Rozstrzygnięcie przetargu w przeddzień imprezy, zwycięski hotel powiązany z wiceprezydentem, odrzucona oferta bez możliwości odwołania – luksusowa impreza dla polityków i wszystko to w czasie, gdy polska oświata dusi się z braku pieniędzy. Świnoujście dało do myślenia o stanie polskich samorządów.
19 maja 2026 roku, godzina 10:00. Upływa termin składania ofert na catering do konferencji Ministerstwa Edukacji Narodowej. Chwilę później zapada rozstrzygnięcie przetargu. Następnego dnia – impreza. Nie ma mowy o odwołaniu. Nie ma czasu na weryfikację. Jest za to wynik, który trudno uznać za przypadkowy.
Protokół postępowania (numer WE.271.3.2026) jest dokumentem publicznym. Wynika z niego niezbicie: termin składania ofert wyznaczono na 19 maja 2026 roku do godziny 10:00. Tego samego dnia zapadło rozstrzygnięcie. Wydarzenie odbyło się 20 maja, już następnego dnia. Jeden z wykonawców – firma AURAN sp. z o.o., operująca w Świnoujściu jako Hotel Ewerdin – złożył ofertę, która została odrzucona. Powód formalny: podpis niezgodny z wymogami KRS, brak wymaganego drugiego reprezentanta. Być może słuszna decyzja. Być może nie. Tego nie wiemy – bo wykonawca nie miał ani jednego dnia, by się odwołać, zakwestionować odrzucenie, przedstawić wyjaśnienia. Konferencja odbyła się nazajutrz. Sprawa była zamknięta, zanim ktokolwiek zdążył otworzyć usta.
To nie jest drobny błąd proceduralny. To jest systemowe odebranie prawa do obrony. Nawet najprostsze postępowanie zakupowe powinno dawać oferentom realną możliwość reakcji na decyzje zamawiającego. Harmonogram, w którym rozstrzygnięcie i realizacja dzieli jedna doba, tej możliwości definitywnie pozbawia.
Czy taki harmonogram był świadomy? Kto go zaplanował i dlaczego? W tle znajduje się zwycięski hotel i znajoma twarz za sterami. Przetarg wygrał Hotel Hamilton Dobosz Spółka Komandytowa z siedzibą przy ulicy Uzdrowiskowej 23 w Świnoujściu. Cena: 30 500 zł netto, 32 940 zł brutto. To nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby nie jeden szczegół, który w kontekście zamówień publicznych nabiera ogromnego znaczenia.
Roman Kucierski, dziś wiceprezydent Świnoujścia odpowiedzialny między innymi za obszar edukacji, przed wyborami pełnił funkcję dyrektora zarządzającego Hotelu Hamilton. Tego samego, który właśnie wygrał przetarg miejski. Ale to nie wszystko. W trakcie kampanii wyborczej komitet Wspólne Wyspy Joanny Agatowskiej organizował w Hotelu Hamilton liczne spotkania dla mieszkańców – w tym dla seniorów – nieodpłatnie. Hotel użyczał przestrzeni kandydatce, która dziś jest prezydentem. Jej zastępca zarządzał tym hotelem.
Dziś ten sam hotel dostaje kontrakt od Urzędu Miasta.
I że by było jasne: nie zarzucamy korupcji ani nepotyzmu. Ale wszystkie te „przypadki” razem tworzą obraz, który w demokratycznym państwie prawa wymaga transparentnego wyjaśnienia, a nie lakonicznego komentarza na Facebooku.
Luksusy dla gości MEN. A nauczyciele dopłacają ze swoich?
Prezydent Agatowska tłumaczy: wydarzenie zorganizowano dla ponad 250 osób, głównie nauczycieli. Trwało cały dzień. Catering był konieczny. Wybrano najtańszą ofertę. Weźmy to za dobrą monetę i zapytajmy o rzeczy, których w facebookowym wpisie nie ma.
Prawie 33 tysiące złotych brutto za catering to kwota, która w warunkach polskiej oświaty robi wrażenie. W menu – różne warianty krewetek, obsługa cateringowa. Luksusowy hotel uzdrowiskowy jako miejsce konferencji o reformie szkolnictwa. Tymczasem polskie szkoły od lat toną w finansowym kryzysie. Samorządy w całym kraju – w tym małe gminy i powiaty – desperacko szukają pieniędzy na podręczniki, remonty toalet, wynagrodzenia dla pedagogów i psychologów. Dyrektorzy szkół zarządzają budżetami na granicy absurdu. Nauczyciele dopłacają do materiałów z własnej kieszeni. W tym kontekście pytanie jest całkowicie zasadne: czy konferencja o reformie edukacji musiała odbyć się w luksusowym hotelu z cateringiem za ponad trzydzieści tysięcy złotych? Czy Świnoujście – miasto dysponujące własnymi obiektami publicznymi – nie posiada sal, w których można by ugościć 250 osób za ułamek tej ceny? Czy szkolna stołówka, centrum kultury, hala sportowa nie nadawałyby się lepiej – symbolicznie i finansowo – na konferencję poświęconą nauczaniu?
Nie można tu zapomnieć, że jeśli gospodarzem jest samorząd, to pieniądze wydane na catering to pieniądze podatników. I każdy podatnik ma prawo zapytać, czy były wydane mądrze.
Litera prawa to za mało
Prezydent Agatowska zapewnia, że przetarg był otwarty, wybrano najtańszą ofertę, każdy mógł złożyć swoją. Formalnie – być może wszystko się zgadza. Ale prawo zamówień publicznych i dobre praktyki w zarządzaniu publicznym wymagają czegoś więcej niż tylko formalnej poprawności. Wymagają, by harmonogram postępowania rzeczywiście umożliwiał wykonawcom korzystanie z przysługujących im praw. Wymagają, by osoby pełniące funkcje publiczne były transparentne w kwestii swoich poprzednich powiązań z podmiotami startującymi w przetargach. Wymagają, by wydatki publiczne były proporcjonalne i uzasadnione – zwłaszcza wtedy, gdy sektor, którego dotyczą, zmaga się z chronicznym niedofinansowaniem.
Żadnego z tych standardów nie spełnia tłumaczenie: „wszystko było zgodne z procedurą”.