Home Felietony  O co chodzi z tymi Żaglami?
Felietony 

O co chodzi z tymi Żaglami?

132
o co chodzi z tymi żaglami?

Są takie dni w roku, kiedy Szczecin przestaje być miastem, a staje się jednym wielkim deptakiem. Ludzie płyną ulicami w stronę Wałów Chrobrego, Łasztowni i bulwarów, dzieci ciągną rodziców w stronę statków, ktoś szuka miejsca pod sceną, ktoś inny lodów i zimnego napoju. Wszyscy gdzieś zmierzają, choć część sama nie do końca wie dokąd. Ważne, żeby być.

Żagle od lat mają tę niezwykłą właściwość: potrafią sprawić, że Szczecin przez kilka sierpniowych dni żyje jednym rytmem. Morskim, muzycznym, trochę chaotycznym, ale zdecydowanie naszym. Tegoroczna edycja ponownie pokazała, że dla mieszkańców to już nie tylko impreza. To niemal miejski obowiązek. A powodów, dla których lubimy Żagle, jest naprawdę sporo.

Powód 1: Bo wciąż mamy żaglowce

Można dyskutować o koncertach, gastronomii, tłumach czy organizacji, ale jedno pozostaje niezmienne – kiedy w Szczecinie pojawiają się żaglowce, miasto przypomina sobie, dlaczego tak mocno lubi swoją morską tożsamość.

Ponad 30 jednostek z Polski, Niemiec, Holandii i krajów skandynawskich ponownie przyciągnęło tysiące zwiedzających. Baltic Beauty z Holandii, niemiecka Minerva czy polska Bonawentura nie są może rozmiarami porównywalne z legendami, które w przeszłości cumowały przy szczecińskich nabrzeżach, ale najwyraźniej nie trzeba być Siedowem czy Kruzenszternem, żeby wzbudzać emocje.

Starszym mieszkańcom zapewne nie trzeba przypominać, jak wyglądały zloty, podczas których Szczecin odwiedzały największe żaglowce świata. Młodsi mają za to własne wspomnienia. I bardzo dobrze. Morskie tradycje miasta nie powinny być muzealnym eksponatem. Muszą żyć.

Powód 2: Bo można posłuchać muzyki. I to za darmo

Nie oszukujmy się – bezpłatne koncerty są jednym z najskuteczniejszych magnesów Żagli. W Szczecinie doskonale wiemy, że kiedy ktoś proponuje popularnego artystę bez biletu, pytanie „czy idziemy?” szybko zamienia się w „o której się spotykamy?”. Muzyczną część imprezy otworzył Chór Politechniki Morskiej wspólnie z Voo Voo, prezentując własne interpretacje twórczości Marka Grechuty. Później zrobiło się zdecydowanie bardziej radiowo.

ESKA Music Tour rozpoczęła się z przytupem, choć niekoniecznie punktualnie. Oskar Cyms długo nie pojawiał się na scenie, a publiczność zdążyła już dobrze rozgościć się przed występem. Powód opóźnienia był dość nietypowy – artystów jadących do Szczecina zatrzymała policja drogowa. Kiedy jednak wokalista wreszcie pojawił się na scenie, szybko można było zapomnieć o czekaniu. „Daj mi znać”, „Cały czas” czy „Co noc” skutecznie rozruszały publiczność.

Potem przyszła pora na IRA. I był to ten moment, w którym część publiczności mogła poczuć się młodziej o jakieś 30 lat. Artur Gadowski i spółka przypomnieli, że dobry rock nie potrzebuje żadnego terminu ważności. „Nadzieja”, „Ona jest ze snu” czy „Szczęśliwego Nowego Jorku” publiczność śpiewała właściwie razem z zespołem.

A później na scenę wszedł Dawid Kwiatkowski. Tak, znowu.

Dopiero co widzieliśmy go przecież podczas szczecińskich juwenaliów. Najwyraźniej po ośmiu latach nieobecności management artysty uznał, że Szczecin zasługuje na nadrobienie zaległości w przyspieszonym tempie. Tym razem publiczność dostała między innymi „Proste”, „Bez Ciebie”, „Pali się niebo” i „Na zawsze” – utwór, który powoli zaczyna funkcjonować jako nieformalny hymn fanów artysty.

Największe emocje przyniósł jednak bis. Surowe, nostalgiczne „Proszę tańcz” z wokalnymi partiami Kayah przejętymi przez publiczność miało w sobie coś wyjątkowego. Był jeszcze najnowszy singiel z Margaret i ponownie „Proste”. Problem był tylko jeden: zegarek. Koncert przeciągnął się na tyle, że mocno naruszył harmonogram kolejnego punktu wieczoru. A przecież Szczecin miał jeszcze coś obejrzeć.

Powód 3: Bo 150 dronów potrafi zrobić show

Niebo nad Szczecinem rozświetliło 150 dronów, które przez kilka minut układały się w 11 figur inspirowanych pracami uczniów szczecińskich szkół podstawowych. Konkurs „Szczecin w chmurach” dostarczył pomysłów, a technologia zamieniła je w widowisko.

Były kotwice, ryby i dźwigozaury. Były krokusy z Jasnych Błoni, Zamek Książąt Pomorskich i Pogoń Szczecin. Był także dobrze znany zielono-niebieski symbol Floating Garden 2050. Na końcu pojawił się napis „SEA YOU IN 2027”. I tu pojawia się pytanie: czy to była tylko efektowna kropka nad tegorocznymi Żaglami, czy początek nowej szczecińskiej tradycji? Potencjał jest.

Oczywiście, nie da się przy tej okazji nie wspomnieć o Pyromagic. Szczecinianie przez lata przyzwyczaili się do tego, że sierpniowe niebo potrafi naprawdę eksplodować. Festiwal fajerwerków zakończył swoją historię w 2019 roku, a później miasto próbowało szukać innych sposobów na efektowne wieczorne widowiska.

Drony są pod tym względem bardzo ciekawą alternatywą. Są precyzyjne, pozwalają opowiadać obrazem i – co szczególnie ważne – można wykorzystać je do stworzenia widowiska mocno zakorzenionego w tożsamości miasta.

Tegoroczny pokaz udowodnił, że publiczność chce takich widowisk. A jeśli „SEA YOU IN 2027” rzeczywiście jest zapowiedzią kolejnej edycji, pozostaje tylko trzymać za słowo.

Żagle miały oczywiście znacznie więcej atrakcji. Były wydarzenia sportowe, strefy tematyczne, orkiestry, występy uliczne, gastronomia i cała ta miejska mieszanka, która sprawia, że przez kilka dni Szczecin jest niemal nie do poznania.

Szczecin potrafi zrobić wielką imprezę. Potrafi sprowadzić żaglowce, zapełnić Wały Chrobrego, wyprzedać koncerty i sprawić, że pół miasta jednego wieczoru patrzy w niebo. Teraz wystarczy zrobić jeszcze jeden krok. Bo Żagle są już świętem Szczecina. I właśnie dlatego warto, żeby co roku były odrobinę lepsze.

A jeśli za rok znów zobaczymy żaglowce, usłyszymy muzykę i spojrzymy w niebo, sprawdzając, co tym razem ułoży się z dronów, to chyba możemy uznać, że sierpniowy Szczecin ma swoją małą receptę na szczęście. Morze, muzyka, tłum ludzi i trochę kontrolowanego chaosu. Czyli dokładnie to, za co lubimy Żagle.

Powiązane artykuły

wyrzuciła meble z oszczędnościami życie. pieniądze udało się odnaleźć!
Felietony 

Wyrzuciła meble z oszczędnościami życia. Pieniądze udało się odnaleźć!

Przez kilka ostatnich dni, przynajmniej część Szczecinian żyło historią zaginionych 42 tysięcy...

wielki przebój marynarskich imprez powstał w szczecinie?
Felietony 

Wielki przebój marynarskich imprez powstał w Szczecinie?

Przed laty to był wielki przebój, zwłaszcza na marynarskich imprezach. I miał...

nie wierz chłopcom, czyli come back. filipinki i dawny szczecin powróciły
Felietony 

Nie wierz chłopcom, czyli come back. Filipinki i dawny Szczecin powróciły

Minęło 56 lat. Ale dzięki AI możemy zobaczyć dziewczyny z pierwszego polskiego...

di caprio w pobierowskiej windzie
Felietony 

Di Caprio w pobierowskiej windzie

Ten rok zdecydowanie należy do Pobierowa – niedużej miejscowości na zachodniopomorskim wybrzeżu...