Szczecin, miasto portowe, z bogatą historią handlową. Można by rzec – tradycje kupieckie mamy we krwi! Ale jak widać, niektórzy podchodzą do biznesu trochę… zbyt kreatywnie. 29-letnia szczecinianka postanowiła ubrać pół miasta w „oryginalne” luksusowe marki, tyle że pochodzące nie z butików na Champs-Élysées, a raczej z dostaw rodem z głębokiej Azji.
Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą wpadli na trop kobiety, która najwyraźniej miała ambicję zostać lokalnym domem mody – tyle że z asortymentem z bazaru. W jej „butiku” znaleziono ponad 600 sztuk ubrań i akcesoriów z logo najbardziej ekskluzywnych marek. Wartość? 300 tysięcy złotych! To się nazywa wyprzedaż sezonowa.
Gdzie Gucci, a gdzie Guczi?
Nie od dziś wiadomo, że Polak potrafi. Potrafi znaleźć „oryginalne” torebki Louis Vuitton w garażu za osiedlową Biedronką. Potrafi też kupić „firmowe” buty, których podeszwa odpada szybciej niż zapał w noworocznych postanowieniach. A jednak, mimo że rynek „alternatywnej mody” kwitnie, policja postanowiła ukrócić ten proceder.
29-letnia kreatorka mody została zatrzymana, przesłuchana i teraz zamiast rozważać nową kolekcję wiosenną, rozważa raczej, czy paski w więzieniu nosi się pionowo czy poziomo. Za naruszenie przepisów Prawa Własności Przemysłowej grozi jej do dwóch lat więzienia, co może dać jej sporo czasu na przemyślenie strategii marketingowej.
Szczecinianie, uważajcie!
Policja apeluje: nie kupujcie luksusu w cenie paczki czipsów! Jeśli ktoś oferuje Wam buty Balenciagi za 150 zł albo kurtkę Moncler, która kosztuje mniej niż wizyta u dentysty – to może być sygnał ostrzegawczy.
A więc drodzy mieszkańcy Szczecina – uważajcie na okazje, bo czasem można kupić nie tylko podróbkę, ale i niezłą historię do opowiedzenia… w sali sądowej!












