King Szczecin mimo rozgromienia rywali w pierwszej kwarcie, przegrał z Górnikiem Wałbrzych 64:77. To druga porażka z rzędu podopiecznych Macieja Majcherka. W poprzedniej kolejce ulegli Treflowi Sopot.
Gospodarze bardzo mocno weszli w spotkanie i od początku narzucili swój styl gry. W pierwszej kwarcie pozwolili rywalom na rzucenie zaledwie siedmiu punktów, sami zdobywając 24. I to było na tyle dobrej i skutecznej gry szczecinian.
W drugiej kwarcie do głosu doszli goście z Wałbrzycha i nie oddali dominacji aż do końca. Ta część gry zakończyła się zwycięstwem Górnika 23:12. Do przerwy na tablicy świetlnej widniał wynik 36:30 dla Kinga Szczecin.
Kolejne dwie kwarty również padły łupem zawodników gości. Zwycięstwa 20:14 i 27:14 dały końcowy wynik 77:64. Ekipa z Wałbrzycha pokazała charakter i niezwykłą wolę walki. Po dwóch pierwszych kwartach, szkoleniowiec Andrzej Adamek zmienił ustawienie co przyniosło pozytywny skutek. U gospodarzy bardzo widoczne było słabe przygotowanie fizyczne. Sił wystarczyło zaledwie na jedną kwartę. Poza tym statystyki zawodników obwodowych pozostawiają wiele do życzenia. Niemoc, bezradność – te słowa najlepiej oddają postawę Wilków.
Szkoleniowiec Kinga musi dokładnie przeanalizować grę swoich podopiecznych, bo wygląda to coraz gorzej. Kolejna szansa na pokazanie się z lepszej strony już za tydzień, 13 grudnia. Do Szczecina przyjedzie czternasty w tabeli GTK Gliwice. Miejmy nadzieję, że tym razem kibice będą mieli powody do radości.