Publika zamarła, a w przestrzeni publicznej rozpętała się burza, jakiej w powiecie gryfińskim – i w całej Polsce – dawno nie widziano. W Chełmie Górnym zorganizowano imprezę historyczną dofinansowaną ze środków publicznych, na której w ramach tzw. odkrywania lokalnego dziedzictwa serwowano… gadżety z wizerunkiem generała Wehrmachtu, Henninga von Tresckowa. Na sprawę bezlitośnie wykazał dziennikarz Grzegorz Jankowski na antenie Polsat News, nie zostawiając suchej nitki na lokalnych działaczkach Koalicji Obywatelskiej – staroście Ewie Dudar oraz sekretarz powiatu, Magdalenie Pieczyńskiej.
Czy to głęboka ignorancja, polityczny cynizm, czy po prostu całkowity brak wyczucia historycznego i szacunku dla własnych współobywateli? To pytanie stawiają sobie mieszkańcy Pomorza Zachodniego po tym, jak media ujawniły kulisy tzw. Żywej lekcji z historią w gminie Trzcińsko-Zdrój.
Generał Wehrmachtu na kubku. „Lokalne dziedzictwo”?
Cała sprawa wybuchła po tym, jak lokalny portal gryfinska.pl oraz dociekliwi internauci nagłośnili fakt rozdawania pamiątkowych kubków z wizerunkiem Henninga von Tresckowa. Dla przypomnienia: mowa o generale Wehrmachtu, który co prawda brał udział w spisku na życie Hitlera, ale wcześniej jako wysokiej rangi wojskowy Grupy Armii „Środek” brał czynny udział w zbrodniczym aparacie III Rzeszy – w tym w podpisaniu wytycznych dotyczących zbrodniczej akcji Heuaktion (porwania i deportacji tysięcy słowiańskich dzieci do niewolniczej pracy w Rzeszy).
Mimo to, na oficjalnych profilach Starostwa Powiatowego w Gryfinie wydarzenie to promowano w niemal sielankowej atmosferze – jako „rodzinne spotkanie”, „kultywowanie lokalnej historii” i integrację lokalnej społeczności.
Na reakcję mediów ogólnopolskich nie trzeba było długo czekać. W programie „Punkt Widzenia” w Polsat News publicysta Grzegorz Jankowski bez ogródek podsumował postawę lokalnych władz:
„Słuchajcie, oni w tym »lokalnym dziedzictwie« mają generała Wehrmachtu – faceta, który podpisał rozkaz porywania i wywożenia dzieci słowiańskich! Generała Wehrmachtu – bandytę, nazistę. To jest ich lokalne dziedzictwo?! Bandytę sobie czcicie? On jest wasz krajan? Od kiedy to?!” — grzmiał na antenie Jankowski.
Publiczne pieniądze na skandaliczną hucpę
Najbardziej bulwersujący w całej sprawie pozostaje fakt finansowania tego typu inicjatyw. Wydarzenie w Chełmie Górnym odbyło się przy wsparciu publicznych środków – grantów i dofinansowań samorządowych, nad którymi pieczę sprawują lokalne władze powiatowe z Ewą Dudar i Magdaleną Pieczyńską na czele.
Jak to możliwe, że w urzędniczych gabinetach nikt nie zweryfikował, na co dokładnie przeznaczane są pieniądze podatników? Czy polityczki Koalicji Obywatelskiej uznały, że promowanie nazistowskiego generała w ramach „integracji” na Ziemiach Odzyskanych to właściwy sposób na pożytkowanie budżetowych funduszy?
Publiczne pieniądze – pochodzące przecież z podatków ciężko pracujących Polaków, których przodkowie ginęli z rąk Wehrmachtu i byli wywożeni na roboty przymusowe – posłużyły do wyprodukowania pamiątkowych gadżetów z człowiekiem w niemieckim mundurze.
Historyczny analfabetyzm czy prowokacja?
Sprawa w Gryfinie wpisuje się w groźny i niepokojący trend bezrefleksyjnego „przepisywania” tożsamości historycznej Ziem Zachodnich i Północnych. Jak celnie zauważył w swoim wywodzie Jankowski, mieszkańcy Pomorza Zachodniego czy Dolnego Śląska w ogromnej większości przybyli na te tereny po 1945 roku z Kresów Wschodnich oraz Centralnej Polski. Tradycja pruska i niemiecka wojskowość nie są i nigdy nie będą polskim „lokalnym dziedzictwem”.
„Tam jest Polska. Tradycje macie polskie, po polsku mówicie i obowiązki macie polskie! Nie żadne nazistowskie generały! Idźcie po rozum do głowy wreszcie i nie wygłupiajcie się, bo wstyd nam przynosicie!” — podsumował dziennikarz.
Czas na rozliczenie
Polityczki Koalicji Obywatelskiej odpowiedzialne za zarządzanie powiatem oraz dystrybucję środków publicznych nie mogą w tej sytuacji udawać, że nic się nie stało. Ukrywanie się za retoryką „wspierania lokalnych stowarzyszeń” to tania wykrętka.
Mieszkańcy powiatu gryfińskiego mają prawo wymagać od swoich przedstawicieli podstawowej wiedzy historycznej, szacunku dla polskiej państwowości oraz – przede wszystkim – gospodarności. Pieniądze z podatków powinny służyć naprawie dróg, opiece zdrowotnej czy edukacji dzieci, a nie finansowaniu promocyjnych kubków z wizerunkiem generała Wehrmachtu.
Ta sprawa wymaga pilnych wyjaśnień, wskazania winnych zaniedbań oraz natychmiastowych przeprosin ze strony władz powiatu. W przeciwnym razie stempel politycznej odpowiedzialności za ten historyczny skandal pozostanie na Ewie Dudar i Magdalenie Pieczyńskiej na bardzo długo.