King Szczecin przegrał we własnej hali z Zastalem Zielona Góra 79:82 w drugim ćwierćfinałowym meczu Orlen Basket Ligi. W rywalizacji do trzech zwycięstw mamy remis 1:1.
Pierwszy mecz obu zespołów rozegrany w środę zakończył się zwycięstwem Kinga 80:78. O sukcesie przesądził rzut Amerykanina Jeremiego Roacha na 0,3 sekundy przed końcową syreną.
Do sobotniego meczu Szczecinianie przystępowali poważnie osłabieni. Do kontuzjowanego Przemysława Żołnierewicza dołączył Tomasz Gielo zmagający się z urazem barku.
Spotkanie od początku było wyrównane. Na początku goście prowadzili 4:0, by pierwszą kwartę przegrać 14:16. Zastal lepiej rozpoczął drugą ćwiartkę meczu prowadząc 24:18. Po chwili podopieczni Arkadiusza Miłoszewskiego – byłego trenera Kinga Szczecin prowadzili już różnicą dziewięciu punktów. Na dużą przerwę jednak oba zespoły schodziły z remisem, po 43.
Drugą część lepiej rozpoczęli goście. Zielonogórzanie w 27. minucie meczu prowadzili już 62:54. Ostatnia odsłona pojedynku była bardzo emocjonująca. Na sześć minut przed końcem spotkania po faulu Jakuba Szumerta parkiet musiał opuścic szczeciński center Nemanja Popović. Do tego za pięc fauli na ławkę rezerwowych powędrował Mateusz Kostrzewski. Mimo tych przeciwności losu Wilkom Morskim udało się trzykrotnie wyjść na prowadzenie w końcówce spotkania, ostatecznie jednak to zielonogórzanie cieszyli się z wygranej 82:79. Niestety dla kibiwóc zgromadzonych w Enea Arenie gospodarze nie trafili dwóch ostatnich rzutów za trzy punkty z trudnych pozycji.
24. punkty dla gospodarzy zdobył Anthony Roberts, najskuteczniejszym koszykarzem w zespole gości był zdobywca 22. punktów Andy Mazurczak. W rywalizacji do trzech zwycięstw jest remis 1:1. Kolejne dwa spotkania w poniedziałek i środę w Zielonej Górze. Do półfinału awansuje zespół, który wygra trzy mecze.