Niewiele brakowało, by noc po sportowych emocjach zamieniła się w poważne zagrożenie na trasie S3. W Gorzowie Wielkopolskim grupa kibiców piłkarskich ze Szczecina próbowała wtargnąć na drogę ekspresową, którą wracali kibice żużla z Zielonej Góry. Interweniowała policja, używając siły fizycznej, gazu i pałek służbowych.
Sportowe emocje dawno opadły, ale atmosfera między kibicami najwyraźniej nie. W Gorzowie Wielkopolskim doszło do bardzo niebezpiecznego incydentu z udziałem pseudokibiców, który mógł zakończyć się chaosem na jednej z najważniejszych tras w regionie.
Jak poinformowała Policja Lubuska, około północy przy ulicy Kasprzaka, w rejonie jednej ze stacji paliw, grupa kibiców piłkarskich ze Szczecina próbowała wtargnąć na drogę ekspresową S3. Trasą mieli wracać kibice żużlowi z Zielonej Góry po lubuskich derbach. Według służb sytuacja była bardzo poważna. Około 20 osób próbowało przedostać się na „ekspresówkę”, co mogło doprowadzić nie tylko do starcia kibiców, ale również stworzyć śmiertelne zagrożenie dla kierowców jadących trasą S3.
Policjanci zareagowali natychmiast. Funkcjonariusze użyli środków przymusu bezpośredniego — siły fizycznej, gazu oraz pałek służbowych. Dzięki szybkiej interwencji udało się powstrzymać grupę przed wbiegnięciem na drogę. Na miejscu policja wylegitymowała blisko 160 osób. Mundurowi nałożyli również 17 mandatów karnych.
Choć same derby żużlowe przebiegły spokojnie i bez większych incydentów, nocne wydarzenia pokazały, jak cienka bywa granica między sportowymi emocjami a realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego.
Szczególnie niebezpieczny był sam pomysł wtargnięcia na drogę ekspresową. S3 to jedna z głównych arterii komunikacyjnych zachodniej Polski, gdzie samochody poruszają się z dużą prędkością. W takiej sytuacji wystarczyłby moment nieuwagi kierowcy lub nagłe hamowanie, by doszło do tragedii.
Policja podkreśla, że dzięki zdecydowanej reakcji funkcjonariuszy sytuację udało się szybko opanować, a bezpieczeństwo mieszkańców, kierowców oraz uczestników wydarzeń sportowych nie zostało naruszone. To kolejny przypadek pokazujący, że część stadionowych emocji coraz częściej przenosi się poza trybuny — na parkingi, stacje paliw i drogi szybkiego ruchu. A tam kończy się już sport, a zaczyna zwykłe zagrożenie dla życia i zdrowia przypadkowych ludzi.