Home Felietony  Palmy i Tarzan – nowa wizytówka Szczecina
Felietony 

Palmy i Tarzan – nowa wizytówka Szczecina

417
palmy i tarzan - nowa wizytówka szczecina
fot. unsplash

Palmy w Szczecinie? A dlaczego nie? Nawet w kilku miejscach. I do tego jeszcze lokalny Tarzan. 

Trwa weryfikacja projektów zgłoszonych do Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego 2027. W tegorocznej, 14. edycji, mieszkańcy zgłosili łącznie 272 projekty. Ciekawych, potrzebnych, intrygujących, pokazujących, że mieszkańcy stolicy Pomorza Zachodniego chcą żywo uczestniczyć w życiu miasta i zmieniać jego oblicze. Jeden z projektów na pewno ma spory potencjał. Małymi krokami z lokalnej inicjatywy może przekształcić się w coś, co zmieni wizerunek Szczecina. Przynajmniej latem. Chodzi o Dąbie Palm Beach. Projekt zakłada, że w wyznaczonej części plaży w Dąbiu pojawi się nowa przestrzeń do wypoczynku w postaci nietypowej zieleni – egzotycznej i o charakterze ozdobnym. Przede wszystkim wysokie palmy, takie na 3-5 metrów, które znajdowałyby się w donicach. Pomysłodawcy proponują osiem takich roślin. Kompozycję uzupełniałoby osiem juk o wysokości 1,5 metra oraz 24 sadzonki ozdobnych traw (6 x pampas, 12 x rozplenice, 6 x miskanty). Koszt projektu – 96 tys. złotych. 

I w ten sposób plaża w Dąbiu zacznie przypominać tropiki. Jeżeli dojdzie do tego upalna pogoda, to rzeczywiście pojawi się pierwsza w Szczecinie Palm Beach. Tylko dlaczego ograniczać się do tego jednego miejsca? A co z Dziewokliczem, Głębokim, Arkonką, czy kąpieliskiem na Wyspie Grodzkiej? One nie mają szansy uzyskania statusu Palm Beach? To trochę niesprawiedliwe. Palmy, juki i ozdobne trawy powinny się pojawić we wszystkich tych miejscach!  

Dzięki temu Szczecin zyska nowe miano – stanie się nie tylko miastem magnolii i krokusów, ale także palm! Radni powinni rozważyć wyposażenie w te rośliny także kilku innych miejsc w stolicy Pomorza Zachodniego np. Jasnych Błoni. Palmy mogłyby stanąć w okolicach tamtejszych bananowców. Albo w Alei Fontann. Donice z palmami można byłoby ustawić w pustych basenach. Na pewno stałyby się szybko atrakcją skutecznie odwracając uwagę od zniszczonych wodotrysków. A może na odnowionych tarasach Zamku Książąt Pomorskich? Ostatecznie np. książę Bogusław X miał z nimi do czynienia w czasie swojej słynnej, dwuletniej, wyprawy dyplomatyczno-pielgrzymkowej m.in. do Ziemi Świętej, którą odbył w latach 1496–1498. Może odpoczywał w ich cieniu podczas swojego pobytu na Rodos oraz Cyprze? W każdym razie miejsc na palmy w Szczecinie nie brakuje.

Rozważyć także należałoby urządzenie konkursu na lokalnego Tarzana, albo nawet kilku takich osobników. Żeby jeden nie musiał codziennie biegać między palmami w różnych częściach miasta. A jak Tarzan, to wiadomo, że będzie potrzebna i Jane. No i jeszcze jakiś szympans. Bo taka obsada przynajmniej wynikała z najsłynniejszej serii filmów o Tarzanie z Johnnym Weissmullerem, amerykańskim pływakiem i zdobywcą pięciu złotych medali olimpijskich. 

W latach 1932–1948 (wiadomość dla młodzieży – to nie pomyłka, wtedy również kręcono filmy)zagrał główną rolę w 12 filmach o przygodach władcy dżungli. To on też wymyślił charakterystyczny okrzyk wydawany przez Tarzana, czyli (według Internetu) melodyjne, gardłowe zawołanie fonetycznie zapisywane najczęściej jako „Ah-ah-ah-ah-ah-ah-ah-ah-ah!”. Weissmuller twierdził, że inspiracją do jego stworzenia w tej formie było jodłowanie, którego miał się nauczyć w dzieciństwie w Austrii. Okrzyk jest tak specyficzny, że kto go usłyszał choć raz nie zapomni nigdy. Niektórzy tak mają np. z pewnymi utworami wykonywanymi przez polskich „piosenkarzy”, „kreacjami” aktorskimi w polskich serialach fabularno – dokumentalnych „z życia wziętych”, czy popisami uczestników rodzimych reality show itp. Ale wracając do lokalnego Tarzana. Umięśniony facet w gaciach „w panterkę” z gigantycznym nożem, czy inną maczetą przy pasie wśród palm może być miłą i niezapomnianą pamiątką z wakacji w Grodzie Gryfa dla wielu turystów. Skoro znowu mamy w Szczecinie winnice, to nie możemy mieć kilku palmowych gajów albo mini dżungli?

(gdyby ktoś się nie domyślił, to ten tekst ma charakter żartobliwy, doświadczenie wskazuje jednak, że wielu traktuje wszystko z cmentarną powagą oraz czyta bez zrozumienia, stąd też te słowa wyjaśnienia)

Powiązane artykuły

jak jedna krowa zabiła 300 osób
Felietony 

Jak jedna krowa zabiła 300 osób

Już niedługo będziemy obchodzić kolejną rocznicę jednej z najsławniejszych bitew świata –...

co robić w taką pogodę?
Felietony 

Co robić w taką pogodę?

Jedni nie wychodzą z domów, inni szukają orzeźwienia gdzieś nad wodą, jeszcze...

boli głowa – wybrać się w tropiki czy do pobierowa
Felietony 

Boli głowa – wybrać się w tropiki czy do Pobierowa

To dla wielu może być taki wakacyjny, szekspirowsko-nadbałtycki dylemat: „być, albo nie...

stairway, niekoniecznie, to heaven
Felietony 

Stairway, niekoniecznie, to heaven

Znowu się czepiają nadmorskiego hotelarskiego giganta z Pobierowa. O co tym razem?...