Tytuł, oczywiście pożyczony od klasyka, nie ma nic wspólnego z tym, o czym pisał m.in. jacy ludzie potrafią być podli i nikczemni, o prostactwie oraz zniszczonej miłości. Chyba jednak pasuje do opisu pewnej inwestycji, która może powstanie w naszym regionie, a może nie.
W Polsce pojawił się nowy trend wśród atrakcji turystycznych – spacerowanie po specjalnych ścieżkach w koronach drzew. Kilka takich tras już powstało i podobno mają się bardzo dobrze m.in. Krynica Górska-Słotwiny – z wieżą widokową i rekordową zjeżdżalnią, Sky Walk Poronin – tatrzańska kładka z widokiem na Giewont, Stary Sącz – całodobowa trasa z panoramą Beskidów, Świeradów Zdrój – górska wieża z widokiem na Izery, czy Brama w Gorce – największa ścieżka w koronach drzew w Europie.
Media informują, że już niedługo powstanie kolejny tego typu obiekt na Śląsku. Ma być wysoki jak 12-piętrowy wieżowiec lub posąg Chrystusa w Rio de Janeiro. To nowa ścieżka w koronach drzew wraz z wieżą widokową, która powstaje w Wiśle – na Wierchu Skolnity. Jej taras widokowy jest skonstruowany w kształcie gigantycznej dłoni. Sama wieża ma 38 metrów wysokości. Najbliżej nas, do tej pory, była ścieżka w Heringsdorfie (Niemcy) – 10 kilometrów od Świnoujścia, położona na wyspie Uznam. Liczy 1350 metrów długości i znajduje się na wysokości 23 metrów.
Wieża widokowa o wysokości 33 metrów ma nawiązywać do historycznej baszty Bismarcka. Najwyższy taras widokowy znajduje się aż 75 metrów nad poziomem morza i widać z niego m.in. nadmorskie kurorty Heringsdorf, Ahlbeck i Świnoujście, wybrzeże Bałtyku, a przy dobrej pogodzie nawet wyspę Rugia. Dodatkowa atrakcja – na zewnątrz znajduje się ogródek piwny a bezpośrednio obok niego dzieci mają plac zabaw. W Polsce coś takiego chyba nie do pomyślenia i zrealizowania. Bo na pewno znalazłoby się kilku „twardzieli”, którzy najpierw wlaliby w siebie kilka litrów bursztynowego trunku, a potem pewnie chcieliby zaprezentować swoje pseudo umiejętności kaskaderskie – wspinania się na wieżę z ominięciem ścieżki w myśl hasła „na gazie po tarasie” lub urządzić konkurs skoków z niej z akrobacjami w powietrzu np. w przód, w tył, delfin, auerbach, śruba albo ze stania na rękach. I nie ma co zaprzeczać, że byłoby inaczej. Nie brakuje przecież takich co „ze szwagrem, po pijaku, nie takie numery odstawiali”. Ale wracajmy do Polski.
Okazuje się, że ścieżkowy trend dotarł także w Zachodniopomorskie. Na przełomie września i października pojawiła się informacja o pomyśle wybudowania czegoś podobnego w Kołobrzegu. Projekt zakłada budowę ścieżki w koronach drzew o długości około pół kilometra. Głównym punktem konstrukcji byłby taras widokowy w kształcie mewy o rozpiętości skrzydeł do 30 metrów, zwróconej dziobem w stronę morza. Kiedy powstanie? Nie wiadomo, bo aktualnie inwestor i radni miejscy mają zupełnie inne zdanie na temat lokalizacji tego obiektu – z bardzo atrakcyjnej w centrum dzielnicy uzdrowiskowej (inwestor) na zachodnie peryferia miasta (radni). Niewykluczone więc, że tamtejsi mieszkańcy oraz turyści nie będą mieli okazji do zrobienia pierwszego kroku w chmurach a Kołobrzeska Mewa nie zbuduje gniazda w tym kurorcie i odleci z wrzaskiem gdzie indziej.
Ale czy podobny obiekt – ścieżka w koronie drzew nie mógłby powstać w innym rejonie zachodniopomorskiego wybrzeża Bałtyku? Przecież różne „cuda” już tam budują lub zamierzają zrealizować. Ale jaki mogłaby przybrać kształt? Może flądry – na cześć nadmorskich smażalni, albo szaszłyka – hitu z tamtejszych letnich ogródków, paragonu grozy – „oryginalnej” pamiątki od gastronomików znad morza, kolby kukurydzy – popularnej plażowej przekąski, parawanu (tłumaczyć nie trzeba), albo rybackiego kutra, z którego np. w morskie odmęty skakał Tulipan z Dziwnowa – najsłynniejszy polski oszust – uwodziciel, któremu ci z Tindera mogliby buty czyścić. Na pewno nie będzie to kształt dłoni, na wzór tych z międzyzdrojskiej Alei Gwiazd filmu i teatru, które są tam odciskane od lat wielu. Górale z Wisły już nas wyprzedzili i łapę wykorzystali. Pozostają inne części ciała albo trzeba kombinować dalej.
(gdyby ktoś się nie domyślił, to ten tekst ma charakter żartobliwy, ale doświadczenie wskazuje, że wielu traktuje wszystko z cmentarną powagą oraz czyta bez zrozumienia, stąd też te słowa wyjaśnienia)