Koszykarze szczecińskiego Kinga wzięli odwet za niedawną porażkę i tym razem, we własnej hali, pokonali Start Lublin 81:75.
Goście z Lublina lepiej rozpoczęli to spotkanie i dzięki skuteczności O’Reilly’ego wyszli na pięciopunktowe prowadzenie. Świetnie na to zareagowali Szczecinianie, którzy zaliczyli serię 9:0. Na słowa uznania w szeregach Kinga zasłużyli z pewnością Kostrzewski, Roach i Roberts. To głównie dzięki ich dobrej postawie, Wilki prowadziły po pierwszej kwarcie 22:13.
Na początku drugiej części gospodarze nie zwalniali tempa i odskoczyli rywalom na czternaście punktów. Jednak do życia wrócili zawodnicy Startu. Zaliczyli kapitalną serię 16:2, doprowadzając tym samym do remisu.
Pod koniec drugiej kwarty do rzutów wolnych podszedł Tomasz Gielo. Jego skuteczność pozwoliła prowadzić do przerwy 45:43.
Po przerwie goście prezentowali się lepiej. Na początku walka była wyrównana, ale z dobrej strony pokazywał się Wright i dzięki jego skuteczności Start wygrywał po trzech kwartach 62:59.
Zacięta walka trwała dalej w ostatniej części meczu. Mimo, że Lublinianie wyszli na prowadzenie, to podopieczni Macieja Majcherka dzielnie gonili wynik. Kapitalną postawę prezentował między innymi Friedel. Pod koniec meczu zaliczył świetny rzut za trzy punkty, wyczyn ten powtórzył Novak i ostatecznie Szczecinianie wygrali 81:75.
Wilki z dorobkiem 27.punktów zajmują czwarte miejsce w tabeli. Kolejne spotkanie rozegrają 23 stycznia, we własnej hali. Ich przeciwnikiem będą Twarde Pierniki Toruń.












