To miało być zwykłe poniedziałkowe popołudnie na pływalni. Zamiast tego – nagła ewakuacja, zamknięcie obiektu i pilna akcja dezynfekcji. W szczecińskiej Floating Arenie doszło do zdarzenia, które sparaliżowało funkcjonowanie największego kompleksu basenowego w mieście.
W poniedziałek, 27 kwietnia, około godziny 18:00 użytkownicy obiektu zostali natychmiast wyproszeni z niecek basenowych. Powód? Tzw. incydent kałowy – sytuacja, która wymaga natychmiastowego zamknięcia basenu i wdrożenia rygorystycznych procedur sanitarnych.
Zdarzenie spowodowało konieczność całkowitego opróżnienia obiektu z klientów. Jak informują służby miejskie, w takich przypadkach nie ma miejsca na półśrodki – liczy się bezpieczeństwo sanitarne i zdrowie użytkowników. Od tego momentu rozpoczęła się intensywna akcja przywracania basenu do użytku. Woda jest poddawana wzmożonemu chlorowaniu, dno czyszczone specjalistycznym sprzętem, a cały obiekt przechodzi dokładną dezynfekcję.
Na tym jednak nie koniec procedur. Po zakończeniu prac konieczne będzie przeprowadzenie badań jakości wody przez sanepid. Dopiero pozytywne wyniki pozwolą na ponowne otwarcie obiektu. Według wstępnych informacji, jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, Floating Arena może zostać ponownie udostępniona mieszkańcom 4 maja.
Choć takie incydenty zdarzają się rzadko, ich skutki są natychmiastowe i kosztowne – zarówno pod względem logistycznym, jak i finansowym. Dla mieszkańców oznacza to, że największa pływalnia w mieście pozostaje zamknięta co najmniej do końca tygodnia.
A wszystko przez zdarzenie, które dosłownie… zmąciło wodę.