Jeden z „brukowców” ujawnił sensacyjną wieść – coś się ruszyła w sprawie największej budowli na Pomorzu Zachodnim, czyli hotelu Gołębiewski w Pobierowie.
Gazeta twierdzi, że hotel otrzymał w końcu wreszcie zgodę środowiskową od gminy Rewal. Pozwala ona starać się o pozwolenie na użytkowanie obiektu. Decyzja ta uprawomocniła się w styczniu i zaraz potem ruszyła rekrutację pracowników. Poza tym robotnicy pracujący przy tej inwestycji twierdzą, że może ruszyć jeszcze przed tegorocznymi wakacjami. Budowę Hotelu Gołębiewski w Pobierowie – największego takiego obiektu nad Bałtykiem rozpoczęto w 2018 roku. Ma pomieścić ponad 2 tys. gości. To gmach z 1100 pokojami i wieloma atrakcjami zewnętrznymi np. basenami. Pierwotnie miał zostać oddany do użytku w 2020 roku. Ale z powodu różnych perturbacji nie doszło do jego otwarcia. Kto jest zainteresowany losami tej inwestycji łatwo znajdzie jej historię w internecie.
Ale teraz jeden z polskich „brukowców” informuje, że od połowy stycznia tego roku na stronie golebiewski.pl niemal codziennie pojawiają się ogłoszenia poszukujące pracowników. Potrzebni są nie tylko menedżerowie, ale także m.in. recepcjoniści, kucharze, ochroniarze i pokojówki. Przedstawiciele inwestora są bardzo wstrzemięźliwi w udzielaniu informacji, Zapewniają, że coś więcej powiedzą w najbliższym czasie. Ale reporter gazety wziął na spytki robotników pracujących przy tej inwestycji. I oni przekazali mu informacje z pierwszej linii frontu: kierownicy mówią im, że hotel ma ruszyć jeszcze przed wakacjami. Choć na razie tylko jedno skrzydło. Urzędnicy studzą trochę emocje, że to jeszcze nie koniec tej „neverending story”, że to jeszcze trochę potrwa zanim będzie można otworzyć szampany i przeciąć wstęgę. A wielu na to czeka – nie tylko mieszkańcy Pobierowa i okolicznych miejscowości (bo setki miejsc pracy) ale i zachodniopomorski biznes, który też chciałby się pożywić przy tym hotelowym gigancie.
Złośliwi, a takich przecież u nas w kraju nie brakuje, prorokowali, że to będzie hotel widmo, który nigdy nie zostanie otwarty. Będzie mógł śmiało służyć np. jako sceneria dla nowej adaptacji kultowego obrazu Stanleya Kubricka, czyli „Lśnienia” zrealizowanego na podstawie powieści Stephena Kinga z genialnym Jackiem Nicholsonem w roli głównej. Dla przypomnienia bardzo skrócona fabuła – początkujący pisarz mocno nadużywający alkoholu przeprowadza się z rodziną w góry, do opuszczonego hotelu. Ma zostać w nim stróżem. Ale zło jakie drzemie w tym obiekcie powoli, ale nieustająco popycha go w obłęd. Szydercy twierdzą więc, że wystarczy zamienić góry na morze i można kręcić nową wersję klasyka horroru. Fakt faktem, że jednak jakiś pech hotelu nie opuszcza. Podobno sugerowano nawet, żeby przedstawiciele inwestora wynajęli jakiegoś szamana czy innego czarownika np. z Afryki czy Ameryki Płd., czy z innego regionu świata obfitującego w takich osobników, który magicznymi obrzędami przegoni złe duchy. Pomoże, nie pomoże, spróbować chyba warto.
(gdyby ktoś się nie domyślił, to ten tekst ma charakter żartobliwy, doświadczenie wskazuje jednak, że wielu traktuje wszystko z cmentarną powagą oraz czyta bez zrozumienia, stąd też te słowa wyjaśnienia)












