Najbardziej znana caryca w historii świata – Katarzyna Wielka urodziła się w Szczecinie, jedyna Polka, która została Miss Świata, także pochodzi ze Szczecina, jeszcze w 2017 roku Adolf Hitler był honorowym obywatelem miasta, szczecińskie ulice powstały na wzór paryskich, miasto pachnie czekoladą i nie leży nad morzem – dla Szczecinian to fakty, dla turystów ciekawostki o mieście. Faktem jest też, że paprykarz szczeciński doczekał się pomnika, pasztecik wpisano na listę produktów regionalnych, a szczecińskie pierniki konkurowały z toruńskimi – czy to znaczy, że tak właśnie smakuje stolica Pomorza Zachodniego?
Paprykarz, pasztecik i frytburger zdecydowanie rozsławiły kulinarnie Szczecin, czy słusznie? Ponoć o gustach się nie dyskutuje, natomiast o czekoladzie dyskutować uwielbiają wszyscy, a każdy kto wjeżdża do miasta Trasą Zamkową albo spaceruje wzdłuż Wałów Chrobrego wie, że Szczecin to także miasto pachnące czekoladą, a wszystko za sprawą działających na Łasztowni, nieprzerwanie od 1946 roku zakładów cukierniczych. I to dopiero początek długiej listy szczecińskich smaków i zapachów.
Kulinarnie numerem jeden, z którym najbardziej kojarzy się Szczecin, jest paprykarz, czyli mówiąc wprost konserwa mielonego mięsa rybnego i ryżu. Wzorowany jest na potrawie czop-czop, popularnej w Afryce w latach 60-tych ubiegłego wieku. Pokochali to danie marynarze ze Szczecina, którzy łowili ryby na najdalszych zakątkach świata – także w Afryce. Ryby już na statkach były mrożone w duże bloki w kształcie kostek. W trakcie obcinania kostek, ze ścinek – robiło się paprykarz. Marynarze przywieźli ryby, później już w Szczecinie laboratorium Przedsiębiorstwa Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Gryf przygotowało spolszczoną recepturę czop-czop. Do ryby dodawano pulpę pomidorową sprowadzaną z Węgier i papryczki pima, stąd nazwa paprykarza. Pierwsza puszka zjechała z taśmy dokładnie 57 lat temu. Kolejne lata to już zawrotna, międzynarodowa sława paprykarza, eksportowano go do 32 krajów, m.in. ZSRR, Japonii, USA, Liberii, Togo czy Wybrzeża Kości Słoniowej, zdobył wiele kulinarnych nagród. Od 2010 roku jest na liście produktów tradycyjnych.
Nasza druga szczecińska propozycja pozwala pokusić się o stwierdzenie, że chociaż Szczecin nad morzem nie leży to ryba na szczecińskich stołach zajmuje ważne miejsce. Był w mieście pomnik paprykarza, jest też rzeźba….beczki śledzia, bo ta ryba zdecydowanie ma wielu smakoszy w Szczecinie. To pamiątka po czasach, kiedy miasto żyło z handlu śledziem. Jak je się go dziś w Szczecinie? Najpopularniejszą wersją jest ta food truckowa, czyli śledź w bułce – po prostu. Ale to także oczywiście cymes ze śledzia, śledź po kozacku czy z majerankiem i czosnkiem. Według wielu influencerów i krytyków kulinarnych Szczecin mógłby chwalić się mianem śledziowej stolicy Polski, może nie brzmi zbyt dobrze, ale smakuje wybornie.
Kolejny szczeciński hit to oczywiście pasztecik, niedawno świętujący swój jubileusz. Pasztecik podobnie jak paprykarz trafił na listę produktów regionalnych. Bez wątpienia w zestawieniu z barszczem czerwonym to wśród turystów szczeciński fast food numer jeden. Chociaż w tym przypadku nie chodzi tylko o smak, ale przede wszystkim podróż w czasie do PRL, która gwarantuje lokal swoim wystrojem. Właśnie w latach 60-tych do Szczecina przyjechała radziecka maszyna, zaprojektowana do przygotowywania jedzenia na polu walki żołnierzom. Sama miesza mąkę, wodę i drożdże i „produkuje” niewielkie, podłużne paszteciki, które później trafiają na głęboki olej. W ciągu godziny maszyna może zrobić nawet 800 pasztecików. I tak do dziś pasztecik nie schodzi z ust w Szczecinie.
Ale nie tylko rybnymi przepisami może się pochwalić miasto Gryfa. Jak się okazuje kiedyś Szczecin konkurował z miastem Kopernika. I to z sukcesami. Pierniki szczecińskie były swojego czasu tak popularne jak te toruńskie. Piernikowi marynarze, statki i kotwice nie tylko wybornie smakowały ale też np. zdobiły choinki. W niemieckim Stettinie można je były kupić w niemal każdej cukierni i piekarni. Pojawiły się na pomorzu już w XIX wieku, w Szczecinie w latach 20. XX wieku.
Nie można zapomnieć też o królu szczecińskich studentów i imprezowiczów. Obowiązkowy do spróbowania – frytburger, czyli mówiąc inaczej frytki w burgerze. Danie niezbyt wymagające, ale zgodnie ze studencką teorią – sycące.
Z innych, popularnych szczecińskich rarytasów warto wspomnieć także o tych mniej znanych poza regionem. A że sezon grzybowy w pełni przypominamy o grzybach marynowanych z szyszką. To już ponad 60 letnia tradycja na Pomorzu Zachodnim. Wówczas bardzo popularny i częsty dodatek w jadłospisie. Zalewa składająca się z miodu i szyszek dawało grzybom bardziej łagodny, niż octowy – ostry smak, dlatego właśnie takie marynaty znajdziemy w szczecińskich książkach kulinarnych.
I na koniec przenieśmy się do roku 1912. Wtedy właśnie w kamienicy przy obecnej ulicy Śląskiej kawowy biznes otwiera Erich Baller. Powstaje palarnia kawy Korona. Dziś oryginalną, paloną kawą możemy się delektować w wielu szczecińskich kawiarniach. To bez wątpienia kulinarno-aromatyczna wizytówka miasta.
O smakach szczecińskich, smakach regionu możemy przeczytać w „Pomorskiej Książce Kucharskiej”. Grażyna Zaremba-Szuba zebrała przepisy kulinarne z Pomorza sprzed ponad stu lat. To stare, najczęściej niemieckie przepisy potraw serwowanych w ówczesnych domach i restauracjach. Ale stare przepisy to np. cielęcina, która do najtańszych nie należy, świeże kasztany – trudno dostępne, podobnie jak np. trufle. Dlatego, żeby książka była praktyczna autorka zmodyfikowała przepisy do współczesnych wymogów kulinarnych. Tak, aby dania były tanie i łatwe, ale nadal regionalne.
– Kuchnia pomorska wdarła się do naszego domu swoimi dziwnie brzmiącymi nazwami – np. aramehl, sago, szodon, dedokt – zburzyła nasz spokój (…) Każdy dzień, w którym odkrywaliśmy zapisane gotykiem tajemncie odległych smaków, stawał się przyjęciem dla naszych, ciągle niezaspokojonych apetytów. Niektóre z nich zapamiętałam z dzieciństwa (cynaderki, ozory, grasica) – pisze we wstępie Grazyna Zaremba-Szuba.
W książce znajdziemy przepisy m.in. na sandacza po szczecińsku z włoszczyzną czy potrawkę po szczecińsku.
W Szczecinie jest ponad tysiąc miejsc, w których możemy coś zjeść. Niestety nie zawsze smacznie, ale bez wątpienia w wielu restauracjach, kawiarniach czy knajpkach przeniesiemy się w czasie do starego Szczecina, a nawet Stettina. Bez wątpienia też są dania i potrawy, które rozsławiły Szczecin na całym świecie. Zajadają się nimi w najdalszych zakątkach globu, ale te oryginały, choć nie zawsze wykwintne i podane na białych obrusach to jednak zawsze – szczecińskie i niektóre z nich nadal można spróbować tylko w Szczecinie.












