Home W regionie Piękne słowa i żadnego kontaktu. Mieszkańcy: „jesteśmy zdani tylko na siebie”. Zagrodzka gra na dwa fronty?
W regionie

Piękne słowa i żadnego kontaktu. Mieszkańcy: „jesteśmy zdani tylko na siebie”. Zagrodzka gra na dwa fronty?

212
zagrodzka referendum

Sprawa planowanej żwirowni w Kościnie, w gminie Dobra, staje się dziś testem wiarygodności lokalnych władz – i, jak twierdzą mieszkańcy, testem, którego władze na razie nie zdają. Skala problemu i protestów albo przerosła wójt, Magdalenę Zagrodzką, albo deklaracje o sprzeciwie wobec budowy żwirowni z jej strony są nieprawdziwe.

Wszystko zaczęło się od publicznych zapewnień o otwartości. Wójt Gminy Dobra Magdalena Zagrodzka zadeklarowała, że mieszkanka może skontaktować się z nią bezpośrednio w sprawie żwirowni. Jak relacjonuje w swoim wpisie Danuta Misztal, na zadane pytania otrzymała jednak odpowiedź, że ma zwrócić się do Urzędu Gminy „oficjalną drogą”. „Państwu pozostawiam ocenę tej sytuacji” – napisała, dodając, że „temat żwirowni jest pilny i nie możemy pozwolić sobie na dalszą stratę czasu”, w związku z czym mieszkańcy „intensywnie działają bez oglądania się na Panią Wójt”. Konkluzja jej wpisu jest krótka i dosadna: „de facto jesteśmy zdani tylko na siebie”. Zapowiedziano też spotkanie mieszkańców bez udziału radnych i wójt gminy Dobra.

Do podobnych wniosków dochodzi autor osobnego wpisu podsumowującego całą sytuację, zauważając, że po pierwszych deklaracjach o otwartości, bezpośrednim kontakcie i wspólnym działaniu przeciwko inwestycji, zamiast oczekiwanego wsparcia dla petycji mieszkańców opublikowano list otwarty – oceniony przez część komentujących jako zbyt ugodowy wobec inwestora i służący bardziej budowaniu wizerunku niż obronie interesów mieszkańców. Gdy zaczęły padać konkretne pytania o żwirownię, bezpośredni kontakt z wójt zastąpiła informacja o konieczności kierowania pism do urzędu, a osoba wyznaczona do kontaktu miała publicznie poinformować, że nie może się z wójt skontaktować telefonicznie. Autor wpisu stawia pytanie wprost: czy za publicznymi deklaracjami stoją konkretne działania, czy jedynie przekaz mający sprawiać wrażenie aktywności – i przypomina, że w sprawie inwestycji mogącej na lata zmienić charakter Kościna liczy się skuteczność i konsekwencja, a „zdjęcia, nagrania i deklaracje nie zastąpią dialogu, dostępności i realnych działań”.

Biznes kościoła i tajemnicza droga na polu kukurydzy

Do listy wątpliwości dochodzi kwestia drogi wybudowanej na polu kukurydzy, prowadzącej w stronę terenu planowanej żwirowni – inwestycji, której formalnie jeszcze nie ma, a infrastruktura dojazdowa do niej już powstaje. Dla mieszkańców to sygnał, że sprawa jest bardziej zaawansowana, niż oficjalnie się przyznaje.

Jednym z podmiotów, które mogłyby na planowanej inwestycji nieźle zarobić, jest Kościół – teren, na którym miałaby powstać żwirownia, to w części ziemie prywatne, wcześniej podarowane Kościołowi. Jak zauważa w swoim wpisie Zbigniew Bożykowski, problem polega na tym, że zysk ze składowania odpadów jest wielokrotnie wyższy niż wartość samego wydobywanego piasku – a obie strony, zarówno inwestor, jak i właściciel terenu, nie ujawniają szczegółów zawartych umów. Do dziś Kościół nie odniósł się publicznie do pytań o dialog z mieszkańcami w tej sprawie.

Bożykowski przywołuje przykłady żwirowni w Kołbaskowie, Kluczu, Sierakowie i Storkowie, które – jego zdaniem – stały się z czasem wysypiskami śmieci, powstałymi „ponad głowami mieszkańców w imię wyższego interesu społecznego”, i pyta wprost, czy taki sam los czeka mieszkańców Kościna, Bobolina i Lubieszyna. W mocnych słowach porównuje sytuację do biblijnej zdrady za trzydzieści srebrników i zwraca uwagę, że decydentom „wysypisko przy granicy mniej śmierdzi niż w środku okręgu wyborczego”. Kończy swój wpis apelem o dalszą, jeszcze większą determinację w sprzeciwie wobec żwirowni, ostrzegając, że może to być dopiero „początek jeszcze gorszego scenariusza”.

Gra na dwa fronty?

W rozmowach mieszkańców coraz częściej pojawia się wprost formułowany zarzut, że wójt „gra na dwa fronty” – z jednej strony deklarując wsparcie dla mieszkańców, z drugiej nie podejmując konkretnych, weryfikowalnych działań, które by to wsparcie potwierdzały. Zarówno wątpliwości wokół drogi na polu kukurydzy, jak i milczenie Kościoła w sprawie własnych korzyści z inwestycji, pozostają na razie bez odpowiedzi ze strony zainteresowanych instytucji.

Sprawa żwirowni w Kościnie wciąż się rozwija, a mieszkańcy zapowiadają dalsze, samodzielne działania – w tym planowane spotkanie bez udziału radnych i wójt gminy Dobra.

Co przykre, mieszkańcy mówią wprost, że nie ufają Magdalenie Zagrodzkiej, a brak kontaktu z protestującymi ze strony gminy jest tu mocno wymowny.

Co ważne, nie widać również dużej aktywności wśród radnych, związanych z obozem władzy w Gminie Dobra. Czy o oznaka, że dla lokalnych polityków sprawa nie ma znaczenia i jest już przesądzona?

Powiązane artykuły

948 przelewów i ponad 400 tys. złotych. pieniądze policyjnej kasy trafiały do internetowego kasyna
W regionie

Jest akt oskarżenia w głośnej sprawie ze Stargardu. Pieniądze policyjnej kasy trafiały do internetowego kasyna

Ponad 400 tys. złotych miała przywłaszczyć Magdalena R., była pracownica cywilna Komendy...

jechał rowerem po s6 z kołobrzegu. miał ponad promil alkoholu i sunął pasem awaryjnym
W regionie

Jechał rowerem po S6 z Kołobrzegu. Miał ponad promil alkoholu i sunął pasem awaryjnym

32-letni mężczyzna wsiadł na rower po alkoholu i ruszył drogą ekspresową S6....

15,6 km nowej dk22. rusza wielka przebudowa między człopą a wałczem
W regionie

15,6 km nowej DK22. Rusza wielka przebudowa między Człopą a Wałczem

Jest zielone światło dla kolejnej inwestycji drogowych w województwie zachodniopomorskim. Uzyskano ZRID...

renata przemyk i janusz radek zaśpiewają w moczyłach. przed nami 13. festiwal dolina dolnej odry
W regionie

Renata Przemyk i Janusz Radek zaśpiewają w Moczyłach. Przed nami 13. Festiwal Dolina Dolnej Odry

Malownicze Moczyły po raz trzynasty staną się muzycznym sercem Doliny Dolnej Odry....