W gminie Dobra narasta jeden z najpoważniejszych konfliktów w historii lokalnych Ochotniczych Straży Pożarnych. Spór, który jeszcze niedawno tlił się w kuluarach, dziś wybuchł z pełną mocą i dzieli środowisko strażackie oraz samorząd. W centrum konfliktu znalazł się zastępca wójta Paweł Malinowski – osoba, której obecności i działań strażacy z OSP Mierzyn otwarcie nie akceptują.
Strażacy zarzucają wicewójtowi brak bezstronności oraz działania sprzeczne z deklaracjami o nieingerowaniu w autonomię jednostek OSP. W ich ocenie władze gminy, mimo formalnego braku kompetencji nadzorczych wobec stowarzyszeń, podejmują kroki, które w praktyce wyglądają jak próba podporządkowania sobie straży. Największe emocje wywołała próba wprowadzenia zastępcy wójta do władz gminnego oddziału ZOSP RP bez wcześniejszych konsultacji i wbrew utrwalonym zasadom współpracy. W środowisku, które opiera się na zaufaniu, doświadczeniu i wieloletniej służbie, takie działania zostały odebrane jako prowokacja i naruszenie dobrych obyczajów.
Dodatkowym punktem zapalnym stały się żądania przekazania szczegółowej dokumentacji wewnętrznej OSP, obejmującej m.in. ewidencję umundurowania i wyposażenia. Strażacy wskazują, że działania te pojawiły się w szczególnym momencie – tuż po konflikcie personalnym zakończonym wykluczeniem Pawła Malinowskiego z jednostki. W ich ocenie gmina przekroczyła swoje uprawnienia, ingerując w sprawy stowarzyszenia, które zgodnie z prawem podlega nadzorowi starosty, a nie wójta.
OSP Mierzyn podkreśla, że strażacy nie są stroną politycznych rozgrywek. Ich zadaniem jest ratowanie życia i mienia, a nie uczestnictwo w sporach personalnych czy administracyjnych. Szczególne oburzenie budzi fakt podważania decyzji doświadczonych dowódców przez osobę, która – jak wskazują strażacy – ma niewielkie doświadczenie operacyjne. W tle konfliktu coraz częściej pojawiają się pytania, czy działania władz gminy rzeczywiście służą bezpieczeństwu mieszkańców, czy raczej budowaniu wpływów.
Kołbaskowo: podobny scenariusz, te same napięcia
Konflikt na linii samorząd–OSP nie jest jednak problemem wyłącznie gminy Dobra. Bardzo podobne napięcia od miesięcy narastają w gminie Kołbaskowo. Tam również relacje pomiędzy strażakami a władzami gminy są dalekie od stabilnych. Niedawno ujawniono, że jeden z kluczowych urzędników odpowiedzialnych za sprawy obronne i ochronę ludności był przesłuchiwany przez prokuraturę, a śledztwo dotyczy funkcjonowania systemu bezpieczeństwa i współpracy z OSP. Choć nikt oficjalnie nie usłyszał zarzutów, sprawa – według nieoficjalnych informacji – dotyczy najwyższych szczebli urzędu.
Szczególnie głośnym symbolem tego konfliktu stała się sytuacja OSP Smolęcin, która wycofała się z podziału bojowego, wskazując na dramatyczną sytuację finansową i brak realnego wsparcia ze strony gminy. Jednostka, działająca poza Krajowym Systemem Ratowniczo-Gaśniczym, borykała się z zadłużeniem i funkcjonowała w oparciu o własny, wysłużony sprzęt, podczas gdy inna jednostka – OSP Kołbaskowo – była wyraźnie preferowana finansowo i organizacyjnie. W tle pojawiają się zarzuty o nierówne traktowanie strażaków oraz o to, że konflikty polityczne i wyborcze mogły przełożyć się na decyzje dotyczące bezpieczeństwa mieszkańców.
Dla wielu strażaków był to sygnał, że w Ochotniczych Strażach Pożarnych coraz wyraźniej obecna jest polityka – a to, ich zdaniem, najprostsza droga do rozbijania zaufania, osłabiania systemu ratowniczego i konfliktów, które nie mają nic wspólnego z ratowaniem ludzkiego życia.
Pytania do wójt Zagrodzkiej pozostają bez odpowiedzi
W związku z narastającym konfliktem w gminie Dobra, redakcja wysłała szereg pytań do wójt Magdaleny Zagrodzkiej dotyczących działań wobec OSP Mierzyn i rekomendacji zastępcy wójta do Zarządu ZOSP RP. Pytania dotyczyły m.in.: podstaw prawnych i motywacji rekomendacji, świadomości rażącego konfliktu interesów, przyczyn żądań dokumentacji wewnętrznej OSP oraz działań mających na celu załagodzenie napięć w środowisku strażackim. Czekamy na stanowisko urzędu.












