Na ulicy Emilii Plater zakończono prace związane z usunięciem zapadliska i zabezpieczeniem infrastruktury podziemnej. Jak informują służby miejskie, bezpośrednią przyczyną poważnych uszkodzeń nie była ani wada konstrukcyjna, ani naturalne zużycie sieci. Problem okazał się znacznie mniej typowy – i zdecydowanie bardziej… biologiczny.
Według przekazanych ustaleń, za zniszczenia odpowiada intensywna obecność szczurów, które w tym rejonie stworzyły rozbudowaną sieć korytarzy i gniazd. Specjaliści wskazują, że gryzonie nie tylko drążyły rozległe systemy przejść w ziemi, ale również uszkodziły elementy infrastruktury technicznej. Szczury miały wygryzać uszczelki na połączeniach rur, co dodatkowo pogłębiło problem.
Kluczowy moment nastąpił podczas prac drogowych, gdy zdjęto warstwę asfaltu. Wówczas ujawniono rozpulchniony grunt, już wcześniej osłabiony przez liczne korytarze. To doprowadziło do gwałtownego wymywania ziemi i w konsekwencji powstania zapadliska w jezdni.
Miasto poinformowało, że we wtorek po południu ruch na Emilii Plater zostanie przywrócony zgodnie z tymczasową organizacją. Jednocześnie służby nie kończą działań w rejonie. Zespoły techniczne będą prowadzić dalsze prace diagnostyczne, aby upewnić się, że w sąsiednich odcinkach kanalizacji ogólnospławnej nie występują podobne uszkodzenia spowodowane aktywnością gryzoni.
Na miejscu nadal obowiązuje tymczasowe oznakowanie, które ma zapewnić bezpieczeństwo do czasu pełnego zakończenia działań.