Jesień. Złoto, czerwono i słonecznie – aż oczy bolą od tej wspaniałości jak z jesiennego folderu turystycznego Kanady. Okulary słoneczne nadal pożądane, grzejniki dopiero się rozkręcają. Można się oddawać przyjemnościom właściwym pogodnej jesieni, bo jest szansa, że jesienna deprecha w tym roku sponiewiera nas nieco później.
Aplikacja pogodowa mówi mi, że będzie dobrze. Załamania nie zapowiada ani ten, ani przyszły tydzień. W dodatku już grzeją, więc w żaden sposób nie zmarzniemy. Doświetlani słońcem i zasilani witaminą D 3 nawet jakby mamroczemy mniej w komunikacji miejskiej, raźniej maszerujemy po chodnikach, szurając radośnie butami po dywanie kolorowych liści.
Kolory rządzą. Pantone Institute, który co roku publikuje trendy kolorystyczne na dany sezon, poetycko obwieszcza, że modne są: „Tomato Cream , odżywczy, tostowy odcień, który rozgrzewa duszę. Scarlet Smile, czarująca i dekadencka czerwień, która ujmuje nasze pragnienia. Golden Palm, nowy wyraz eko koloru, zaskakujący i znajomy. Aventurine, mineralny ton przesiąknięty ukrytym bogactwem.”
Zanim jednak zaczniecie się zastanawiać jaki kolor ma zupa pomidorowa w której tonacjach wypada teraz paradować, dodam jaśniej, że modne będą również : brązowy , fioletowy i zielony, a cały ten Golden Palm i Aventurine bogactwem nasączony, to po prostu: musztardowy i blady róż spranej bielizny. Koloru Uśmiechu Scarlet nie trzeba tłumaczyć, nawet panom.
Trendy kolorystyczne nie dotyczą wyłącznie szalika czy płaszcza. Najlepiej byłoby stosować je w całym domu: pomidorowa sofa, musztardowy dywan itd. Khaki etui na okulary, dekandencka czerwień na zeszyt i awenturynowa karoseria na samochodzie. Nie każdy jednak może i posiada środki materialne na takie rzeczy.
Zatem odziani w złoto i pomidorówkę możemy chociaż śmiało korzystać z rekreacji złoto – pomidorowej jesieni. Na przykład z kąpieli leśnych, ponieważ w tym roku pojawił się taki właśnie styl obcowania z obszarami Polskich Lasów Państwowych. Nie chodzi tu bynajmniej o tarzanie się nago w pokrzywach i lebiodzie, czy skokach w chłodną toń leśnych zbiorników wodnych i strug. Bynajmniej. Kąpiele leśne to zapoczątkowany w Japonii około 30 lat temu jako shinrin-yoku. Słowo “kąpiel” nawiązuje do metafory zanurzenia się w atmosferze lasu przy pomocy wszystkich zmysłów podczas powolnego, uważnego, zwykle milczącego spaceru. Doczytałam w przepaściach internetu, że istnieje wiele nurtów i struktur kąpieli leśnych. Mogą one odbywać się samodzielnie lub z przewodnikiem. Nie zrozumiałam, czy przewodnik również milczy.
Nie tylko spacer, przepraszam, kąpiel leśna w romantycznych okolicznościach przyrody może nam umilić jesienią życie. Zapanował trend na romantyzowanie życia. Ale tu również zaskoczenie: nie tak jak młody Werter, jak Kordian czy inny Mickiewicz łkający nad życiem z melancholią. O nie nie.
Ten trend ma uczynić naszą codzienność przyjemniejszą, pogodną, bez łez. Wywodzi się z psychologii pozytywnej i praktykowania wdzięczności, polega na tym, że tu i teraz trzeba dostrzegać chwilę, która właśnie trwa, a nie rozmyślać nieustannie o przeszłości i przyszłości. Co nie wyszło to nie wyszło, co będzie to będzie, a więc załóż najładniejszą świąteczną sukienkę i kolię z pereł – do sprzątania, do czytania, na spacer z psem. Zrób to, żeby celebrować nie tylko Sylwestra i urodziny ciotki Heli, ale i dzień każdy, twój, wyjątkowy.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że cała filozofia romantyzowania sprowadza się głównie do banalnych rad. Wystarczy zerknąć w otchłań Instagrama, a tam idylla: zapachowe świece, pieczenie dyniowego ciasta i rogali z pistacjowym kremem, kocyki, wianki, kalina i dereń, słodziaste kubeczunie na kawkę z piankami lub herbatę. Influencerki zamyślone wpatrują się w padający za oknem deszcz i rzucają rady oderwane od rzeczywistościu w stopniu znacznym. Jak sprzątasz, to myśl, że szykujesz dom na romantyczną kolację przy świecach. Śpij na jedwabnej poduszce. Omijaj Lidle i Biedry, weź ze sobą ulubiony koszyk i idź rano na targ, kupić świeże śliwki od ulubionego sprzedawcy. Potem celebruj ich jedzenie, albo upiecz coś z cynamonem, z cudownym podkładem muzycznym w tle. Przy kamerce, inaczej nie liczy się tak całkiem. P pamiętaj: świeca zapachowa, perły i suknia wizytowa koniecznie.
Jako matka dwójki dzieci, kobieta z etatem, nawet z kilkoma zajęciami poza nim, zastanawiam się kiedy mieć na to wszystko czas?! Na te kolory, kąpiele, celebrę wszystkiego.
I przede wszystkim: jak skutecznie zromantyzować ładowanie pralki, tabelkę excella i dziurawą ścieżkę rowerową. No jak.












