To znalezisko może zmienić lokalną historię. W szczecińskim Gocławiu natrafiono na pozostałości niemal całkowicie zapomnianego kościoła, który po II wojnie światowej zniknął nie tylko z krajobrazu, ale i z pamięci mieszkańców.
O przełomowym odkryciu poinformował Marek Łuczak. Podczas prac terenowych udało się odsłonić fragmenty posadzki prezbiterium oraz granitowe schody prowadzące niegdyś do świątyni od strony ulicy Lipowej. To właśnie te schody – jak się okazuje – mogą być tymi samymi, które uchwycono na jedynym znanym powojennym zdjęciu z 1952 roku.
Świątynia powstała stosunkowo późno – jej budowę zakończono w 1939 roku według projektu niemieckiego architekta Eberharda Holsteina. Był to murowany obiekt o prostej, prostokątnej bryle, z wyraźnie wydzielonym prezbiterium. Choć funkcjonował krótko, po wojnie miał jeszcze przez pewien czas służyć polskim mieszkańcom.
Dlaczego więc dziś niemal nikt o nim nie pamięta? Według relacji, w latach 50. budynek zaczął się osuwać w kierunku torów kolejowych. Aby zapobiec katastrofie, zdecydowano o jego rozbiórce. Z czasem pamięć o nim niemal całkowicie zanikła, a wśród mieszkańców krążyły nawet błędne przekonania, że był to obiekt drewniany. Odkrycia archeologiczne nie pozostawiają wątpliwości – była to solidna, ceglana konstrukcja z klinkierową posadzką.
Za powstaniem kościoła stał pastor Gerhard Wilde – postać niezwykle barwna i odważna. Duchowny nie tylko prowadził aktywną działalność społeczną w Stołczynie i okolicach, ale także sprzeciwiał się ideologii nazistowskiej. Już w latach 30. otwarcie krytykował działania ruchu Niemieckich Chrześcijan, a po wydarzeniach Nocy Kryształowej stał się zdecydowanym przeciwnikiem reżimu. Jego postawa miała swoją cenę – był odsuwany od obowiązków, poddawany naciskom, a nawet aresztowany. Mimo to nie zrezygnował z działalności duszpasterskiej ani z budowy wspólnoty, której częścią był także kościół w Gocławiu.
To dopiero początek. Odkrywcy – jak poinformował Marek Łuczak – planują wystąpić do Lasów Miejskich Szczecina o zgodę na dalsze prace – uporządkowanie i wyeksponowanie schodów oraz odsłonięcie fragmentów posadzki. W planach jest stworzenie w tym miejscu punktu widokowego z historycznym akcentem.
Jeśli projekt dojdzie do skutku, Gocław może zyskać zupełnie nową atrakcję – miejsce, które przypomni o zapomnianym fragmencie historii miasta i ludziach, którzy ją tworzyli.