Pogoń Szczecin nie zagra w kolejnej rundzie Pucharu Polski. Portowcy przegrali we Wrocławiu ze Śląskiem 1:2 i już na początku pucharowej drogi pożegnali się z rozgrywkami.
W porównaniu z ostatnim ligowym spotkaniem z Zagłębiem trener Oscar Garcia dokonał kilku zmian. W kadrze zabrakło Leo Borgesa, który przymierzany jest do transferu do czeskiej Sigmy Ołomuniec. Nie było również Fredrika Ulvestada. Norweg rozstał się z Pogonią jeszcze przed meczem, kończąc swoją kilkuletnią przygodę ze szczecińskim klubem. Mecz w pierwszej jedenastce rozpoczął między innymi Kamil Grosicki.
Spotkanie rozpoczęło się najgorzej, jak mogło. Już w 3. minucie Piotr Samiec-Talar kapitalnym uderzeniem dał gospodarzom prowadzenie.
W barwach Śląska wystąpił Mariusz Malec. Obrońca przez lata był piłkarzem Pogoni — do Szczecina trafił w 2018 roku, a w granatowo-bordowych barwach rozegrał ponad 120 spotkań w Ekstraklasie. Latem 2025 roku pożegnał się z klubem i przeniósł do Wrocławia.
Pogoń po przerwie ruszyła do odrabiania strat. W 65. minucie Paul Mukairu doprowadził do wyrównania i wydawało się, że Portowcy mogą jeszcze odwrócić losy spotkania.
Zamiast tego przyszło kolejne rozczarowanie. W 84. minucie Jehor Matsenko strzałem głową ponownie dał Śląskowi prowadzenie.
Pogoń próbowała jeszcze ratować pucharowy wieczór. W doliczonym czasie gry była o krok od wyrównania. Po strzale Jeana-Pierre’a Nsame piłkę z linii bramkowej wybił Lamine Ba. Była to właściwie ostatnia akcja meczu.
Śląsk 2:1 Pogoń. Koniec.
Kolejny rok bez trofeum. Kolejny sezon, w którym Pogoń nie zdobędzie Pucharu Polski. Tym razem marzenia skończyły się już na pierwszym meczu.
A skala pucharowego pogromu ekstraklasowiczów jest naprawdę duża. W pierwszej rundzie odpadło siedem klubów Ekstraklasy — trzy z nich przegrały w bezpośrednich pojedynkach ligowych.
Tyle że to marne pocieszenie. Pogoń odpada. Znowu.