Pogoń Szczecin zremisowała z Wisłą Płock 1:1 w 7. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Portowcy po golu Jana Biegańskiego prowadzili, ale niespełna dziesięć minut później wyrównał Marcus Haglind-Sangré. Szczecinianie nie zdołali już odzyskać prowadzenia i po raz kolejny musieli zadowolić się podziałem punktów.
Czterech Polaków w pierwszym składzie i świeży temat transferowy
Przed pierwszym gwizdkiem sporo działo się wokół Pogoni. Z podstawowej jedenastki wypadli zawodnicy, których jeszcze niedawno trudno było sobie wyobrazić poza kadrą. Fredrik Ulvestad przeniósł się do duńskiego Odense Boldklub, natomiast Leo Borges został sprzedany do czeskiej Sigmy Ołomuniec.
Do tego w dniu meczu gruchnęła wiadomość o transferze Jordiego Sáncheza. Prezes Wisły Kraków Jarosław Królewski poinformował, że Pogoń aktywowała klauzulę odstępnego w kontrakcie hiszpańskiego napastnika. Sánchez, lider klasyfikacji strzelców Ekstraklasy z sześcioma golami, ma przenieść się do Szczecina.
W samym składzie Garcii po raz pierwszy od dawna znalazło się aż czterech Polaków. Od pierwszej minuty zagrali Natan Ława, Jan Biegański, Maciej Wojciechowski i Patryk Dziczek. W jedenastce pojawili się również m.in. Lukas Willen i Darko Čurlinov.
Nie mógł natomiast wystąpić Filip Cuić. Napastnik został ukarany przez Komisję Ligi trzema meczami dyskwalifikacjiza bezpośrednią czerwoną kartkę w spotkaniu z Zagłębiem Lubin. Pauzuje więc przeciwko Wiśle Płock, Wieczystej Kraków i Piastowi Gliwice.
Wisła zaczęła lepiej, Cojocaru zrehabilitował się po błędzie
Początek spotkania należał optycznie do Nafciarzy. W 9. minucie Portowcy sami podarowali rywalom świetną okazję. Valentin Cojocaru popełnił fatalny błąd przy wyprowadzaniu piłki i przez moment zachował się bardzo nonszalancko we własnym polu bramkowym. Na szczęście dla Pogoni rumuński bramkarz zdążył naprawić swój błąd i zażegnał niebezpieczeństwo.
Chwilę później pomyłkę popełnili obrońcy Wisły. Portowcy przejęli piłkę w okolicach pola karnego, ale Darko Čurlinov nie wykorzystał okazji, uderzając obok słupka.
W 16. minucie składną akcję przeprowadzili goście. Piłka trafiła do Patryka Kuna, który zakończył ją strzałem, ale futbolówka przeleciała nad poprzeczką.
W 25. minucie Pogoń była już bardzo blisko objęcia prowadzenia. Paul Mukairu uderzył, Rafał Leszczyński odbił piłkę przed siebie, a Hussein Ali skierował ją do siatki. Radość gospodarzy trwała jednak krótko – prawy obrońca Pogoni znajdował się na spalonym.
Leszczyński zatrzymywał Portowców
Z czasem gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę. W 33. minucie Jan Biegański zdecydował się na uderzenie z dystansu, a piłka zmierzała pod poprzeczkę. Leszczyński popisał się jednak bardzo dobrą interwencją i wybił ją na rzut rożny.
Chwilę później bramkarz Wisły ponownie uratował swój zespół. Po dośrodkowaniu w pole karne Lukas Willen wygrał pojedynek w powietrzu i uderzył głową, ale Leszczyński znów był na posterunku.
Nafciarze mieli jednak sporo szczęścia. Po dalekim wyrzucie z autu Patryka Dziczka Dimitrios Keramitsis doszedł do piłki i uderzył głową. Futbolówka zatrzymała się na słupku.
Przed przerwą odpowiedziała jeszcze Wisła. Strzał Adama Radwańskiego pewnie złapał Cojocaru. Po 45 minutach było 0:0.
Biegański w okienko!
Po zmianie stron Pogoń od razu ruszyła do przodu. W 50. minucie dobrą akcję przeprowadził Čurlinov. Chwilę później Portowcy dopięli swego.
W 52. minucie znów w roli głównej wystąpił Čurlinov. Macedończyk dośrodkował w pole karne, Maciej Wojciechowski przedłużył piłkę, a ta trafiła pod nogi Jana Biegańskiego. Pomocnik nie zastanawiał się długo – huknął z pierwszej piłki, posyłając futbolówkę idealnie w okienko bramki Leszczyńskiego. Piękne uderzenie i 1:0 dla Pogoni.
Radość gospodarzy nie trwała jednak długo.
W 60. minucie w polu karnym Pogoni zrobiło się ogromne zamieszanie. Wisła dopadła do piłki po kilku przypadkowych odbiciach, a Marcus Haglind-Sangré z bliska skierował ją do siatki. Sędzia musiał jeszcze poczekać na decyzję VAR, ale po analizie gol został uznany. 1:1.
Cojocaru uratował Pogoń
Kilka minut później mogło być jeszcze gorzej. W 66. minucie jeden z zawodników Wisły oddał strzał głową z bliska, ale Cojocaru zachował się znakomicie. Bramkarz Pogoni zatrzymał piłkę praktycznie na linii bramkowej i uratował Portowców przed stratą drugiego gola.
Później tempo wyraźnie spadło. Przez dłuższy fragment oba zespoły nie potrafiły stworzyć poważniejszego zagrożenia pod bramką rywala.
W 73. minucie Oscar Garcia zdecydował się na dwie zmiany – Kellyn Acosta i Jacek Czapliński zastąpili Biegańskiego oraz Wojciechowskiego.
W 84. minucie Pogoń wyprowadziła dobrą kontrę. Piłka kilkukrotnie odbijała się w polu karnym Wisły, aż w końcu Jacek Czapliński dostał możliwość oddania strzału. Uderzył mocno, ale wysoko nad poprzeczką.
Portowcy próbowali jeszcze w końcówce. W 89. minucie w polu karnym przewrócił się Keramitsis, ale arbiter nie dopatrzył się przewinienia.
W doliczonym czasie gry piłkę do siatki mógł jeszcze posłać Mukairu. Jego sytuacyjne uderzenie trafiło jednak w słupek, a dodatkowo sędzia odgwizdał spalonego.
Więcej nic się już nie wydarzyło. Pogoń zremisowała z Wisłą Płock 1:1, choć po trafieniu Biegańskiego była na dobrej drodze do zdobycia trzech punktów.
Dla Portowców był to trzeci ligowy remis z rzędu – po 2:2 z Wisłą Kraków i 0:0 z Zagłębiem Lubin.
Czołówka tabeli
Po zakończeniu 7. kolejki na prowadzeniu pozostaje Lech Poznań – 16 punktów. Druga jest Legia Warszawa – 15 pkt, a trzeci Górnik Zabrze – 15 pkt.
Pogoń po remisie z Wisłą ma 9 punktów. Portowcy plasują się na ósmym miejscu w Ekstraklasie.
Kolejny mecz Pogoń rozegra w niedzielę 13 września o godz. 14:45, kiedy na Stadionie Miejskim im. Floriana Krygiera podejmie Wieczystą Kraków.