Grupa Azoty walczy z konsekwencjami jednej ze swoich największych inwestycji w historii polskiego przemysłu chemicznego – budowy instalacji Polimery Police (później GA Polyolefins). Projekt pochłonął około 7,5 mld zł i miał być strategicznym krokiem w kierunku rozwoju produkcji propylenu i polipropylenu. Teraz spółka stara się sprzedać kontrolowany przez siebie zakład Orlenowi za nieco ponad miliard złotych, a równocześnie złożyła zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Tarnowie w sprawie wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach.
Według prezesa Grupy Azoty Andrzeja Skolmowskiego, inwestycja była chybiona i poważnie osłabiła potencjał firmy. Celów biznesowych projektu nigdy nie udało się osiągnąć – opóźnienia w budowie, kryzys surowcowy i spadek popytu na polipropylen sprawiły, że instalacja nigdy nie funkcjonowała zgodnie z pierwotnymi założeniami. Konsekwencją problemów były wezwania banków do spłaty zobowiązań oraz spór z głównym wykonawcą, koreańskim Hyundai Engineering.
Projekt Polimery Police był jedną z największych inwestycji petrochemicznych w Europie i w historii polskiego przemysłu. Pierwotnie miał pozwolić Grupie Azoty na wejście w nowe segmenty rynku i zwiększenie potencjału eksportowego. Zdaniem obecnego zarządu, decyzje podjęte w latach 2016–2023, w tym rozszerzenie inwestycji z instalacji wytwarzającej wyłącznie propylen do modelu obejmującego także produkcję polipropylenu, doprowadziły do narastania zadłużenia o kolejne 7,6 mld zł.
Instalacja nie osiągnęła zakładanej wydajności – w 2024 r. wyprodukowano zaledwie 166,7 tys. ton propylenu (39% planu) i 144,1 tys. ton polipropylenu (33% planu). Raport Najwyższej Izby Kontroli wskazał, że spółka nie oszacowała ryzyka globalnych wahań rynku i nie przewidziała, jak silnie projekt zależy od koniunktury międzynarodowej.
Grupa Azoty szuka teraz ratunku w sprzedaży kontroli nad GA Polyolefins. Oferta Orlenu za udziały należące do Azotów wynosi 1,022 mld zł, przy czym transakcja przewiduje także potencjalne bonusy w przyszłości. Zawiadomienie do prokuratury ma doprowadzić do wyjaśnienia odpowiedzialności osób odpowiedzialnych za wcześniejsze decyzje inwestycyjne, które – według obecnego zarządu – były niedopasowane do możliwości finansowych spółki i oparte na ryzykownych założeniach biznesowych.
Prezes Skolmowski podkreśla, że skupienie się na kosztownym i ryzykownym projekcie spowodowało utratę możliwości realizacji bardziej perspektywicznych inwestycji, w tym projektów związanych z portami morskimi w Policach, które mogłyby lepiej odpowiadać rynkowym potrzebom i synergiom w całym łańcuchu dostaw.
To nie pierwszy raz, kiedy prokuratura zajmuje się działaniami spółki za poprzednich władz. Wcześniej Azoty zgłaszały m.in. sprawy dotyczące strategii zakupu gazu ziemnego w latach 2022–2023, opóźnień w budowie bloku węglowego w Puławach czy umów menedżerskich z wydłużonym zakazem konkurencji.












