Home Turystyka Gołębiewski w Pobierowie – pierwsze wrażenia po otwarciu. Paragony grozy ze smażalni to już nie problem
Turystyka

Gołębiewski w Pobierowie – pierwsze wrażenia po otwarciu. Paragony grozy ze smażalni to już nie problem

588
hotel-golebiewski
Foto: źródło Hotel Gołębiewski

Wieje od morza. Ale nie tylko od morza — wieje też luksusem. I rachunkami. Hotel Gołębiewski w Pobierowie otworzył swoje podwoje i natychmiast wbił się w krajobraz zachodniopomorskiego wybrzeża z rozmachem, który nie zostawia wątpliwości: to nie jest miejsce dla tych, którzy do tej pory za paragon grozy uważali rybę ze smażalni z frytkami i colą. Tutaj paragon grozy jest pojęciem filozoficznym. Pojęciem, które wymaga chwili refleksji, być może też wizyty u doradcy finansowego.

Bryła hotelu stoi nad Pobierowym jak manifest. Monumentalna, szklano-betonowa fasada przecina horyzont z pewnością siebie człowieka, który wie, ile kosztował projekt. I wie, ile będzie kosztować pobyt. Widok z plaży jest jednoznaczny: tu nie nocuje się przez przypadek. Tu się rezerwuje z wyprzedzeniem, z kalkulatorem w ręku i po ewentualnej rozmowie z partnerem na temat priorytetów życiowych.

Pierwsze chwile po wejściu robią swoje. Lobby jest tym rodzajem przestrzeni, w której automatycznie prostujemy plecy i ściszamy głos. Nie dlatego, że ktoś tego wymaga — po prostu architektura tego wymaga sama.

Oferta: czym jest zadatek i dlaczego warto to wiedzieć już na wejściu?

Rezerwacja pokoju w Gołębiewskim to nie jest impulsywny zakup przy kasie w markecie. To decyzja, przy której oferta jest wyraźnie podzielona na dwa światy.

Oferta BEZZWROTNA (zadatek 90%) – czyli wersja dla tych, którzy wiedzą, że jadą, i pojadą. Sześć nocy dla dwóch dorosłych to cena od 8 077,98 zł. W cenie: śniadanie i drugi wybrany posiłek, Park Wodny Tropikana, Klub dla dzieci oraz siłownia. Trzeci posiłek – oczywiście – można dołożyć w kolejnych krokach rezerwacji. Krokach, które konsekwentnie prowadzą w górę cennika. No chyba że ktoś wybierze lokalną smażalnie gdzieś w pobliżu, tam te słynne „paragony grozy” już nie straszą i pozwolą nieco zaoszczędzić.

Oferta ELASTYCZNA (zadatek 30%) – dla tych, którzy lubią mieć furtkę. Sześć nocy to cena od 8 686 zł. Elastyczność kosztuje. Zawsze kosztuje. Tu kosztuje 608 złotych dopłaty za prawo do zmiany planów. Filozoficznie ujmując – to cena spokoju ducha. Finansowo ujmując – to kolejna pozycja w arkuszu kalkulacyjnym urlopu.

Dla tych, którzy chcą zasmakować Gołębiewskiego bez pełnego zanurzenia – jest też opcja krótszego pobytu. Dwie noce w ofercie bezzwrotnej: od 2 664,45 zł. Dwie noce w elastycznej: od 2 865 zł. To mniej więcej tyle, ile niektórzy wydają na tygodniowy wyjazd all-inclusive do ciepłych krajów. Ale tam nie ma Parku Wodnego Tropikana. I nie ma Bałtyku za oknem.

Osobną kategorię stanowi propozycja dla nocnych marków i entuzjastów podróżowania pod prąd: Wieczorne Zameldowanie w Specjalnej Cenie. Doba hotelowa od godziny 18:00, dwie noce — od 2 791,65 zł. W cenie śniadanie i kolacja. Brak obiadu jest tu prawdopodobnie kwestią zasady, nie przeoczenia. Kto przyjeżdża wieczorem, obiad zje po drodze.

Park Wodny Tropikana: inwestycja w mokrą radość

We wszystkich wariantach oferty przewija się jedna stała: Park Wodny Tropikan*. To nie przypadek – to świadome budowanie wartości, bo w Polsce duży kompleks aquapark w hotelu nadmorskim to wciąż wyróżnik, nie standard. A tu baseny, strefa relaksu – Gołębiewski nie żałuje przestrzeni na wodne atrakcje. Biorąc pod uwagę kapryśny klimat polskiego wybrzeża, kiedy temperatura powietrza nie sprzyja leżeniu na plaży, możliwość zanurkowania w podgrzewanej wodzie wewnątrz hotelu nabiera wartości strategicznej.

Klub dla dzieci i siłownia? To ta część oferty, która jest przemyślana demograficznie. Klub dla dzieci – bo rodzice też potrzebują chwili oddechu, i to nie nad rysunkami własnego potomka. Siłownia – bo przecież dieta i rytm treningowy nie znają urlopu. Przynajmniej w teorii. Przynajmniej do momentu, gdy menu restauracyjne przedstawi swoje argumenty.

Co można kupić za te same pieniądze, albo mniejsze?

Tu pojawia się pytanie, które każdy myślący turysta w pewnym momencie sobie zadaje — nie dlatego, że jest małostkowy, ale dlatego, że jest racjonalny. Za tę samą kwotę, którą Gołębiewski pobiera za sześć nocy nad Bałtykiem, można pojechać… właściwie w kilka miejsc jednocześnie. Albo przynajmniej w jedno miejsce znacznie cieplejsze.

Na przykład: w tym samym terminie sześciu nocy serwis Esky.pl oferuje: Apollo Spa Resort w Złotych Piaskach w Bułgarii – wylot z Krakowa, all-inclusive, za 2 149 zł od osoby. Za dwie osoby to mniej niż połowa ceny dwóch nocy w Gołębiewskim w wariancie bezzwrotnym. Bułgaria. All-inclusive. Spa. Basen. Morze Czarne. Słońce gwarantowane ustawowo.

Kto woli Europę zachodnią i wyższy standard: Villa Luz Design & Art Hotel na hiszpańskiej Costa de Valencia w Gandii , wylot z Krakowa — tu wydatek to 5 179 zł od osoby za sześć nocy. Za parę wychodzi to grubo poniżej ceny tygodniowego pobytu w Pobierowie. W Hiszpanii. Z designem i sztuką w nazwie. I słońcem, którego nie trzeba rezerwować.

Dla tych latających z Modlina jest Ramla Bay Resort na Malcie w cenie 2 459 zł. A dla miłośników Grecji: Filerimos Village na Rodos, all-inclusive, wylot z Krakowa. Chorwacja też czeka: Hotel Villas Plat w Dalmacji Południowej z lotem z  Wrocławia, śniadanie w cenie i w cenie poniżej 3 tysięcy złotych za sześć nocy.

Zestawienie to nie jest atakiem na Gołębiewskiego — to jest rynkowy kontekst. Hotel w Pobierowie sprzedaje coś więcej niż nocleg: sprzedaje polskie morze, polską skalę, polską pewność siebie. Ale kto kalkuluje cenę nocy i przyrównuje ją do biletu lotniczego z transferem i wyżywieniem, ten ma prawo podrapać się po głowie.

Pierwsze dni, pierwsze obserwacje

Gołębiewski w Pobierowie zaczyna od wysokiej nuty i na razie z niej nie schodzi. To nie jest hotel dla każdego – i to nie jest zarzut. To jest hotel, który wie, czym jest. Ceny są tym, czym są: komunikatem o pozycjonowaniu, sygnałem dla konkretnego segmentu rynku i dosyć czytelną informacją, że jeśli liczyłeś na spokojny weekend za rozsądne pieniądze, może warto rozejrzeć się po okolicy.
Ale jeśli szukasz miejsca, gdzie skala robi wrażenie, basen jest zadaszony, a poduszki są pewnie puchowe — Pobierowo ma teraz nową ofertę dla tych, którzy lubią luksus.

Rachunek za kawę przy recepcji jeszcze się nie pojawił na łamach prasy branżowej. Ale poczekajmy. Sezon dopiero się zaczyna, a użytkownicy chętnie się dzielą swoimi obserwacjami.

Z relacji osób, które jako pierwsze przekroczyły próg hotelu, wynika, że standard wyposażenia pokoi jest wysoki — garderoba, duża łazienka z dwiema umywalkami, woda, zestaw kawowy i lodówka. Goście dnia otwarcia dostali też drobne upominki — książki o historii założyciela sieci, Tadeusza Gołębiewskiego, oraz zestawy słodyczy marki TAGO, czyli pierwszego biznesu, od którego zaczęła się cała historia rodziny. Internetowe komentarze osób, które spędziły w hotelu pierwsze godziny, najczęściej dotyczą skali inwestycji i przestronności wnętrz.

Sam obiekt budzi skojarzenia, których architekci pewnie by się nie powstydzili — z daleka bryła hotelu, mająca 13 kondygnacji, w tym 11 nadziemnych i dwie podziemne, przypomina wielki okręt pasażerski. We wnętrzach nie poskąpiono efektu „wow” — kryształowe żyrandole, marmurowe posadzki i liczne złocenia dopełniają obrazu, który w mediach bywa nazywany „małym Dubajem”.

Temat cen wzbudza emocje — i nie tylko w Polsce. Niemieckie media śledziły budowę z uwagą, a po otwarciu nie szczędziły komentarzy. Tytuł jednego z artykułów mówi wprost o „utopijnych cenach”, a Niemcy mają „pukać się w głowę”. Ciekawostką jest reakcja niemieckich hotelarzy po drugiej stronie granicy — przedstawiciel jednego z czterogwiazdkowych obiektów w regionie przyznał, że otwarcie Gołębiewskiego nie wpływa na jego biznes, bo ma stałych klientów szukających spokoju, którego nie znajdą już w Pobierowie czy innych nadmorskich kurortach — ale uznał je za sygnał rosnącej konkurencji w regionie. Przedstawiciel samego Gołębiewskiego z kolei żartobliwie podkreślał, że jedną z niewielu pozycji w „normalnej” cenie jest opłata za parking.

Skala zainteresowania rezerwacjami była tak duża, że próbujący się dodzwonić na infolinię hotelu słyszeli komunikat, że jest się 37. osobą w kolejce i trzeba było się cieszyć, że to kolejka krótka. Na Facebooku profil hotelu zbiera na razie umiarkowanie pozytywne, choć nieliczne jeszcze, oceny — 86% rekomendacji na podstawie 18 opinii. To wciąż próbka zbyt mała, by wyciągać daleko idące wnioski, ale trend jest na razie korzystny dla hotelu.

 

Powiązane artykuły

dodatkowe rejsy ze szczecina do gartz. po wyprzedanych weekendach armator podjął decyzję
Turystyka

Dodatkowe rejsy ze Szczecina do Gartz. Po wyprzedanych weekendach armator podjął decyzję

Dobra wiadomość dla wszystkich, którym nie udało się zdobyć biletów na popularne...

przyjeżdżają do szczecina na wakacje? te miejsca trzeba zobaczyć
Turystyka

Przyjeżdżasz do Szczecina na wakacje? Te miejsca trzeba zobaczyć

Wakacje to idealny moment, żeby odkrywać nowe miejsca. Jeśli planujesz urlop w...

kultowy tramwaj znów wyjedzie na ulice szczecina. historyczna „zerówka” wraca już w ten weekend
Turystyka

Kultowy tramwaj znów wyjedzie na ulice Szczecina. Historyczna „zerówka” wraca już w ten weekend

Już od 4 lipca na szczecińskie tory wraca tramwajowa linia turystyczna 0,...

lato cieplejsze niż zwykle, ale z pogodowymi pułapkami. czy aura nad bałtykiem przyciągnie turystów?
Turystyka

Lato cieplejsze niż zwykle, ale z pogodowymi pułapkami. Czy aura nad Bałtykiem przyciągnie turystów?

Tegoroczne lato w Polsce zapowiada się cieplejsze od średniej wieloletniej i jednocześnie...