W piątek, po godz. 16:00 na ulicy Wielkiej Odrzańskiej doszło do niecodziennego incydentu. Rowerzysta postanowił na własną rękę „pilnować porządku”, blokując samochody jadące pod prąd. Jak relacjonują świadkowie, sytuacja powtórzyła się dwukrotnie.
Mężczyzna ustawiał się na środku jezdni i uniemożliwiał kierowcom dalszą jazdę. Sprawa jednak nie zakończyła się jedynie na słownych przepychankach. Kierowcy, którzy zdecydowali się wyjść z aut, zostali potraktowani gazem pieprzowym.
Na miejsce wezwano policję i karetkę pogotowia. Interweniujące służby udzieliły pomocy poszkodowanym. Jednym z kierowców, który znalazł się w niebezpiecznej sytuacji, był turysta z Anglii. On również został spryskany gazem.
Mieszkańcy i przechodnie komentowali zdarzenie z niedowierzaniem. – Rozumiem, że ktoś może zwrócić uwagę na łamanie przepisów, ale to, co zrobił ten rowerzysta, przekracza wszelkie granice – mówi mieszkaniec Szczecina, jeden ze świadków zdarzenia.
Piątkowy incydent pokazuje, że nie każdy samozwańczy „strażnik moralności” jest w stanie odróżnić obywatelską postawę od zagrożenia dla bezpieczeństwa. Tym razem skończyło się na interwencji służb i kilku poszkodowanych osobach, ale konsekwencje mogłyby być znacznie poważniejsze.