Home Felietony  Dosyć mamy baranów, czas na owce!
Felietony 

Dosyć mamy baranów, czas na owce!

103

W lipcu 2021 roku jeden z ówczesnych szczecińskich radnych rozpoczął krucjatę – antytrawową. Nie chodziło mu o walkę z marihuaną popularnie nazywaną „trawą”, „gandzią” lub  „maryśką”, ale z obficie rosnącym zielskiem w centrum miasta. Niekoszone miało ranić jego uczucia estetyczne, zwłaszcza, że zbliżała się ważna impreza żeglarska w Szczecinie. Poza tym miało tez stanowić pewnego rodzaju zagrożenie dla tzw. uczestników ruchu drogowego. Radny więc chwycił za grabie, sekator oraz piłę i ruszył kosić wysoką trawę w centrum miasta, aby spróbować ochronić Szczecin przed kompromitacją. Bo przecież miały pojawić się tłumy turystów i wiadomo jak komentowaliby zarastającą chlubę Pomorza Zachodniego.

– Pozostawienie zaniedbanej zieleni w takich miejscach (czyli centrum – przyp. red.) negatywnie wpływa i wpłynie na wizerunek i estetykę miasta oraz spowoduje wiele negatywnych uwag i komentarzy wśród turystów odwiedzających Szczecin. Mając na uwadze powyższe prosimy o pilną interwencję mającą na celu skoszenie trawników i uporządkowanie zieleni. Może ta kolejna niestandardowa forma interpelacji zmobilizuje w większym stopniu zarząd miasta do podjęcia stosownych i skutecznych działań w przedmiotowej sprawie – apelował radny do władz Szczecina.

Tuż przed imprezą żeglarską, miasto zareagowało na apel radnego i przycięło trawy w głównych punktach Szczecina. Mało tego otrzymał także od władz wyjaśnienie dlaczego koszenie traw jest ograniczone. Bo okazało się, że są ku temu ważne powody.

– Na obszarach zieleni przyulicznej ograniczono koszenie szerokich trawników między jezdnych do pasa o szerokości około 1 metra od strony jezdni, przejść dla pieszych i zapewniających tak zwany trójkąt widoczności. Na większych zieleńcach i parkach koszenie ograniczono do opasek od strony pasów drogowych oraz około 1 metra od ścieżek parkowych oraz chodników – tłumaczyła zastępca prezydenta Anna Szotkowska.

Zwracała przy tym uwagę, że przy koszeniu istotna jest bioróżnorodność i równowaga między ochroną zasobów przyrody i dbałością o estetykę miasta oraz jeszcze jedna sprawa.

– Obecnie tereny wykaszane są jedynie w niezbędnym zakresie do prawidłowego funkcjonowania ekosystemu miasta. W celu zapewnienia jak najlepszych warunków dla fauny żyjącej w mieście, pozostawia się zarówno w parkach jak i przy ulicach tak zwane naturalne łąki miejskie, miejsca nieskoszone i nie zgrabione. Jest to robione w odpowiednich miejscach by zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom ruchu drogowego – wyjaśniała Anna Szotkowska.

Dlaczego akurat teraz wracamy do tej sprawy? Radny już nie jest radnym, ale sprawa niekoszonych traw w centrum miasta, pewnie, jak co roku, znowu wróci. Bo mamy lato za pasem, więc każdy temat w mediach jest cenny i na wagę złota. Może to być np. 25 kilogramowa pirania w Jeziorze Dąbskim, jak ogłosił przed kilku lat jeden z lokalnych dzienników, może to być kolejna teoria „krzywego lasu” koło Gryfina, dlaczego więc nie mogą być wysokie trawy w centrum Szczecina? Ale okazuje się, że do rozwiązania tego problemu nie trzeba tabunów pracowników Zieleni Miejskiej z sekatorami i koszarkami. Można skorzystać z metod wypróbowanych w innych rejonach kraju np. z Katowic. Tam, już drugi rok z rzędu, do walki z wysokimi trawami magistrat zatrudnił… owce!

W zeszłym roku katowicki Zakład Zieleni Miejskiej testowo wynajął owce odmiany kameruńskiej, które „kosiły” trawę w wybranych punktach w mieście. Okazało się genialnym rozwiązaniem, bo zwierzęta raz, że wykonały swoje zadanie perfekcyjnie a dwa – zyskały wielką sympatię mieszkańców. Dlatego w tym roku katowicki magistrat zdecydował się ponownie zatrudnić owieczki – ekokosiarki. Mają działać w wybranych punktach miasta aż do listopada. Bo mają do skoszenia tereny o łącznej powierzchni 200 tys. mkw!  Jak tłumaczy katowicki zarząd Zieleni Miejskiej „owce zjadające trawę są ekologicznym rozwiązaniem, które uzupełnia koszenie tradycyjne. Zwierzęta, wypasając się na wybranej przestrzeni, dodatkowo ją nawożą, co zmniejszenia konieczność wykorzystania gotowych nawozów. To wspiera zachowanie i rozwój flory na terenie, na którym się znajdują. Pomagają też w pozbyciu się chwastów. Dodatkowo nie wytwarzają hałasu, co dla wielu osób jest zdecydowaną zaletą. Obecność owiec jest także ciekawostką dla przechodniów. Najwięcej radości owce przynoszą dzieciom, dla których taki widok w dużym mieście nie jest codziennością”. Okazało się także, że wcześniej takie rozwiązanie – owcokosiarek wykorzystały np. władze Paryża. No to paryżanie i katowiczanie mogą, a my nie? A co my gorsi? Fakt, że ostatnio słyniemy w kraju raczej z baranów np. poruszających się po dachach pojazdów i nie tylko, ale przecież warto spróbować zmienić ten wizerunek. Nowe hasło dla Szczecina: czas na owce, dosyć mamy baranów!

 

Powiązane artykuły

Felietony 

Bon appetit brudasy!

Na te informacje powinni czekać wszyscy autorzy kryminałów. Bo to naprawdę wielkie...

KulturaFelietony 

Aktorzy protestują, bo im źle, a „kapitan” zostawia statek i ucieka do Krakowa

Jakub Skrzywanek obejmie stanowisko dyrektora artystycznego Narodowego Starego Teatru w Krakowie. Artysta...

Felietony 

Zgubne inspiracje

Co ludzie zostawiają w szczecińskich tramwajach i autobusach? Okazuje się, że  najczęściej...

Felietony 

Jesteśmy przygotowani, samolotów wyglądamy

Wiem, wiem, niektórzy stwierdzą, że ten temat jest już „ograny”, że już...