młynie – papierni. Zabytek przez wiele lat był zapomniany, później popadł w ruinę. Dopiero studenci i pracownicy ówczesnej Politechniki Szczecińskie dali temu miejscu drugie życie.
Młyn wodny, w którym od 1733 r. produkowano papier czerpany to najlepiej zachowany młyn na Pomorzu.
W 1733 roku Eliasz Meisner, członek znanego rodu papierników, postanowił wybudować papiernię. Mistrz papierniczy zgodę musiał otrzymać od księcia pruskiego Fryderyka Wilhelma I. Uzyskał – dokładnie 28 maja 1733 roku, dlatego każdego roku w tym dniu mieszkańcy Barlinku organizują „urodziny młyna”.
Na lokalizację wybrano teren nad Płonią, w tzw. Wilczym Wąwozie, na gruntach należących do miasta, przy drodze do Żydowa. W otrzymanej na piśmie zgodzie książę Fryderyk Wilhelm I pisał tak:
– …zwrócił się producent papieru nijaki Eliasz Meisner z prośbą, aby mógł na swój koszt zbudować papiernię nad Płonią na gruncie miasta Barlinek i po upływie trzech lat zwolnienia od podatku uiszczać roczny czynsz dzierżawy wieczystej do izby w wysokości dwudziestu pięciu talarów. Łaskawie zgadzamy się z tym, by zbudować proponowaną papiernię.
Książę zwolnił zakład z opłat od miarki zbożowej, od posług i opłat od komina. Eliasz Meisner musiał jednak „walczyć” z magistratem, który mimo to nakładał opłaty i robił zajęcia, a zatrudniani przez niego zbieracze szmat byli zatrzymywani. Ostatecznie magistrat został upomniany i przestał karać zakład. Jednak problemy nie znikały. Kolejne sprawiała konkurencja, a konkretnie papiernie w Dębnie i Kamieniu Wielkim.
Meisner pisał skargi, że wióry i pył niesione wodą z Lohmühle i Walkmühle, niszczą mu papier. W 1758 roku, musiał wraz z rodziną uciekać z młyna do miasta. Do Nowej Marchii weszli Rosjanie. Rabowali i mordowali mieszkańców, w pierwszej kolejności atakowali gospodarstwa połozone poza miastem jak młyn Meisnera.
Dynamiczny rozwój młyna nastąpił w 1772 roku, w ciągu kilku lat papiernia stała się jednym z ważniejszych tego typu zakładów na Pomorzu i w Brandenburgii. Wyroby z barlineckiej papierni były dystrybuowane przez Szczecin do Szwecji. Młyn pozostawał w rękach rodziny Meisner przez prawie 100 lat. Sprzedał ją za 10 000 talarów. Był pierwszym zakładem produkcyjnym w Barlinku oraz w całym ówczesnym powiecie myśliborskim.
W 1827 roku zmienił się właściciel, zmieniły się standardy. Do Barlinka dotarła rewolucja przemysłowa. Papiernię zmechanizowano a ludzi zastąpiły maszyny, a konkretnie papiernica, czyli maszyna do produkcji ciągłego papieru.
Niestety kolejne problemy i kolejne zmiany właścicieli doprowadziły do zamknięcia papierni 40 lat później.
Nowy właściciel papiernię przekształcił w młyn zbożowy. Zamiast wozów wiozących zebrane szmaty przydatne do produkcji papieru, zwożono do młyna worki z ziarnem. Zamiast papieru, wywożono mąkę.
Po II wojnie światowej młyn trafił w ręce gminnej spółdzielni „Samopomoc chłopska” i tak było do 1972 roku. Utrzymywanie budynku było jednak nieopłacalne i zapadła decyzja o jego zburzeniu. Zabytek uratowali studenci i pracownicy Instytutu Architektury Politechniki Szczecińskiej.
Dziś w budynku młynu działa Stowarzyszenie Na Rzecz Ochrony Dziedzictwa „Młyn-Papiernia”. To ważny w regionie ośrodek naukowo-dydaktyczny, gdzie odbywają się konferencje badawcze, nietypowe lekcje historii, wystawy, praktyki studenckie i warsztaty. Można go zwiedzać w weekendy. Wystarczy wcześniej zadzwonić i umówić się na spotkanie.












