Miało służyć mieszkańcom i dawać ochłodę w ciepłe dni. Zamiast tego zostało zamienione w… śmietnik. Zakład Wodociągów i Kanalizacji Szczecin opublikował mocny wpis po weekendzie, pokazując skalę wandalizmu wobec miejskich poidełek.
Na zdjęciu udostępnionym przez spółkę widać poidełko z niedopałkami papierosów. „Duży napis na cokole »woda zdatna do spożycia« to widać za mało, żeby wskazać, że poidełko to nie popielniczka…” — napisali pracownicy ZWiK.
W komunikacie spółka podkreśla, że mieszkańcy oczekują sprawnych i działających poidełek, a służby robią wszystko, by utrzymać miejską infrastrukturę w dobrym stanie. Jednocześnie zwracają uwagę, że czym innym są zwykłe awarie, a czym innym akty wandalizmu i świadome niszczenie wspólnego mienia. Jak przyznaje ZWiK, podobnych przypadków jest znacznie więcej, choć na co dzień spółka woli pokazywać mieszkańcom bardziej pozytywne obrazy swojej pracy.
Pracownicy zapewniają, że urządzenie zostało szybko uprzątnięte i ponownie przygotowane do użytku. Problem jednak nie znika.
Wraz z nadejściem cieplejszych dni miejskie poidełka są coraz częściej używane przez mieszkańców i turystów. To element infrastruktury, który ma poprawiać komfort życia w mieście i zachęcać do korzystania z darmowej wody pitnej. Tym bardziej oburzenie wywołują sytuacje, w których miejsca przeznaczone dla wszystkich stają się celem bezmyślnej dewastacji.
We wpisie nie zabrakło też gorzkiego podsumowania.
„Czasami jednak i nam się ulewa” — napisali pracownicy miejskiej spółki, nie kryjąc frustracji po kolejnym przypadku niszczenia wspólnego dobra w Szczecinie.
I trudno się dziwić. Bo choć poidełko udało się szybko posprzątać, pytanie pozostaje aktualne: dlaczego część mieszkańców wciąż nie potrafi szanować rzeczy, które służą wszystkim?