Przed meczem oba zespoły miały po siedem punktów, ale do spotkania przystępowały w nieco innych nastrojach. Zagłębie w czterech dotychczasowych meczach przegrało z Legią, pokonało Śląsk i Piast a także zremisowało z Radomiakiem. W tabeli miało więc bilans dwóch zwycięstw, remisu i porażki. Pogoń również uzbierała siedem punktów – po porażce z Legią wygrała z Cracovią i Motorem, a w poprzedniej kolejce zremisowała u siebie z Wisłą Kraków 2:2.
Dla Pogoni wyjazd do Lubina był też kolejną okazją do podtrzymania bardzo dobrej serii w bezpośrednich spotkaniach. Portowcy wygrali trzy ostatnie ligowe mecze z Zagłębiem. W maju tego roku zwyciężyli w Lubinie 1:0, wcześniej pokonali Miedziowych 5:1 w Szczecinie, a jeszcze wcześniej 1:0 w Lubinie. Ostatnie ligowe zwycięstwo Zagłębia nad Pogonią przypadło na marzec 2024 roku, gdy Miedziowi wygrali w Szczecinie 2:0. W Lubinie Zagłębie ostatni raz pokonało Portowców we wrześniu 2023 roku, wygrywając 1:0.
Do tego dochodzi Puchar Polski. W grudniu 2024 roku Pogoń pokonała Zagłębie w 1/8 finału 4:3 po niezwykle emocjonującym spotkaniu.
Oscar Garcia po raz kolejny zdecydował się na rotację, ale tym razem nie było większych niespodzianek. W wyjściowej jedenastce znalazł się między innymi Filip Čuić, który zastąpił Jean-Pierre’a Nsamego. W ataku obok niego zagrali Paul Mukairu i Darko Čurlinov. W środku pola pojawili się Kellyn Acosta, Patryk Dziczek i Maciej Wojciechowski. Na ławce pozostali między innymi Nsame, Kamil Grosicki, Musa Juwara, Fredrik Ulvestad oraz Benjamin Mendy.
Początek spotkania nie zwiastował jednak wielkich emocji.
Już w 2. minucie Filip Kolan uderzył z rzutu wolnego, ale Valentin Cojocaru bez problemu złapał piłkę. Pogoń odpowiedziała aktywnością Mukairu i próbami wejścia w pole karne. W 11. minucie doszło do zderzenia głowami Keramitsisa z Kosidisem. Obaj po chwili wrócili do gry.
W 13. minucie Čuić próbował dograć piłkę przed bramkę do Čurlinova, ale podanie było zbyt czytelne. Siedem minut później Pogoń miała najlepszą sytuację pierwszego fragmentu meczu. Acosta dostał znakomite podanie w pole karne, jednak uderzył obok dalszego słupka.
I wtedy wydarzyło się coś, co całkowicie zmieniło obraz spotkania.
23. minuta. Czerwona kartka dla Filipa Čuicia.
Napastnik Pogoni po walce fizycznej z Damianem Michalskim kopnął leżącego rywala w plecy. Paweł Raczkowski nie miał żadnych wątpliwości i pokazał Chorwatowi bezpośrednią czerwoną kartkę. Decyzja była zasłużona. Pogoń została zmuszona do gry w dziesiątkę już po niespełna pół godzinie.
Od tego momentu zrobiło się bardziej nerwowo. Pojawiły się kolejne kartki, faule i przepychanki, ale niekoniecznie przekładało się to na poziom piłkarski.
W 35. minucie Zagłębie miało bardzo dobrą okazję. Mateusz Grzybek zagrał piłkę w pole karne, a Mihael Mlinarić był blisko jej skutecznego zamknięcia z kilku metrów. Nie zdołał jednak pokonać Cojocaru. Minutę później Marcel Reguła uderzył obok bramki.
Pogoń, mimo osłabienia, nie zamierzała całkowicie schować się pod własną bramką. W 40. minucie miała swoją okazję. Mukairu znalazł się w polu karnym i dostał piłkę na głowę, ale uderzył obok słupka. To była jedna z niewielu sytuacji, w których Portowcy mogli realnie pomyśleć o zdobyciu bramki.
Do przerwy 0:0.
Zagłębie miało przewagę jednego zawodnika, ale nie potrafiło jej wykorzystać. Pogoń natomiast od ponad 20 minut grała w dziesiątkę i przede wszystkim pilnowała, aby nie stracić gola.
W przerwie Garcia dokonał pierwszej zmiany. Benjamin Mendy zastąpił Čurlinova. W Zagłębiu Sebastian Kerk wszedł za Kamila Nowogońskiego.
Mendy już chwilę po wejściu obejrzał żółtą kartkę za faul tuż przed własnym polem karnym.
W 48. minucie Kerk wykonywał rzut wolny, ale Cojocaru pewnie złapał piłkę. Cztery minuty później na indywidualny rajd zdecydował się Reguła. Minął rywali, wpadł w pole karne i oddał strzał, lecz bramkarz Pogoni ponownie był na posterunku. Chwilę później Kerk uderzył niecelnie.
Zagłębie zaczynało coraz mocniej przejmować inicjatywę. W 60. minucie gospodarze nawet trafili do siatki, ale gol nie został uznany z powodu spalonego. Miedziowi nie mogli więc wykorzystać kolejnej okazji, a Pogoń nadal pozostawała przy życiu.
Garcia odpowiedział zmianą. W 63. minucie Fredrik Ulvestad zastąpił Acostę.
I właśnie wtedy Pogoń miała jeden z najlepszych momentów w całym meczu.
W 64. minucie Mukairu znalazł się w świetnej sytuacji, ale z bliskiej odległości nie trafił głową w bramkę. To mogła być naprawdę bolesna niespodzianka dla gospodarzy – grające w przewadze Zagłębie musiało uważać, bo Portowcy potrafili wyprowadzić groźny atak.
Im dalej w mecz, tym bardziej spotkanie przypominało jednak walkę o przetrwanie.
W 74. minucie Biegański zastąpił Wojciechowskiego. Trzy minuty później Pogoń przeprowadziła bardzo dobrą kontrę. Piłka trafiła do Patryka Dziczka, który zdecydował się na efektowne uderzenie z powietrza. Futbolówka minimalnie minęła słupek.
Zagłębie próbowało odpowiedzieć, ale brakowało konkretów. W 80. minucie Szymczak główkował obok bramki, a chwilę później Cojocaru pewnie wyłapał kolejne dośrodkowanie. W 83. minucie Ławniczak spróbował jeszcze uderzenia z dystansu, lecz piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką.
W końcówce Miedziowi coraz bardziej naciskali, ale ich przewaga nie przekładała się na klarowne okazje. Pogoń broniła się coraz głębiej i próbowała przetrwać ostatnie minuty.
W 88. minucie Keramitsis wyskoczył do piłki w polu karnym Zagłębia, ale jego główkę bez problemu złapał Alomerović.
Po regulaminowych 90 minutach sędzia doliczył pięć minut.
I właśnie w doliczonym czasie gry Pogoń przeżyła jeszcze jeden nerwowy moment. Zagłębie wywalczyło rzut rożny, a po chwili Cojocaru popisał się kapitalną interwencją, ratując Portowców przed stratą gola. Chwilę później Keramitsis był faulowany we własnym polu karnym.
Koniec.
Zagłębie Lubin – Pogoń Szczecin 0:0.
To nie był dobry mecz. Piłkarsko było w nim niewiele – dużo walki, sporo fauli i kartek, pojedyncze próby z dystansu oraz kilka sytuacji, które nie przerodziły się w gole. Statystyki dobrze pokazują charakter spotkania: Zagłębie miało 59 procent posiadania piłki i oddało pięć celnych strzałów, przy jednym celnym uderzeniu Pogoni. Mimo tego wynik pozostał bezbramkowy.
Dla Zagłębia to zdecydowanie stracona szansa. Miedziowi przez ponad godzinę grali z przewagą jednego zawodnika, mieli więcej piłki i oddali więcej strzałów, ale nie znaleźli sposobu na pokonanie Cojocaru.
Pogoń nie ma natomiast powodów do zachwytu nad swoją grą, ale z Lubina wywozi punkt w bardzo trudnych okolicznościach. Przez ponad godzinę musiała radzić sobie w dziesiątkę. I choć momentami była zamknięta na własnej połowie, sama również miała swoje szanse.
Nie był to mecz, który Portowcy będą wspominać ze względu na futbol. Będą go jednak pamiętać jako spotkanie, które trzeba było przetrwać. I przetrwali.
Teraz Pogoń czeka Puchar Polski. W czwartek 3 września o godz. 20:30 Portowcy zagrają we Wrocławiu ze Śląskiem w pierwszej rundzie rozgrywek. Następnie wrócą do ligowej rywalizacji – w poniedziałek 7 września o godz. 20:30 podejmą Wisłę Płock.