Home Region Mała gmina traci miliony. To największy przegrany w dyskusji o parku narodowym
Region

Mała gmina traci miliony. To największy przegrany w dyskusji o parku narodowym

274
widuchowa urząd
Foto: Urząd Gminy Widuchowa/Google Maps

Prezydenckie weto wobec ustawy o utworzeniu Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry odbiło się szerokim echem w całym regionie. Choć wielu samorządowców spodziewało się takiego rozstrzygnięcia, dla jednej gminy ta decyzja oznacza coś więcej niż polityczny spór. Widuchowa – najmniejsza i najsłabsza ekonomicznie wśród zainteresowanych gmin – straciła realne, policzalne pieniądze, które mogły odmienić lokalną rzeczywistość na długie lata.

Weto Karola Nawrockiego to dla Widuchowej wstrzymanie inwestycji, na które gmina nigdy nie byłaby w stanie uzbierać własnymi siłami. Mowa tu nie o abstrakcyjnych obietnicach, ale o konkretnych kwotach zapisanych w ustawie: prawie 1,1 mln zł rocznej subwencji ekologicznej, oraz jednorazowej dotacji w wysokości 4,9 mln zł.

Dla gminy, której roczny budżet jest skromny, a potrzeby infrastrukturalne ogromne, to nie była kosmetyczna poprawka – to była szansa cywilizacyjna. Te pieniądze mogły pozwolić rozpocząć budowę nowego przedszkola i żłobka, kluczowych inwestycji dla mieszkańców. Dziś te plany trzeba odłożyć na półkę na czas nieokreślony.

Zamiast rozwoju – stagnacja

Widuchowa, w przeciwieństwie do Gryfina, którego władze od początku blokowały projekt, nie straciłaby na powstaniu parku ani złotówki. Tereny Międzyodrza w granicach gminy należą przecież do Skarbu Państwa, a nie do samorządu. Dla Widuchowej park oznaczał tylko i wyłącznie zysk: dodatkowe środki, inwestycje, miejsca pracy i infrastrukturę, której lokalna społeczność potrzebuje od lat.

Argument o „rzekomych” stratach finansowych dla gmin, którym posłużyła się kancelaria prezydenta, w Widuchowej brzmi jak polityczna groteska. Tym bardziej, że to nie mieszkańcy Widuchowej protestowali, a większość kontrowersji była napędzana „fake newsami”, które krążyły po regionie.

O zakazach nawożenia pól, blokadzie budownictwa, strefach ciszy i zakazie zbierania grzybów, czy wędkowania mówili ci, którzy z Międzyodrzem nie mają nic wspólnego, a straszone nimi osoby podpisywały protesty, nie wiedząc, że dotyczą terenów poza ich gospodarstwami.

Widuchowa była gotowa do dialogu, przeprowadziła spotkania, konsultacje, wyjazdy studyjne -na tyle, na ile samorząd potrafi i mógł. Prezydent w uzasadnieniu wskazał na brak konsultacji, ale fakty mówią coś innego: ta gmina odrobiła swoją lekcję.

Paradoks sytuacji jest widoczny jak na dłoni: gmina, która nie miała nic do stracenia, a bardzo wiele do zyskania, została największą ofiarą politycznego starcia na szczeblu krajowym. Tak – polityczne, bo gdyby w tworzenie parku byli zaangażowani tylko naukowcy i gdyby opierano się tylko na naukowych aspektach potrzeby ochrony tego terenu, park by powstał. Nie ma go, bo za „sprawę wzięli się” politycy.

A Widuchowa? Gmina o niewielkich dochodach, ograniczonych możliwościach i dużych potrzebach traci pieniądze, inwestycje i perspektywy. Nie tylko na przyszłość. Już teraz.

Powiązane artykuły

Region

Oficjalne logo Urzędu Marszałkowskiego na kubku z generałem Wehrmachtu. Przypadek? Księga Znaków mówi co innego

Skandal wokół „Żywej lekcji z historią” w Chełmie Górnym zatacza coraz szersze...

plik polskich banknotów pln leży obok komputera laptopa
RegionPolityka

Malinowski oddał 17 tysięcy złotych. Rok po rezygnacji i tuż przed publikacją w mediach

Paweł Malinowski zwrócił pobrane diety i wynagrodzenie z tytułu zasiadania w Radzie...

burmistrz polic, biblioteka sąd
Region

Sąd obnażył decyzję burmistrza. Była dyrektorka Biblioteki wygrywa, urząd w Policach pod presją

To sprawa, która uderza w wiarygodność polickiego samorządu. Instytucja publiczna, która powinna...

pożar nieużytkow
Region

Seria pożarów przy torach między Kliniskami a Rurzycą. Winny przejeżdżający pociąg?

W niedzielny poranek strażacy zostali postawieni w stan gotowości na odcinku między...