Markowe perfumy znikały ze szczecińskich drogerii regularnie i w zadziwiająco powtarzalny sposób. Ten sam schemat, podobna wartość, kolejne sklepy. Policjanci szybko zorientowali się, że mają do czynienia nie z przypadkowym „klientem”, ale z kimś, kto najwyraźniej postanowił budować własną kolekcję zapachów cudzym kosztem.
Nie wiadomo, czy chciał pachnieć jak milion dolarów, czy po prostu prowadził nieoficjalny outlet perfumeryjny. Wiadomo natomiast, że według policji przez pewien czas całkiem skutecznie „uzupełniał” swoje zapasy w szczecińskich drogeriach. Policjanci z Komisariatu Policji Szczecin-Dąbie zatrzymali 25-letniego mężczyznę podejrzanego o serię kradzieży markowych perfum. Straty oszacowano na ponad 12 tysięcy złotych.
Jak ustalili śledczy, mężczyzna działał metodycznie. Nie wpadał do jednego sklepu i nie czyścił półek do zera. Zamiast tego wybierał różne placówki tej samej sieci drogeryjnej na terenie Szczecina i regularnie „testował” system zabezpieczeń. Co ciekawe, za każdym razem wartość skradzionego towaru była bardzo podobna. Wygląda więc na to, że nawet w kradzieży można mieć własny cennik.
Sprawą zajęli się funkcjonariusze z Dąbia, którzy przeanalizowali monitoringi, zabezpieczyli materiał dowodowy i wykonali szereg czynności operacyjnych. 25-latek został namierzony i zatrzymany.
Mężczyzna usłyszał już zarzuty kradzieży, a prokuratura zdecydowała o zastosowaniu wobec niego dozoru policyjnego. Na razie nie wiadomo, co działo się z perfumami po wyniesieniu ze sklepów. Możliwe jednak, że część z nich trafiała dalej do sprzedaży, bo trudno uwierzyć, by jedna osoba była w stanie zużyć kolekcję wartą kilkanaście tysięcy złotych.
Policja przypomina, że sklepowe kradzieże przestały być dawno temu „niewinnym wyniesieniem czegoś pod kurtką”. Przy dużych stratach i działaniu w ramach ciągu przestępstw konsekwencje prawne są już bardzo poważne.