Spadek zainteresowania teatrem wśród młodzieży to fakt, o którym coraz częściej mówią pedagodzy i ludzie kultury. Grupa uczniów postanowiła jednak nie narzekać, tylko działać. Stworzyli festiwal, który oddaje scenę amatorom, daje im profesjonalne warunki i międzynarodową perspektywę. Czy to przepis na odbudowanie relacji młodych ludzi z teatrem? O tym rozmawiamy z organizatorami Festiwalu Sztuk Niewidzialnych.
Festiwal powstał jako odpowiedź na spadek zainteresowania teatrem wśród młodzieży. Jak diagnozujecie przyczyny tego zjawiska – czy to kwestia konkurencji mediów cyfrowych, zmian w edukacji kulturalnej, czy może braku przestrzeni dla młodych twórców?
Wpływa na to wiele czynników – zarówno ekspansja mediów cyfrowych, jak i zmiany w systemie edukacji. Na te obszary nie mamy bezpośredniego wpływu. Możemy natomiast stworzyć realną przestrzeń, w której młode głosy będą mogły wybrzmieć mocno i autentycznie. I właśnie to jest esencją naszego Festiwalu – oddanie sceny młodym twórcom, którzy często nie mają gdzie się pokazać.
Zdecydowaliście się wykluczyć z konkursu zespoły zawodowe, aby zapewnić równe szanse amatorom. Czy młodzi artyści potrzebują dziś bardziej wsparcia mentorskiego czy raczej autonomicznej przestrzeni do eksperymentu?
Uważamy, że potrzebują jednego i drugiego. Z jednej strony – dobrych mentorów, którzy pomogą im rozwijać warsztat i świadomie pracować nad umiejętnościami. Z drugiej – bezpiecznej przestrzeni do eksperymentu, w której nie muszą spełniać rygorystycznych, profesjonalnych standardów. Festiwal od początku był skierowany do amatorskich zespołów teatralnych i to one pozostają jego najważniejszym adresatem. Chcemy, by mogli tworzyć odważnie, autorsko i bez ograniczeń formalnych.
Festiwal odbywa się na profesjonalnej scenie. Jak to wpływa na uczestników?
Różnica jest ogromna. W szkolnej sali nie ma profesjonalnych świateł, techników, dużej widowni wypełnionej publicznością. Wejście na instytucjonalną scenę wywołuje znacznie większy stres, ale też ekscytację i poczucie realnego uznania. Uczestnicy zaczynają traktować swoją twórczość poważniej – widzą, że to, co robią, jest zauważane i doceniane przez szersze grono odbiorców.
Wydarzenie ma wymiar międzynarodowy dzięki współpracy z zespołem polsko-niemieckim. Czy planujecie dalsze otwieranie festiwalu na partnerów zagranicznych?
Jeśli pojawi się taka możliwość – zdecydowanie tak. Współprace międzynarodowe są niezwykle rozwijające i wzbogacają wydarzenie o nowe perspektywy artystyczne. W regionie przygranicznym naturalne jest budowanie platformy wymiany doświadczeń, która może stać się jednym z filarów przyszłych edycji.
Poprzednia edycja została nagrodzona w ramach olimpiady „Zwolnieni z Teorii”. Jak to wyróżnienie wpłynęło na projekt?
Nagrody przede wszystkim utwierdziły nas w przekonaniu, że to, co robimy, jest potrzebne i ma realną wartość. Podniosły też nasze własne ambicje. Oczywiście wzrosły oczekiwania odbiorców, ale przede wszystkim – nasze wobec samych siebie. Chcemy rozwijać projekt konsekwentnie, nie tracąc z oczu jego pierwotnej idei.
Jesteście zespołem uczniów, którzy samodzielnie koordynują projekt. Czego nauczyła Was organizacja wydarzenia tej skali?
Przede wszystkim zarządzania, odpowiedzialności i pracy zespołowej. Koordynacja projektu tej skali wymaga planowania, komunikacji i podejmowania decyzji pod presją czasu. Jednocześnie trudno pracować przy takim wydarzeniu i nie zacząć jeszcze bardziej doceniać teatru jako formy sztuki i narzędzia wyrazu. Myślę, że wszystkie te doświadczenia będą widoczne podczas samego Festiwalu – na który serdecznie zapraszamy.
Młodzi przejmują scenę! III Festiwal Sztuk Niewidzialnych już 2 marca [PATRONAT SZCZECINERA]












