Jesień coraz bliżej – krótsze dni, mniej słońca, niższe temperatury… Wiele osób mówi wtedy o „jesiennej chandrze”. Czy rzeczywiście zmiana pory roku ma wpływ na nasze samopoczucie? Na te pytania odpowiada Michał Rojek, lekarz, rezydent psychiatrii w szpitalu publicznym “Zdroje” na oddziale ogólnopsychiatrycznym.
Michał Rojek, lekarz, rezydent psychiatrii w szpitalu publicznym “Zdroje”: Rzeczywiście, u wielu osób pogoda ma duży wpływ na samopoczucie. Krótsze dni oznaczają mniej światła słonecznego, a to może zaburzyć rytmy biologiczne i wydzielanie niektórych neuroprzekaźników, m.in. serotoniny czy melatoniny. Często zmniejsza się także nasza aktywność, chętniej zostajemy w domu, mniej się ruszamy, a to sprzyja spadkowi energii i gorszemu nastrojowi. U niektórych rozwija się tzw. depresja sezonowa, czyli zaburzenie nastroju wyraźnie związane z daną porą roku. Następuje to zazwyczaj jesienią lub zimą.
Czy to normalne, że po wakacjach czujemy się przytłoczeni obowiązkami? Jak odróżnić zwykłą chandrę od depresji?
Każdy ma prawo do gorszego dnia czy tygodnia, jeśli jednak obniżony nastrój się utrzymuje (co najmniej dwa tygodnie), towarzyszy mu utrata dotychczasowych zainteresowań, trudności ze snem, brak energii, spadek koncentracji czy poczucie lęku lub niepokoju – to już są sygnały ostrzegawcze. Depresję od zwykłej chandry odróżnia przede wszystkim długotrwałość i nasilenie objawów oraz to, że realnie utrudniają codzienne funkcjonowanie. Jeżeli opisane objawy utrzymują się przez dłuższy czas, warto skonsultować się z lekarzem.
Coraz więcej ludzi zmaga się z depresją. Na całym świecie choruje na nią około 350 milionów ludzi. W Polsce około 4 milionów, czyli blisko 10% populacji. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) depresja jest czwartym najpoważniejszym problemem zdrowotnym na świecie. Dlaczego depresja staje się epidemią?
Żyjemy w czasach dużego tempa, presji sukcesu, nieustannego porównywania się z innymi, szkodliwego wpływu mediów społecznościowych na nasze poczucie wartości czy oczekiwania od życia, partnera czy rodziny. Poza tym jako czynniki można wskazać izolację społeczną, stres ekonomiczny, a także pandemię, która w ostatnich latach mocno odbiła się na zdrowiu psychicznym ogółu społeczeństwa.
Na szczęście dziś o depresji mówi się więcej i z większą otwartością. Potrzebujący nie wstydzą się prosić o pomoc. Coraz chętniej ludzie szukają pomocy i w efekcie otrzymują diagnozę, która jest etapem kluczowym dla wdrożenia skutecznego leczenia. Co można zrobić? Jak nie dać się depresji? Gdzie szukać profesjonalnego wsparcia?
Otóż na początek warto zadbać o podstawy: regularny sen, aktywność fizyczną, kontakt z bliskimi, zdrową dietę, ograniczenie alkoholu i innych używek. To może wystarczyć, a kontakt z lekarzem będzie zbędny. Jeśli jednak objawy utrzymują się dłużej lub nasilą, to warto zgłosić się do lekarza psychiatry lub psychologa. Specjaliści zdiagnozują twój problem i jego źródło. W sytuacjach podbramkowych można skorzystać z telefonu wsparcia kryzysowego: 116 123 – to bezpłatny całodobowy telefon zaufania dla dorosłych, a gdy pojawiają się myśli samobójcze, należy natychmiast zgłosić się na izbę przyjęć psychiatryczną.