Home Lifestyle Czy Szczecin czuje rocka?
Lifestyle

Czy Szczecin czuje rocka?

220
czy szczecin czuje rocka?

Program tegorocznych Żagli był naprawdę zróżnicowany. Na rozgrzewkę Catz ‘n Dogz, później szanty, Piotr Banach, a w sobotę rap. Ostatniego dnia wydarzenia przyszedł więc czas na Rockową Niedzielę pod Żaglami, podczas której zagrali – De Mono, Happysad i T.Love. Pierwszy koncert należał do De Mono z Andrzejem Krzywym na czele. Choć początki zespołu sięgają końca lat osiemdziesiątych, na widowni nie brakowało osób ze znacznie młodszego pokolenia, co nie umknęło uwadze wokalisty.

Grupa przywitała szczecińską publiczność utworem „Gra się do końca” z ostatniej płyty Reset (2019). Zaraz potem ze sceny wybrzmiał jeden z największych i pierwszych wielkich przebojów „Kochać inaczej”. Widownia głośno wyśpiewała słowa refrenu: „A kiedy przyjdzie na ciebie czas, a przyjdzie czas na ciebie…”. Krzywy nieźle się zdziwił, gdy zobaczył, że również młodzi ludzie śpiewali tę piosenkę, za co dał chapeau bas dla ich rodziców. Ku zaskoczeniu publiczności, lider postanowił zagrać jeden z wakacyjnych szlagierów Wojciecha Młynarskiego „Jesteśmy na wczasach”. O ile nie sama piosenka dziwiła najbardziej, ale to, że Krzywy zagrał ją na… ukulele. Z innych wyczekiwanych hitów De Mono zagrał także: roztańczone „Póki na to czas” i „Moje miasto nocą” oraz spokojniejsze „Wszystko na sprzedaż”. Gdy zespół miał już schodzić ze sceny, a publiczność wołała o bis z piosenką „Statki na niebie”, muzycy wrócili i zgodnie z prośbami na koniec wykonali nostalgiczne „Zostańmy sami”. Krzywy stwierdził, że Szczecin bardzo im się spodobał, lubią tu wracać i nawet wiedzą, że leży nad morzem i ma plażę! (Ktoś z widowni go poprawił, że tak naprawdę to Szczecin nie istnieje…)

Później przyszedł czas na polski rock alternatywny prosto ze Skarżyska-Kamiennej, czyli Happysad. Zagrali hity, które niemalże każdy zna: „Zanim pójdę” (choć to jedyny radiowy hit, ludzie wcale po niej nie wyszli), „Łydkę” czy „Taką wodą być”. Publiczność bawiła się świetnie, a w dodatku znała większość tekstów piosenek. Jako jedni z częstych gości podczas takich festiwali jak Pol’and’Rock, można było się spodziewać, że występ na Żaglach również będzie strzałem w dziesiątkę. 

Już po zachodzie słońca sceną zawładnęła jedna z ważniejszych kapel polskiego rocka lat 80. i 90. XX wieku, ale i obecnie odgrywają dużą rolę na rynku muzycznym. Ich utwory do dziś świetnie opisują społeczno-polityczny wizerunek świata, tak że nawet młodzież śpiewa ich hity, niezależnie od czasu. T.Love z Muńkiem Staszczykiem przy mikrofonie miał w ostatnim czasie kilkuletnią przerwę w działalności, dlatego widok ich całych i zdrowych (Muniek, dobrze cię widzieć zdrowego!) na scenie wciąż cieszy i raduje. Chyba nie było przeboju, którego zespół nie zagrał, a zaczął od jednego z bardziej lubianych w stylu lekko reggae „I love you” – dowiedzieliśmy się, gdzie jest miasto miłości i co trzeba olewać. Zaraz później przez Wały przeszła fala przedłużającej się 28. litery polskiego alfabetu w piosence o przewrotnym tytule „Chłopaki nie płaczą”. Usłyszeliśmy również starsze utwory, jak „Autobusy i tramwaje”, „To wychowanie”, „Na bruku”, „Potrzebuję wczoraj” oraz piękną balladę o dialogu człowieka z szatanem „Lucy Phere”. Z nowszych piosenek zespół zagrał „Pochodnię”, oryginalnie śpiewaną wraz z Kasią Sienkiewicz z Kwiatu Jabłoni – zapewne myślami wciąż była w koncercie z poprzedniego dnia w szczecińskim Teatrze Letnim (tam też byłam!), bo na Wały się niestety nie pofatygowała.

Podczas koncertu znalazło się także miejsce na hołd dla wielkiego polskiego artysty Marka Grechuty ze szlagierem „Dni, których nie znamy” – myślę, że nie było osoby na widowni, która nie wyśpiewała tego nostalgicznego hitu. Nie mogło zabraknąć przeboju „King”, świetnie opisującego polski świat ubiegłego wieku. Piosenka „Bóg”, jako piękna rozmowa prostego człowieka z tytułowym Panem, niejedną osobę przepełniła siłą wiary (mnie też, chciałabym „zostać Jego kumplem”!). Prawdopodobnie jednym z lepszych momentów koncertu było wykonanie hitu „Nie, nie, nie” – być może chociaż część osób na widowni uwierzyła, żeby „nie mówić tego, że nienawidzisz”. Ludzie dobrze bawili się także przy piosence „Ajrisz”, choć oby nie wzięli sobie słów dosłownie i codziennie nie bawili przy tym trunku… Na bis zespół zagrał jeden ze swoich ważniejszych przebojów „Warszawa”. Mimo bezpośredniego zwrotu do stolicy Polski, ja wykrzykiwałam słowa refrenu z myślą o moim Szczecinie, bo „kocham to miasto zmęczone jak ja”. Ten koncert zdecydowanie najbardziej wbił się w moją pamięć i pozostanie moim ulubionym z tego żaglowego wieczoru.

A Wy dobrze bawiliście się na tegorocznych koncertach podczas Żagli? Kogo chętnie zobaczylibyście za rok?

Powiązane artykuły

psie przedszkola podbijają szczecin. moda, potrzeba czy nowy miejski standard?
Lifestyle

Psie przedszkola podbijają Szczecin. Moda, potrzeba czy nowy miejski standard?

Jeszcze kilka lat temu wystarczył spacer i miska karmy. Dziś coraz więcej...

piątek pełen wrażeń w szczecinie. sprawdź, co wydarzy się dziś w całym mieście
Lifestyle

Piątek pełen wrażeń w Szczecinie. Sprawdź, co wydarzy się dziś w całym mieście

Brak planów na piątkowe popołudnie? Sprawdzamy, co dziś dzieje się w mieście....

szczeciński smakosz: kawiarnia, która zmienia los kotów
Lifestyle

Szczeciński Smakosz: Kawiarnia, która zmienia los kotów

W centrum Szczecina, przy ul. Kaszubskiej, w sąsiedztwie galerii Kaskada działa kawiarnia,...

wośp
Lifestyle

WOŚP znów dzieli Polaków. Przed 34. Finałem wraca spór o sens, skalę i emocje wokół pomagania

25 stycznia 2026 roku odbędzie się 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tegoroczna...