Wystarczy chwila nieuwagi, by spokojna jazda zamieniła się w dramatyczne zderzenie z ważącym kilkaset kilogramów zwierzęciem. Policjanci z Pomorza Zachodniego alarmują, że wraz z nadejściem wiosny i lata gwałtownie rośnie liczba sytuacji z udziałem dzikiej zwierzyny na drogach. Problem coraz częściej dotyczy już nie tylko lasów, ale także miast i osiedli.
Kierowcy w województwie zachodniopomorskim coraz częściej muszą hamować nie przed korkiem czy remontem drogi, ale przed dzikiem, sarną albo łosiem wbiegającym nagle na jezdnię. Wiosna i początek lata to okres wzmożonej aktywności zwierząt, a służby ostrzegają, że zagrożenie staje się coraz poważniejsze.
Problem szczególnie widoczny jest na drogach przebiegających przez lasy, pola i mniej uczęszczane trasy powiatowe oraz gminne. Zwierzęta są najbardziej aktywne o świcie i po zmroku — dokładnie wtedy, gdy widoczność kierowców jest ograniczona, a reakcja musi być natychmiastowa.
Eksperci zwracają uwagę, że zderzenie z dużym zwierzęciem może być równie niebezpieczne jak poważny wypadek drogowy. Szczególnie groźne są kolizje z łosiami, których masa potrafi przekraczać nawet pół tony. Przy większej prędkości skutki bywają tragiczne zarówno dla kierowców, jak i pasażerów.
Coraz większym problemem staje się także obecność dzikiej zwierzyny w miastach. Dziki spacerujące po osiedlach, lisy przy placach zabaw czy sarny pojawiające się w parkach przestają być już sensacją. Mieszkańcy Szczecina, Koszalina czy innych miast regionu coraz częściej publikują w mediach społecznościowych zdjęcia zwierząt pojawiających się niemal pod blokami.
Służby podkreślają, że w takich sytuacjach najgorszym pomysłem jest panika albo próba „przepędzenia” zwierzęcia. Dzik czy ranny łoś mogą zachować się agresywnie i stanowić realne zagrożenie dla ludzi.
Policjanci przypominają również, jak zachować się po potrąceniu zwierzęcia. Najważniejsze jest zabezpieczenie miejsca zdarzenia — włączenie świateł awaryjnych, ustawienie trójkąta ostrzegawczego i założenie kamizelki odblaskowej. Pod żadnym pozorem nie należy podchodzić do rannego zwierzęcia. Zestresowane i cierpiące może zaatakować.
Każde takie zdarzenie powinno zostać zgłoszone pod numer alarmowy 112 lub odpowiednim służbom leśnym.
Rosnące zagrożenie dotyczy nie tylko kierowców samochodów. Szczególnie narażeni są motocykliści, rowerzyści, użytkownicy hulajnóg elektrycznych i piesi. Nagłe wtargnięcie zwierzęcia na ścieżkę rowerową czy drogę leśną może skończyć się bardzo poważnymi obrażeniami.