Home Historia Dziś Lany Poniedziałek. Skąd wzięła się ta tradycja?
Historia

Dziś Lany Poniedziałek. Skąd wzięła się ta tradycja?

524
dziś lany poniedziałek. skąd wzięła się ta tradycja?
Fot. PAP/CAF/S. Kraszewski

Dziś w Polsce obchodzimy Lany Poniedziałek – dla jednych pretekst do zabawy z wiadrem wody w roli głównej, dla innych miły finał świątecznego weekendu. Ale za tą mokrą tradycją kryje się znacznie więcej, niż może się wydawać. Śmigus-dyngus to nie tylko polska klasyka świąt – to także fascynujący miks dawnych zwyczajów, zapomnianych znaczeń i językowych ciekawostek.

Choć dziś oba słowa tworzą jedną nierozłączną nazwę, w rzeczywistości kiedyś oznaczały zupełnie różne rzeczy. Śmigus pierwotnie wiązał się z symbolicznym chłostaniem gałązkami i oczyszczaniem, zaś dyngus – z odwiedzinami i zbieraniem podarunków (często pod groźbą oblania wodą). Dopiero z czasem te zwyczaje stopiły się w jedno – a do słownika trafiła zbitka „śmigus-dyngus”.

Dziś kojarzymy go głównie z laną wodą, ale w różnych regionach Polski tradycja przybierała różne formy. Na Kaszubach nie polewa się wodą wcale, lecz… smaga gałązkami. A na Opolszczyźnie, w ramach dawnych obrzędów, można spotkać pochód z niedźwiedziem.

Kto z kim i dlaczego?

Choć współczesna wersja śmigusa-dyngusa to głównie zabawa dzieci (i niektórych dorosłych z dobrą celnością), to jeszcze kilkadziesiąt lat temu lany poniedziałek miał konkretną społeczną funkcję – był okazją do swatania! Im więcej wody dziewczyna otrzymała, tym większym cieszyła się zainteresowaniem kawalerów. W teorii więc – im bardziej mokra, tym bliżej zamążpójścia. Dziś na szczęście granice są bardziej płynne – dosłownie i w przenośni.

Etymologia śmigusa i dyngusa również nie jest jednoznaczna. Śmigus może pochodzić od staropolskiego „śmigać” – czyli chlustać, chłostać, pędzić – lub wywodzić się z niemieckiego Schmackostern (czyli… „wielkanocna chłosta”). Z kolei dyngus najprawdopodobniej to przekształcone niemieckie dingen – „wykupywać się”, choć niektórzy badacze sugerują, że inspiracją mogło być też dünguss – czyli po prostu… „chlapanie”.

W języku ludowym funkcjonowały też liczne warianty: od „śmiguśników”, przez „dyngusiarzy”, po kaszubskie „dëgòwanié”.

Współczesny śmigus-dyngus to przede wszystkim zabawa – w wielu miastach organizowane są symboliczne polewania, a tradycja wylewania wiadra z okna ustępuje raczej miejscu plastikowym pistoletom na wodę. Ale jedno się nie zmienia: woda ma oczyszczać, przynosić szczęście i – według dawnych wierzeń – także płodność.

Czy dziś, w XXI wieku, ktoś jeszcze o tym pamięta? Może nie wszyscy. Ale wystarczy, że dziś wylejesz na kogoś kubek wody i usłyszysz: „Śmigus-dyngus!” – by stać się częścią jednej z najstarszych i najbarwniejszych polskich tradycji.

Powiązane artykuły

wolin znów odkrywa tajemnice wikingów. archeolodzy prowadzą badania na srebrnym wzgórzu
Historia

Wolin znów odkrywa tajemnice wikingów. Archeolodzy prowadzą badania na Srebrnym Wzgórzu

Czy wikingowie mieli kluczowy wpływ na powstanie Wolina? Gdzie znajdowały się porty...

„zielona połowa zut”. tak rodziła się rolnicza tradycja szczecina, o której mało kto dziś pamięta
Historia

„Zielona połowa ZUT”. Tak rodziła się rolnicza tradycja Szczecina, o której mało kto dziś pamięta

Choć dziś Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny w Szczecinie kojarzy się przede wszystkim z...

kościół wełtyń
Historia

Ponad 12 mln zł na ratowanie zabytków w Zachodniopomorskiem. Większość trafi do parafii katolickich

Ponad 12 mln zł trafi do właścicieli i zarządców zabytków z województwa...

ruszają spacery śladami polskich pisarzy
Historia

Ruszają spacery śladami polskich pisarzy

Czy mieszkańcy na co dzień mijający ulice Mickiewicza, Konopnickiej czy Nałkowskiej wiedzą,...