Spełniają się koszmary senne i czarne wizje niemieckich hotelarzy prowadzących swoją działalność tuż za Odrą. Nie pomogła nagonka tamtejszych mediów. W piątek publicznie ogłoszono, że już w czerwcu swoją działalność rozpocznie Hotel Gołębiewski w Pobierowie.
To nie żart. Aż dziw, że lokalne media nie zauważyły tej informacji.
„Hotel Gołębiewski w Pobierowie przyjmie pierwszych gości w czerwcu 2026 roku” – ujawniła Marta Masłowska, dyrektor sprzedaży centralnej w Gołębiewski Holding podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, cytowana przez horecatrends.pl.
Czyżby więc Moby Dick polskiego hotelarstwa rzeczywiście, po wielu latach, w końcu miał rozpocząć swoją działalność? Hotel Gołębiewski w Pobierowie to gigantyczny, 13-kondygnacyjny obiekt. Według założeń może przyjąć nawet trzy tysiące gości! To ponad 180 tys. mkw powierzchni, prawie 1200 pokoi, strefa SPA & wellness, kino, kręgielnia, ścianka wspinaczkowa, dyskoteka itp. Dziwne, że nikt nie zapytał polskiego astronauty w czasie jego pobytu w Szczecinie czy nie widział tego hotelu z kosmosu. Eksperci uważają, że otwarcie Gołębiewskiego będzie jak tsunami, które dokona kolosalnych zmian w turystyce nad całym Bałtykiem. Dla wielu polskich i tużprzygranicznych hotelarzy jest gigantycznym zagrożeniem. Sygnały z Niemiec o kolejnych plajtujących hotelach docierają już od dłuższego czasu. Czy mają związek z pobierowskim obiektem? Różne wersje krążą. W każdym razie niemieccy hotelarze z Meklemburgii-Pomorza Przedniego nie ukrywają, że może on zassać sporą część ruchu turystycznego z całego wybrzeża, a oferując dobre warunki „podbierze” pracowników z tamtejszych ośrodków wypoczynkowych.
Nie dziwi więc nagonka w niemieckich mediach, które nazywały Gołębiewskiego „małym Dubajem”, najbrzydszym hotelem nad Bałtykiem, obiektem „megalomańskim” i „absurdalnym”, był porównywany do inwestycji w miejscowości Prora na Rugii, która miała zostać stworzona przez hitlerowców w latach 30. ubiegłego wieku (miał to być największy ośrodek wypoczynkowy na świecie mogący przyjąć nawet 20 tys. gości), czy też do „przypominającego osiadłego na mieliźnie, cierpiącego na otyłość statku wycieczkowego w kształcie litery Y”. Nic nie pomogło. Ale jakoś nie było widać w polskich mediach, zwłaszcza tych prawicowych, aby ktoś reagował na tę medialną krucjatę, krzyki, pomstowania, naigrywanie się.
Aż dziwne, że głosu w tej sprawie – ataków na polski hotel nie zabrali politycy pewnych, podobno mega patriotycznych, ugrupowań i ich zwolennicy. Ci, którzy gotowi są bronić Polski do samego końca – ich lub jej, cytując klasyka. Przecież uparcie twierdzą od dawna, że „Niemiec, to nasz wróg największy”. I nie wykorzystali takiej okazji, aby zaatakować sąsiada zza Odry, że się wtrąca w nasze sprawy i śmie nam dyktować jakie hotele będą budowane w Polsce? Żadnej konferencji przed wejściem do obiektu, demonstracji, pikiety? Co za błąd wizerunkowy! Można było spróbować zbić niezły kapitał na tym temacie. A tu nic. Nie zauważyli, czy może nie chcieli zauważyć? Dziwne. Tak jakby uśpił ich swoim magicznym proszkiem sławny bohater telewizyjnych animowanych „dobranocek” z b. NRD (popularnych również w PRL), czyli Piaskowy Dziadek. Starsi pamiętają kto zacz, młodszym gwoli wyjaśnienia. Piaskowy Dziadek, to baśniowa postać z folkloru germańskiego, która ułatwia dzieciom zasypianie. Niewysoki typ z charakterystyczną kozią bródką i czerwoną czapką, poruszający się po świecie czym się tylko dało np. rowerami, skuterami, samochodami, helikopterem a nawet rakietą (zabrakło chyba tylko furmanki z koniem). Na zakończenie każdego odcinka sypał z woreczka błyszczący, magiczny piasek, dzieciaki zasypiały a on się ulatniał. Może więc, po przedarciu się przez granicę, zmianie wizerunku i wtopienie się w tłum zwolenników dotarł przed pewne oblicza i sypnął tym kolejnym „wunderwaffe” zza Odry usypiając w niektórych ducha bojowego. I tak przespali okazję. A wybory w przyszłym roku.
(gdyby ktoś się nie domyślił, to ten tekst ma charakter żartobliwy, doświadczenie wskazuje jednak, że wielu traktuje wszystko z cmentarną powagą oraz czyta bez zrozumienia, stąd też te słowa wyjaśnienia)