Home Motoryzacja Maszyniści zwolnili na przejazdach. Ten protest różni się od wszystkich poprzednich, to wina kierowców
Motoryzacja

Maszyniści zwolnili na przejazdach. Ten protest różni się od wszystkich poprzednich, to wina kierowców

232
przejazd kolejowy

O północy z czwartku na piątek, 11 września 2026 roku, ruszyła ogólnopolska akcja protestacyjna Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce. Przez całą dobę maszyniści mieli przejeżdżać przez wszystkie przejazdy kolejowo-drogowe – niezależnie od kategorii i zabezpieczeń – z prędkością nieprzekraczającą 20 kilometrów na godzinę. Część pociągów notuje opóźnienia.

Bezpośrednim impulsem do akcji była katastrofa kolejowa sprzed dwóch dni. 9 września, około godziny 11:25, w miejscowości Sokolniki Suche, samochód ciężarowy przewożący wyroby cementowe wjechał na przejazd kolejowy wyposażony w sygnalizację świetlną, mimo nadawanego przez nią zakazu wjazdu. Chwilę później na przejazd wjechał pociąg Intercity „Koziołek” relacji Lublin–Szczecin, wiozący około 120 pasażerów. Doszło do zderzenia i wykolejenia lokomotywy oraz kilku wagonów. Około dwadzieścia osób zostało rannych, cztery ciężko – w tym maszynista i kierowca ciężarówki – a jedna z poszkodowanych kobiet zmarła w szpitalu. Prokuratura Okręgowa w Radomiu prowadzi śledztwo w kierunku nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym.

Leszek Miętek nie krył, że dla środowiska maszynistów to wydarzenie było przekroczeniem „czerwonej linii”. Związek od półtora roku prowadzi kampanię społeczną „Chcę żyć”, zwracającą uwagę na skalę wypadków na przejazdach – według przytaczanych przez Miętka danych w 2024 roku doszło do około 140 takich zdarzeń, rok później do około 180, a w tym roku, jeszcze przed końcem trzeciego kwartału, naliczono już ponad 130. Statystycznie oznacza to wypadek na przejeździe kolejowym co drugi dzień. Wcześniej w tym roku zginęli już maszynista i rewizor kolei mazowieckich w innych zdarzeniach tego typu.

To pierwszy taki protest w Polsce

Taki protest nie miał wcześniej miejsca we współczesnej Polsce. Sam Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych organizował już wcześniej duże ogólnopolskie akcje protestacyjne, w tym wcale nie tak dawno – latem 2025 roku związek zapowiadał blokady dróg w siedemnastu lokalizacjach w całym kraju, jawnie kierując ten protest przeciwko, jak to ujęto w komunikacie, „antykolejowej polityce rządu” i domagając się reformy polityki transportowej państwa. To był klasyczny spór pracowniczy: strona związkowa kontra rząd i Ministerstwo Infrastruktury, z pretensjami o degradację przewozów towarowych i sytuację w PKP Cargo.

Piątkowy protest ma zupełnie inny charakter i to właśnie różni go od wcześniejszych akcji. Po pierwsze, nie jest skierowany przeciwko rządowi ani polityce transportowej państwa – przeciwnie, Miętek podczas konferencji prasowej podkreślał, że docenia wysiłek finansowy państwa w inwestycje w tory, dworce i tabor. Po drugie, jego celem nie jest wywalczenie ustępstw od pracodawcy czy ministerstwa, tylko zwrócenie uwagi na zachowania kierowców na przejazdach kolejowo-drogowych – to nie rząd wjeżdża na tory pod nadjeżdżający pociąg, tylko kierowcy samochodów osobowych i ciężarówek, którzy łamią sygnalizację albo nie oceniają poprawnie odległości i prędkości nadjeżdżającego składu. Po trzecie wreszcie, reakcja rządu była nie konfrontacyjna, lecz w dużej mierze zbieżna z postulatami związku: premier Donald Tusk zapowiedział drastyczne zaostrzenie kar dla kierowców łamiących przepisy na przejazdach, a minister Klimczak przedstawił konkretną propozycję – automatyczne zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące dla każdego kierowcy, który wjedzie na przejazd przy czerwonym świetle, a także zmiany w kodeksie karnym wprowadzające obowiązkowe kary pozbawienia wolności i czasowy zakaz prowadzenia pojazdów dla sprawców zagrożenia na przejazdach.

Ten układ sił – związek zawodowy protestujący nie przeciwko swojemu pracodawcy czy państwu, tylko przeciwko zachowaniom trzeciej strony (kierowców), przy jednoczesnym poparciu rządu dla postulatów protestujących – rzeczywiście trudno znaleźć we wcześniejszej historii dużych, ogólnopolskich protestów branżowych w Polsce po 1989 roku. Klasyczne protesty, czy to górników, pielęgniarek, rolników czy właśnie maszynistów rok wcześniej, niemal zawsze przybierały formę sporu z władzą publiczną lub pracodawcą o pieniądze, warunki pracy albo kierunek polityki sektorowej. Piątkowa akcja wygląda inaczej: to protest bezpieczeństwa, w którym narzędziem nacisku jest legalne, przewidziane prawem powstrzymanie się od ryzykownego działania – związkowcy powoływali się wprost na artykuł 210 kodeksu pracy, dający pracownikowi prawo odmowy pracy zagrażającej życiu – a adresatem żądań są w praktyce anonimowi kierowcy na drogach całego kraju, nie konkretna instytucja siedząca po drugiej stronie stołu negocjacyjnego.

Powiązane artykuły

klasyczne auta znów zjadą się na łasztownię. wielkie zakończenie sezonu już w październiku
Motoryzacja

Klasyczne auta znów zjadą się na Łasztownię. Wielkie zakończenie sezonu już w październiku

Miłośnicy zabytkowych samochodów powinni zaznaczyć tę datę w kalendarzu. 4 października Łasztownia...

czy można jechać dalej? 7 sygnałów, że auto powinno trafić na lawetę
Motoryzacja

Czy można jechać dalej? 7 sygnałów, że auto powinno trafić na lawetę

Każdy kierowca zna ten moment niepewności. Coś stuknęło, zapaliła się kontrolka, auto...

Motoryzacja

Przy granicy Szczecina i Polic stanie inteligentna waga. Koniec z przeciążonymi ciężarówkami?

Na ulicy Stołczyńskiej w Szczecinie, tuż przy granicy z gminą Police, ma...

tłumy na łasztowni. klasyczny szczecin z rozmachem otworzył sezon
Motoryzacja

Tłumy na Łasztowni. Klasyczny Szczecin z rozmachem otworzył sezon

Łasztownia ponownie stała się motoryzacyjnym sercem miasta. W niedzielę oficjalnie zainaugurowano sezon...