Home Felietony  Jeden wieloryb wiosny nie czyni
Felietony 

Jeden wieloryb wiosny nie czyni

774
jeden wieloryb wiosny nie czyni
fot. Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa

W tym tygodniu Szczecin i Pomorze Zachodnie żyło przede wszystkim dwoma wydarzeniami – pojawieniem się wieloryba tuż przy plaży w Międzyzdrojach oraz wynalezienie przez naukowców ze szczecińskiego Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego receptury paprypączków, czyli wytrawnych pączków nadzianych paprykarzem. Oba ważne, a nawet przełomowe dla regionu, a może nawet i kraju. Ale jako że nadchodzi czas postu, nie ma więc co się rozpisywać o jedzeniu, to skupimy się na wielorybie. 

W ostatnią środę w okolicach Międzyzdrojów zauważono humbaka, który zaplątał się w rybackie sieci. Dzięki współpracy Błękitnego Patrolu WWF Polska i Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego z Międzyzdrojów po kilku godzinach zwierzę zostało uwolnione. Ale nie był to koniec bałtyckich przygód wieloryba. Bo w sobotę zauważono go w rejonie Świnoujścia jak błądził w obrębie Kanału Piastowskiego, a nawet pływał niedaleko terminalu promowego. Humbaki nie żyją w Morzu Bałtyckim. Ale według naukowców czasami, z powodu różnych zjawisk hydrologicznych i meteorologicznych, mogą one wpłynąć na jego wody.

W zasadzie nie powinna nas dziwić jego wizyta. Nie takie bowiem niecodzienne zjawiska można ostatnio zauważyć na Bałtyku, np. statki – widma, które zrywają kable na morskim dnie. To dlaczego nie może pojawić się z kurtuazyjną wizytą wieloryb? Podobnie jak rekin, którego zauważono w listopadzie 2023 roku na wysokości Kołobrzegu. Humbak się pojawił i od razu jego wizyta wzbudziła ożywione dyskusje np. w środowisku meteorologów. Jedni uznali, że jeden wieloryb wiosny nie czyni i nie ma co oczekiwać jakiegoś gwałtownego ocieplenia w najbliższych dniach. Inni – coś wręcz przeciwnego – że wieloryb jest właśnie potwierdzeniem, że czeka nas plusowa temperatura i to już niedługo. Niektórzy biolodzy ogłosili, że humbak w Bałtyku, to historyczne wydarzenie. Ale jeden ze znanych szczecińskich dziennikarzy – Daniel Źródlewski ujawnił, że wieloryby już nawiedzały w przeszłości „morze, nasze morze, które będziem wiernie strzec”. Tyle, że w okolicach Greifswaldu.

Otóż w najstarszym w tym w mieście (II poł. XII wieku) kościele św. Marii znajduje się „to tajemnicze i osobliwe malowidło przedstawiające monstrualnego, blisko sześciometrowego wieloryba. Niektórzy chcą widzieć w nim orkę, ale bezsprzecznie chodzi o walenia. Malunek znajduje się na południowej ścianie północnego hallu wieży. Obraz powstał „niezwłocznie i na pamiątkę” niecodziennej wizyty morskiego olbrzyma, który utknął 30 marca 1545 roku na mieliźnie u wybrzeża Wiecku (dziś dzielnica miasta). Co ciekawe, to właśnie na podstawie rysunków oraz obserwacji zachowania „potwora” przez mieszkańców Greifswaldu, Conrad Gessner w swoim wielkim dziele „Historia Animalium” miał po raz pierwszy opisać naukowo tajemniczy wówczas gatunek” – opisuje dziennikarz. Był więc już w naszych okolicach wielorybi zwiadowca.

Ale to nie koniec przepychanek o międzyzdrojskiego humbaka. Pojawiły się krytyczne głosy m.in. matematyków – że tylko jeden, rasistów – że nie jest biały jak sławny Moby Dick, polityków – że nie można go wpleść do „różnych narracji w kampanii wyborczej”, tajnych służb – że być może to wyszkolony szpieg, który został tutaj przysłany (wiadomo przez kogo), aby rozpoznał strategiczne obiekty w Świnoujściu i okolicach, filmowcy – że za szybko go wyplątano z sieci i nie można było dołączyć go do jakiegoś wątku związanego z rodziną Lubiczów z ‘Klanu” i nie był krwiożerczy, więc jego ewentualne ofiary nie mogłyby trafić na operacyjny stół w szpitalu w Leśnej Górze, czyli do kolejnego odcinka „Na dobre i na złe”. Zastrzeżenia mieli także malarze – bo z brzegu trudno malować coś, co się kryje w wodzie, a z kołyszącej się na falach łódki, to malują tylko surrealiści i abstrakcjoniści, rzeźbiarze (nie będą się wypuszczać na wodę np. z klocem drewna lub bryłą marmuru) oraz pisarze – zwłaszcza twórcy kryminałów – bo trudno użyć humbaka do popełnienia jakiejś zbrodni na lądzie, a w wodzie są one jakieś takie mało widowiskowe (niewiele widać co się dzieje i np. opis niezbyt wyrafinowanego przestępstwa w postaci konsumpcji jakiegoś biedaka przez wieloryba będzie niedługi). Nie zmienia to wszystko jednak faktu, że w naszym Bałtyku zaczyna się robić coraz ciekawiej. Brakuje chyba tylko orek i lotniskowców.

Powiązane artykuły

ekspertów ci u nas dostatek
Felietony 

Ekspertów ci u nas dostatek

Wystarczyła wizualizacja pewnego budynku, aby wielu mieszkańców stolicy Pomorza Zachodniego rzuciło się...

gwiazdki michelin spadną na szczecin i region?
Felietony 

Gwiazdki Michelin spadną na Szczecin i region?

Szczecińskie i zachodniopomorskie lokale gastronomiczne mogą powalczyć o gwiazdki Michelin! Inspektorzy tego...

pikantnie, katastroficznie, knajpianie?
Felietony 

Pikantnie, katastroficznie, knajpianie?

Jak poznawać nieznany Szczecin? Istnieje wiele tras. Ale można dorzucić kilka nowych?...

gawłowski kolej
Felietony 

Jak przewieźć pół Europy w jednym zdaniu? Stanisław Gawłowski to zrobił

Senator KO, Stanisław Gawłowski, ogłosił z dumą: „Z kolejowych przewozów pasażerskich w 2025 skorzystało...